Czy depresja jest dziedziczna i przechodzi z pokolenia na pokolenie?
Depresję wiążemy z trudnymi wydarzeniami naszego życia, np. utratą pracy, rozstaniem z bliską osobą, poważnymi tarapatami finansowymi. Chcemy myśleć o niej jako złym stanie psychicznym i uporczywym złym nastroju.
Depresja jest chorobą całego człowieka, a jej fundamentem jest to, co określamy jako somatyczne, cielesne.
Colin Anderson/Getty Images

Depresja jest chorobą całego człowieka, a jej fundamentem jest to, co określamy jako somatyczne, cielesne.

audio

Audio Ja, My, Oni Stanisław Porczyk - Nadwątleni

Tekst został opublikowany w POLITYCE w sierpniu 2015 roku.

Depresja w potocznym rozumieniu to niezwykle silna reakcja na rzeczywistą traumę i stres. Czy taką depresję można dziedziczyć po rodzicach albo dziadkach? Czy mogą w ogóle istnieć geny powodujące niezdolność do radości, rozpacz i utratę sił psychicznych?

Depresja – objawy

Depresja nie jest jednak chorobą psychiczną, tak jak to sobie czasem wyobrażamy. Nie jest stanem, który rozpościera się ponad naszą materialnością i jej nie dotyczy. Depresja posiada swoją biologię: to sprawność regulacji organizmu warunkuje nasze zachowania, odczucia i nastroje. Także najwyższe, specyficznie ludzkie funkcje naszej psychiki wymagają zdrowego podłoża somatycznego i zmieniają się razem z chorobą. Depresja jest chorobą całego człowieka, a jej fundamentem jest to, co określamy jako somatyczne, cielesne.

Od dawna wiadomo, że depresja może pojawiać się nie tylko po traumach życiowych, ale też w czasie przyjmowania niektórych leków, jako efekt uboczny działania hormonów, w ścisłym związku z niektórymi infekcjami albo po fizycznym uszkodzeniu mózgu. Często jest ona chorobą nawracającą; w tym przypadku jeszcze wyraźniej widać, że przebiega podobnie jak wiele typowych chorób somatycznych. Wiadomo na przykład, że jej kolejne nawroty mogą przychodzić łatwiej – potrzeba coraz mniej bodźców stresowych do ich wywołania.

Choć biologiczny mechanizm choroby depresyjnej nie został wyjaśniony całościowo, zbadano i opisano dość dokładnie wiele jego fragmentów. U osób z depresją stwierdzono nieprawidłowe działanie osi stresu, czyli skorelowanej odpowiedzi na stres ze strony podwzgórza, przysadki i nadnerczy. Zaobserwowano też u nich zaburzenia rytmów biologicznych, zmianę siły przewodzenia bodźców między komórkami wydzielającymi serotoninę, noradrenalinę i dopaminę, nieprawidłowości funkcjonowania mózgowego układu immunologicznego, odmienną architekturę połączeń między komórkami nerwowymi oraz inne anomalie. I udowodniono, że wszystkie te zjawiska są modyfikowane przez nasze wyposażenie genetyczne.

Czy o depresji decydują geny?

Znaczenie czynników genetycznych ma odbicie w badaniach epidemiologicznych. Zachorowalność na depresję jest podobna w większości krajów: 10–14 proc. dla całej populacji. Ryzyko zachorowania dla krewnych pierwszego stopnia jest jednak co najmniej dwukrotnie większe. Oznacza to na przykład, że gdy choruje jedno z rodziców, to prawdopodobieństwo, że depresja wystąpi u dziecka, wynosi aż 20–30 proc.

Rzecz jasna znaczenie mogą tu mieć np. sposób wychowania albo inne zakłócenia w rodzinie związane z chorobą rodzica. Jednak w epidemiologii stosuje się metody, które pozwalają na oszacowanie wpływów genetycznych i czynników środowiskowych. Stwierdzono np., że dzieci osób chorych na depresję częściej chorują na tę chorobę także wtedy, gdy są adoptowane i wychowywane przez osoby zdrowe (grupą porównawczą są wtedy inne dzieci adoptowane, w których rodzinach depresja nie występowała).

