Archiwum Polityki

Kraina rupieci

Polska stała się europejską potęgą w dziedzinie importu rzeczy używanych. Sprowadzamy wszystko, jak leci, byle tanio. Od mało noszonych majtek po czołgi w całkiem dobrym stanie.

Kolejki ustawiają się w dniu dostawy, jeszcze przed otwarciem sklepów. Towar dostarczany jest zwykle raz w tygodniu. Wśród oczekujących pełny przekrój społeczny: od licealistek po emerytki, od handlarek z bazaru po elegantki z korporacji. Gdzieniegdzie widać mężczyznę. Sklepy mają różne szyldy, choć obiegowo zwane są ciucharniami, szmateksami, lumpeksami, czasem pieszczotliwie lumpkami. W kolejkach trwa dyskusja, co i kto wcześniej zdobył i gdzie, a także na co liczy tym razem.

Polityka 37.2009 (2722) z dnia 12.09.2009; Rynek; s. 46