Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rowery nie bajki

Rowery, nie bajki. Odc. 56

Niedyplomatyczna rozmowa rowerowa. Ambasador Holandii o tym, jak się jeździ w Holandii

Rower to coś zdrowego, a nawet magicznego. Sami posłuchajcie, jak czarująco potrafi o tym mówić Jennes de Mol, ambasador Królestwa Niderlandów.

Ponieważ ten podkast nieprzypadkowo nazywa się „Rowery, nie bajki”, to w ramach rozprawiania się z bajkami sięgamy do wiedzy u źródeł. Źródłem jest Jennes de Mol, ambasador Królestwa Niderlandów – dla mniej zorientowanych: dawna Holandia. A wiedza, której szukamy, to odpowiedź na pytanie: czy to prawda, że Holendrzy nie jeżdżą w kaskach? Kwestia braku kasków na głowach mieszkańców Królestwa Niderlandów była jednym z kluczowych argumentów w krucjacie przeciw obowiązkowej jeździe w kaskach dla dzieci poniżej 16. roku życia w Polsce. Obowiązek został uchwalony przez Sejm, a ustawa podpisana przez prezydenta Karola Nawrockiego i już za trzy miesiące (3 czerwca 2026) wchodzi w życie. Ale emocje ciągle nie opadły. Podobnie jak argumenty przeciw.

Źródło potwierdza, że Holendrzy rzeczywiście nie jeżdżą w kaskach na rowerach. Ale tylko w Królestwie Niderlandów. W Polsce pan ambasador jeździ w kasku. A ponieważ to dyplomata, to motywuje to tak, żeby Polaków jednak nie urazić. W innych kwestiach pan ambasador już taki dyplomatyczny nie jest. O pladze kradzieży rowerowych mówi wprost i nie boi się dużych liczb. A te na serio robią wrażenie, skoro szacuje się, że w Królestwie Niderlandów kradzionych jest rocznie od 100 do nawet 500 tys. jednośladów. Skąd ten astronomiczny rozstrzał? Z powszechnego przekonania, że zgłaszanie kradzieży po prostu nie ma sensu. W kraju, w którym mieszka 18 mln ludzi, szacunki mówią o 24 mln posiadanych przez nich rowerów. Przy takiej dysproporcji można uznać, że strata jednego roweru zostaje szybko powetowana użyciem kolejnego.

Na rowerowy rekord Holendrów Polacy mają własną odpowiedź. Otóż w 2025 r. okazało się, że w Warszawie zarejestrowanych jest więcej samochodów, niż oficjalnie mieszka w niej mieszkańców. 1,86 mln Warszawiaków posiadało ponad 2 mln aut. I jeśli dalej nie rozumiecie, dlaczego Holendrzy w Warszawie jeżdżą w kaskach, a w Amsterdamie nie, to już macie część odpowiedzi. O byciu rowerzystą w Królestwie Niderlandów Jennes de Mol potrafi mówić długo, wciągająco i z pasją. Widząc w tym nie tylko polityczny marketing – premier, który nie jeździ na rowerze, długo na stanowisku by się tam nie utrzymał. Ale przede wszystkim rower to coś zdrowego, a nawet magicznego. Sami posłuchajcie, jak czarująco potrafi o tym mówić.

Oglądaj także:

Reklama
Reklama