Dwór prezydenta
Nawrocki i jego dwór. Ambicje, zaskakujące błędy i wojenki. W dużym Pałacu robi się nerwowo
Najgłośniejszy przykład z ostatnich dni to nerwowa reakcja po wspólnej konferencji z prezydentem Węgier, kiedy dziennikarz TVN24 Mateusz Półchłopek zapytał Nawrockiego: „Czy panu już nie przeszkadza zażyłość Viktora Orbána z Władimirem Putinem?”. Chodziło o to, że jeszcze w listopadzie Nawrocki odwołał spotkanie z Orbánem, argumentując, że szef węgierskiego rządu właśnie spotkał się z Putinem. Pytanie dziennikarza o ten, najłagodniej mówiąc, brak konsekwencji polskiego prezydenta było więc absolutnie zasadne.
Karol Nawrocki już po skończonej konferencji prasowej wrócił na scenę, zwracając się do swojego rzecznika prasowego: „Daj mi go” (co można wyczytać z ruchu warg), „Czy ktoś tu pytał? Gdzie jest ten pan redaktor?”. Mówiąc o sobie w trzeciej osobie, skierował palec na reportera: „O co chce pan dopytać? Pan nie słuchał konferencji prasowej? Robiliście materiały o tym, że mnie ściga Putin?” – pytał wyraźnie rozdrażniony prezydent. „Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski” – mówił prezydent. A potem pojechał na godzinne spotkanie do Orbána. Z wizytą Nawrocki się nie afiszował, ale i tak dał jasny sygnał, także na Kreml, że szef węgierskiego rządu chwilę przed wyborami ma poparcie polskiego prezydenta.
Prawdziwy mężczyzna
Znaczący polityk PiS: – To jest elementarz. Rzecznik prasowy powinien wziąć Karola za rękaw i powiedzieć: »Schodzimy ze sceny«. Jakby z Nawrockim stał tam Paweł Szefernaker, to by na takie zachowanie w stosunku do dziennikarza, nawet TVN, nie pozwolił, bo to nie wyglądało dobrze. Nasz rozmówca zwraca uwagę, że akurat szef gabinetu prezydenta na X przemilczał sprawę, opublikował jedynie kilka sekund z konferencji, kiedy Nawrocki deklaruje: „Są też sprawy, w których zgadzamy się, że się nie zgadzamy.