Archiwum Polityki

Dom na wodzie

Czeka nas wielki głód energii. W ciągu 40 lat musimy niemal potroić jej produkcję. Amerykański uczony ma pomysł, jak zaspokoić ten apetyt i zmienić niemal każdy dom w małą elektrownię.

Wyobraźmy sobie świat niemal zupełnie pozbawiony elektrowni, słupów wysokiego napięcia i setek tysięcy kilometrów kabli. A mimo to w każdym domu palą się światła, działają komputery, piorą pralki, termy podgrzewają wodę, a nocą w garażach ładują się akumulatory elektrycznych samochodów. Co więcej, źródło, z którego domy czerpią energię, nie wytwarza żadnych dymów, popiołów, radioaktywnych odpadów ani czegokolwiek zatruwającego środowisko. Science fiction? Nie, ta rewolucja energetyczna ma zacząć się dokładnie za 8,1254 lata.

Polityka 42.2009 (2727) z dnia 17.10.2009; Nauka; s. 74