Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rowery nie bajki

Rowery, nie bajki. Odc. 77

Radosław Sikorski dla „Polityki”. Jak się robi dyplomację na rowerze? Lepsze koła niż okrągłe słówka

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Radosław Sikorski należy do tej kategorii dyplomatów, którzy potrafią być wyjątkowo niedyplomatyczni w swoich odpowiedziach. Dla podkastu to czyste złoto, bo w środowisku rowerowym liczą się koła, ale zdecydowanie nie okrągłe słówka.

Zaproszenie ministra spraw zagranicznych do podkastu rowerowego może wydawać się dziwne, ale tak się składa, że to były minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski dorobił rowerzystom gębę społecznych zakał. Zdaje się, że między panami, dyplomatycznie mówiąc, nie ma chemii. Ale dokonaliśmy odczarowania tamtych słów i chyba się nawet udało.

Korzystając z okazji, że ma się takiego gościa, pogadaliśmy o tym, jak się rower odnajduje na salonach politycznych. I okazuje się, że ma się świetnie nie tylko na salonach politycznych, ale nawet dworskich. Pan minister zdradził, że monarchie w Europie dzielą się na zwykłe i tzw. rowerowe. Te drugie to te, w których koronowane głowy nie tylko aktywnie jeżdżą na rowerze, ale równie aktywnie się tym chwalą. Pozostałe, jak można się domyślić, nie robią ani jednego, ani drugiego. Co kiedyś było przejawem ich wyższości, a dziś jest znakiem odklejenia od rzeczywistości.

Sam Radosław Sikorski rzeczywistości doświadcza również na rowerze, i to od wczesnych lat dziecinnych. Z małą przerwą na czas, kiedy rower mu ukradziono. Ale o tym sam opowiada lepiej, więc nie będę spoilował. Wymuszoną przerwę w jeździe na jednośladzie miał również w trakcie swojej misji dziennikarskiej w Afganistanie. Choć trudno powiedzieć, na ile była dziennikarska, bo na zdjęciach z tamtego okresu trzyma głównie karabin kałasznikowa, a nie notes i długopis. Widać każdy potrzebuje środka wyrazu dostosowanego do charakteru.

Z czasem w życiu każdego mężczyzny następują przewartościowania i obecnie oglądając rolki pana ministra, trudno nie dostrzec, że rower jest ważnym elementem jego wizerunku. Jak zapewnia, nie jest to wizerunek wyborczy czy lansowanie się na rowerze, ale czysta radość z jeżdżenia. Co prawda poza pracą, a nie do pracy. Minister przyjeżdżający do pracy na rowerze trafił się nam raz. Był nim Onyszkiewicz i to jak na razie wyczerpało polityczny kapitał tego środka transportu. Może czas powołać jakąś monarchię? Oczywiście rowerową.

Oglądaj także:

Reklama

Subskrybuj, by korzystać bez ograniczeń.
5 zł / tydzień przez miesiąc rok.

Kup dostęp
Reklama