Archiwum Polityki

Cztery piłki i siatka

Siatkarze świętują, koszykarze wstają z kolan, szczypiorniści zadomowili się w światowej czołówce. A piłkarzy nożnych dosięgła ­sprawiedliwość i wrócili, gdzie ich miejsce.

O medalu mówiono po cichu. Ale złoto? Pomogło losowanie – twierdzą malkontenci. – Pewnie, powinniśmy poprosić o powtórzenie mistrzostw, tak by nie było wątpliwości, że ten medal nam się należał – ironizuje Alojzy Świderek, za czasów Raula Lozano drugi trener reprezentacji.

Turnieje mają swoje prawa – wiadomo, że przyjdzie gorszy dzień, że rywal, który w teorii nie ma prawa zrobić krzywdy, krzywdę robi, że sędziowie nieumyślnie zaszkodzą. Polacy przeżywali w Izmirze ciężkie chwile, w grupowych spotkaniach ze Słowacją i Hiszpanią bronili piłek meczowych, w finale po trzecim, przegranym szybko i łatwo, secie musieli pozbierać się w mgnieniu oka i wysłać Francuzom wiadomość: to był wypadek przy pracy.

Polityka 38.2009 (2723) z dnia 19.09.2009; Ludzie i obyczaje; s. 107