Mniej więcej od połowy lat 80. czytam „Politykę” i tym samym oczywiście także teksty jej felietonistów. Gatunek felietonu wciąż pozostaje w naszym kraju popularny, przez co dość wielu autorów/autorek próbuje sił w tej dziedzinie. „Rasowych” felietonistów jest jednak w mojej ocenie niewielu – w przypadku „Polityki” (licząc od lat 80.) bez wahania zaliczyłbym do tego grona Daniela Passenta, Krzysztofa Teodora Toeplitza, Jerzego Pilcha i Ludwika Stommę. Wszyscy oni już nie żyją, przy czym wyjątkowym fenomenem w tym gronie był oczywiście Daniel Passent (ze względu na bardzo długi okres jego aktywności felietonistycznej przy zachowaniu doskonałej formy pisarskiej aż do samego końca). Mam wrażenie, że obecnie tę tradycję felietonistyki w „Polityce” najlepiej kontynuuje Wojciech Orliński. Jego ostatni tekst „Felieton starego subiekta” jest jednym z najlepszych felietonów, jakie czytałem w całym swoim życiu (a były ich setki).
PIOTR KENDZIOREK