Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rowery nie bajki

Rowery, nie bajki. Odc. 75

Bike Days, czyli jak nas widzą, tak nas kręcą. To filmy nie o rowerach, tylko o ludziach

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Wystarczy wsiąść na rower i od 18 do 20 września oglądać filmy, które tak naprawdę nie są o rowerach, tylko o ludziach. Często zakochanych w rowerach.

Podobno nie samym pedałowaniem człowiek żyje, choć wygląda na to, że niektórzy goście tego podkastu inaczej na to patrzą. A patrzenie, a konkretnie oglądanie jest ważnym elementem tego odcinka, bo ekipa z Bike Days, czyli festiwalu filmów rowerowych, próbuje Was zachęcić do tego, żebyście na chwilę usiedli w wygodnych fotelach warszawskiego Kina Muranów i zobaczyli, jakie filmy nakręcono o kręceniu. Obiecują, że warto, i wiele wskazuje na to, że nie kłamią.

Festiwal ma już długi ogon, czyli długą tradycję, bo pierwsza edycja była w 2013 r. Wtedy jeszcze we Wrocławiu. W programie festiwalowym znajdzie się zresztą akcent przypominający tamtą edycję – film „Murder of Couriers”. Swego czasu dzieło z gatunku kultowe. Przynajmniej w środowisku kurierów rowerowych i fanów ostrego koła.

Ale nie zabraknie nowości. I to fabularnych, bo choć kino nie rozpieszcza jakoś przesadnie rowerzystów, to od czasu do czasu spogląda na nich łaskawszym okiem. Z pewności taką propozycją będzie film „Our Erika”, który na Bike Days będzie miał polską premierę. Ale nie nowość jest największym atutem tego filmu, ale tematyka. Mówiąc językiem socjologii: emancypacja kobiet przez kolarstwo. Film Germana Goluba opowiada prawdziwą historię Eriki Salumäe, mającej dziś status niemalże bohaterki narodowej. Ale jej początki dalekie były od społecznej i środowiskowej akceptacji. To ciekawy przyczynek do skonfrontowania się z polskimi realiami, bo w tej konkretnej kwestii mała Estonia zdecydowanie nas chyba wyprzedziła.

A do nowości powracając, to z pewnością na uwagę zasługuje cykl filmów o rowerach elektrycznych, które rozpychają się może nie łokciami, ale z pewnością silnikami. Na tyle skutecznie, że doczekały się własnego panelu poświęconego właśnie elektrykom.

Nie będę wymieniał wszystkich filmów, bo impreza ma dobrą stronę, goście świetnie mówią, a bilety są tanie. Wystarczy wsiąść na rower i od 18 do 20 września oglądać filmy, które tak naprawdę nie są o rowerach, tylko o ludziach. Często zakochanych w rowerach. Oprócz oglądania będzie również dyskutowanie. Jedną z takich dyskusji, właśnie o elektrykach, poprowadzę ja. Zaraz po seansie filmu „Szkocka”, czyli w sobotę ok. godz. 16:40, oczywiście w Kinie Muranów. Zapraszam.

Oglądaj także:

Reklama

Subskrybuj, by korzystać bez ograniczeń.
5 zł / tydzień przez miesiąc rok.

Kup dostęp
Reklama