Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rowery nie bajki

Rowery, nie bajki. Odc. 72

MTB, czyli opowieści o mojej śmierci są przesadzone

Preferuj w Google
Długo musieliście Państwo czekać na odcinek o MTB, bo prawda jest taka, że kolarstwo górskie ma teraz bardzo pod górkę.

A konkretnie z rozrzewnieniem wspomina czasy, kiedy w Polsce słowo „rower” właściwie oznaczało „rower górski”. Co zresztą było sporą aberracją, bo jaki był sens w jeździe na rowerze górskim po płasko-Polsce? Ale to już inna sprawa. Właściwie polskie kolarstwo górskie skończyło się wraz z końcem sukcesów Mai Włoszczowskiej. Skończyło się nie dlatego, że nie ma już dobrych zawodników. Po prostu nie ma już dobrych sponsorów.

Właściwie w ogóle ich nie ma – poza jednym dużym i kilkoma mniejszymi. A z takiej mąki chleba nie będzie. Swoje za uszami ma również PZKol. Budżet na MTB to – jak mówi jeden z gości podkastu, utytułowany zawodnik Karol Ostaszewski – mniej więcej 5 proc. W efekcie zawodnicy na mistrzostwa za granicę jeżdżą busem z wypożyczalni i rozkładają się pod wypożyczonym namiotem. Ktoś może powiedzieć, że złej baletnicy przeszkadza nawet rąbek u spódnicy. Tyle że wystarczy posłuchać Macieja Jarosławskiego, żeby się przekonać, że wie, o co chodzi w MTB. A zdobyte medale to potwierdzają.

Na szczęście ten podkast nie jest o narzekaniu, ale o tym, ile frajdy może dawać jazda na rowerze górskim. Jest również o tym, jak doświadczenia z MTB można przełożyć na jazdę na gravelu. Można również poznać kilka sztuczek, bo przecież rower to sztuczka za sztuczką. Bez tego jazda na jednośladzie nigdy nie mogłaby się udać. A skoro już o sztuczkach mowa, to posłuchajcie, jak wchodzić w zakręt i jak się na nim zachować, bo to klucz do sukcesu i całej głowy. A jak już o głowie mowa, to może na razie nie widać, żeby jakaś mądra głowa miała pomysł na to, jak przywrócić MTB dawną świetność.

Ale wygląda na to, że pogłoski o śmierci MTB są przesadzone. Sprzedaż rowerów do jazdy górskiej rośnie. Coraz więcej osób siada również na rowery elektryczne i wyrusza na nich w góry. Jak im się spodoba, to kto wie, czy nie przesiądą się na MTB? Jazda w terenie to adrenalina, której na szosie nigdy się nie dostanie. Przynajmniej tak zapewniają goście podkastu, których na serio warto posłuchać.

Oglądaj także:

Reklama
Reklama