Szczególne znaczenie mają też badania bliźniąt. W wypadku bliźniąt jednojajowych, czyli posiadających identyczny materiał genetyczny, gdy jedno z nich zachoruje na depresję, ryzyko wystąpienia choroby u drugiego wynosi 22–67 proc. Jest wyraźnie większe niż u bliźniąt dwujajowych posiadających odmienny materiał genetyczny. Wyniki te mają sens dwojaki: udowadniają, że geny odgrywają dużą rolę w zachorowaniu na depresję, ale o zachorowaniu nie przesądzają. W sumie udział wyposażenia genetycznego w etiologii depresji szacuje się na 33–45 proc., pozostała część to czynniki środowiskowe.

Z badań epidemiologicznych wynika ponadto, że depresja występująca u kolejnej osoby w rodzinie miewa nieco inny przebieg niż u jego krewnego (liczniejsze objawy somatyczne, choroba niejednokrotnie zaczyna się wcześniej, nierzadko w okresie dorastania, a ponadto częściej odznacza się większą nawrotowością albo przewlekłością objawów). Ryzyko zachorowania na depresję jest wyższe, gdy rodzic zachorował na nią we wczesnym wieku. Z terapeutycznego punktu widzenia dzieci osób chorych na depresję wymagają więc szczególnej uwagi lekarza i wyjątkowo starannego leczenia.

Obserwacje rodzin z depresją dostarczają też innych danych – tyle ciekawych, ile komplikujących obraz. U krewnych osób z depresją częściej notuje się inne zaburzenia psychiczne, szczególnie lękowe, jak fobia społeczna, lęk paniczny, zaburzenie lękowe uogólnione. Częściej występują choroba afektywna dwubiegunowa oraz uzależnienia. To argument za tym, że geny związane z etiologią depresji usposabiają także do innych zaburzeń psychicznych oraz neurotyzmu.

Obserwuje się też dość liczne rodziny, w których dochodzi do kilku zachorowań na depresję – siła obciążenia genetycznego jest wtedy prawdopodobnie większa.

Znakomicie ilustrują te zjawiska badania prof. Myrny Weissman z Uniwersytetu Columbia, opublikowane w 2005 r. Polegały one na obserwacji trzech pokoleń rodzin z depresją – 161 wnuków oraz ich rodziców i dziadków. Potwierdzono częstsze występowanie zaburzeń depresyjnych i lękowych w tych rodzinach. A także – że szczególnie obciąża sytuacja, gdy depresja występuje w przynajmniej dwóch kolejnych pokoleniach.

Zaobserwowano na przykład, że gdy rodzic i dziecko mają depresję, to zwykle przynajmniej jedno z dziadków chorowało na tę chorobę. W wypadku wystąpienia choroby depresyjnej w dwóch wyższych pokoleniach u wnuków często ujawniały się zaburzenia lękowe, i to już ok. 8–12 r. życia, czyli przed dojrzewaniem. Ponieważ zaburzenia lękowe są niejednokrotnie wczesną manifestacją późniejszej pełnoobjawowej depresji, uznano, że wobec tych dzieci należałoby wcześnie wkraczać z pomocą psychologiczną. Celem miałoby być zapobieżenie albo złagodzenie depresji, która w tych rodzinach dość często ujawnia się u wnuków w okresie 15–20 r. życia.

Czy stres wywołuje depresję?

Od dawna wiadomo, że stres w każdym okresie życia może przyczyniać się do depresji, a szczególnie destrukcyjne są silne traumy w okresie wczesnodziecięcym. Takie zjawiska, jak przemoc domowa, molestowanie seksualne albo utrata rodziców we wczesnym wieku, zwiększają dwu-, trzykrotnie ryzyko zachorowania na depresję w życiu dorosłym.

Niejednokrotnie fakty te interpretowane są w sposób psychologiczny: człowiek po tego rodzaju doświadczeniach ma jakiś rodzaj „złej” pamięci. Chodzi tu o zmianę sposobu myślenia i reagowania, o upośledzenie umiejętności funkcjonowania społecznego, co w efekcie ma sprzyjać depresji. Tak niewątpliwie może być, ale sprawa ma jednak także wymiar głębszy, biologiczny. U wielu osób, które doznały ciężkich traum w okresie dzieciństwa, w inny sposób rozwija się układ odpowiedzi na stres: reagują one na bodźce stresowe większym wzbudzeniem układu hormonalnego i wegetatywnego. Ich organizm jest już od tej pory cały czas atakowany nadmiernym wzbudzeniem i może to być wstępem do zachorowania na depresję w okresie nastoletnim albo dorosłym.

