Pomocnik Historyczny

Mit Uncle Joe

Skąd się wziął mit wujka Stalina?

Kołchoźnicy z Tadżykistanu w odwiedzinach u Stalina, fotografia przedwojenna. Intrygujące, ale taki obraz dobrego wujka malowano też w USA. Kołchoźnicy z Tadżykistanu w odwiedzinach u Stalina, fotografia przedwojenna. Intrygujące, ale taki obraz dobrego wujka malowano też w USA. Corbis
Uncle Joe, czyli Wujaszek Józio, to Józef Stalin. Dziś czytamy ze zdziwieniem, jeśli nie z przerażeniem, pochwały, jakie znajdujemy pod adresem tego zbrodniarza w literaturze amerykańskiej i brytyjskiej, w dokumentacji lub wspomnieniach mężów stanu i dyplomatów. Skąd się wziął ów mit?

Estyma i fascynacja. Syn prezydenta Roosevelta Elliot napisał w książce o swoim ojcu, że po pierwszym spotkaniu Franklina Delano ze Stalinem spytał ojca o wrażenia, jakie odniósł:

„– Jak określasz go jako człowieka?
– Jest masywny. Mówi przekonywająco, nie spiesząc się bardzo, pewny siebie, spokojny. Niewątpliwie wywiera niezatarte wrażenie.
– Spodobał się tobie?
Skinął głową z wyraźną aprobatą”.

Sam Elliot Roosevelt tak scharakteryzował szefa rządu sowieckiego: „Mimo spokojnego, głębokiego, opanowanego głosu i niskiego wzrostu miał w sobie niezwykły, dynamiczny wprost rozmach.

Pomocnik Historyczny „Tajemnice końca wojny” (100165) z dnia 04.05.2020; Polityka; s. 84
Oryginalny tytuł tekstu: "Mit Uncle Joe"