Owo rozchwianie mechanizmów stresu prowadzi jednak do depresji u tych, którzy posiadają odpowiednią predyspozycję genetyczną. Czyli pewne odmiany (tzw. polimorfizmy) genów kodujących białko: tzw. transportera serotoniny oraz enzymu katecholo-O-metylotransferazy (COMT).

Stres zatem może być przyczyną depresji, ale w połączeniu ze szczególną predyspozycją genetyczną. To geny decydowałyby, że u niektórych osób te same bodźce stresowe powodują chorobowe rozregulowanie organizmu nazywane depresją, a u innych nie.

Trzeba mieć jednak też na uwadze, że nadmierna reakcja na stres odgrywa rolę w wypadku pierwszych epizodów depresji, i to niekoniecznie u wszystkich. W miarę rozwoju choroby depresyjnej, przy kolejnych nawrotach, rola stresu wydatnie maleje – widać jest on potrzebny do rozniecenia choroby, ale nie jest konieczny do jej dalszego przebiegu. Predyspozycja do choroby nie jest czymś stałym ani jednorodnym, kolejne lata życia przynoszą coraz łatwiejsze ujawnianie się jej objawów.

Czy istnieją geny depresji?

Genetyczne uwarunkowania reakcji na stres to tylko element większej całości pozwalający zrozumieć, na czym może polegać dziedziczenie ryzyka zachorowania na choroby afektywne. Mechanizmy dziedziczenia są znacznie bardziej skomplikowane i uczestniczy w nich wiele genów. Wymienione wyżej anomalie dotyczące genu transportera serotoniny oraz katecholo-O-metylotransferazy stwierdzano u znacznej części osób z depresją, ale nie u wszystkich. Dlatego poszukiwania genów depresji od dawna prowadzone są w wielu kierunkach.

Główną metodą w ostatnich 20 latach były badania tzw. genów kandydujących. Metoda ta polega na tym, że a priori wysuwa się przypuszczenie, które geny mogą usposabiać do choroby, następnie identyfikuje się ich czynnościowe odmiany i bada występowanie poszczególnych odmian genu u osób chorych. Takich podejrzanych genów jest już kilkadziesiąt; w miarę poszerzania się wiedzy o mechanizmach depresji ich liczba wzrasta. Każdy z tych genów może ponadto występować w różnych odmianach czynnościowych, a dany podtyp może odgrywać rolę w etiologii choroby.

Generalnie stwierdzono, że rzeczywiście niektóre odmiany genów występują częściej u osób z depresją, zaburzeniami lękowymi, depresją dwubiegunową, neurotycznymi cechami osobowości. Nie zidentyfikowano jednak żadnego pojedynczego genu ani jego uszkodzenia, które mogłoby być odpowiedzialne za zachorowanie na depresję. Co więcej, do dziś nie ma żadnego badania genetycznego, które mogłoby być pomocą w rozpoznaniu depresji. Uważa się, że takiego pojedynczego genu depresji po prostu nie ma, a za podatność na depresję odpowiada grupa kilkunastu-, kilkudziesięciu genów. Ich spotkanie się w pewnej konstelacji i znacznej liczbie, czyli przekroczenie pewnej masy krytycznej, może wiązać się z istotnym ryzykiem choroby.

Ale wciąż – u jednych nagromadzenie się owych genów ryzyka sprawi, że choroba ujawni się bez względu na rodzaj doświadczeń życiowych. U innych – nie jest to wystarczającym warunkiem zachorowania na depresję; aby choroba się rozwinęła, liczba i siła stresorów środowiskowych musi przekroczyć pewien punkt krytyczny. Tymi dodatkowymi stresorami może być odpowiednio silny albo powtarzający się stres psychologiczny, mogą nimi być inne choroby somatyczne, zaburzenia hormonalne, urazy, zatrucia albo wpływ leków i substancji psychoaktywnych.

Czy zatem depresja jest dziedziczna? Gdy mówimy o „genach depresji”, należy pamiętać, że większość osób, u których w najbliżej rodzinie wystąpił przypadek depresji, nie będzie chorowała na to schorzenie. Słowem: z genami dziedziczy się ryzyko zachorowania, ale nie chorobę.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną