Stanisław Eugeniusz Hiszpański
Stanisław Eugeniusz Hiszpański. Najlepszy szewc Warszawy
Rzemieślnik, nie bohater. Stanisław Eugeniusz Hiszpański (1815–90) nie jest tak sławny jak inny warszawski szewc Jan Kiliński, zapamiętany jako bohater ludowej insurekcji. Producent dobrej jakości obuwia nie ma pomnika ani stosownego miejsca w podręcznikach. Jest tylko ulica Hiszpańskich w Warszawie niedaleko Galerii Mokotów, a na Cmentarzu Powązkowskim posadowiono głaz informujący o miejscu jego pochówku. Gdyby walczył w powstaniu styczniowym i się odznaczył lub zginął, z pewnością miałby inne, znaczniejsze miejsce w historii, a tak to jego nazwisko kojarzy się tylko z eleganckimi, szytymi na miarę butami.
Był właścicielem renomowanego warsztatu, a jego spadkobiercy uchodzili za mistrzów w swoim fachu i artystów sztuki szewskiej. Potrafili wyczarować niezwykłe modele obuwia idealnie dopasowane do sylwetki, oczekiwań i osobowości użytkownika. Nie znamy nazwiska innego mistrza szewskiego, który cieszyłby się tak znakomitą opinią wśród klientów. Nie musiał się reklamować w prasie, gdyż ci, którzy chcieli mieć najelegantsze i najwygodniejsze buty – i których na nie było stać – wiedzieli, jak do niego trafić. Dla jeszcze niezorientowanych musiał wystarczyć szyld sklepowy i napis: „Jak buty, to tylko od Hiszpańskiego”.
Z „Lalki”: Szedł z wolna i przypatrywał się jadącym. Wielu spomiędzy nich znał osobiście. Oto rymarz, który dostarcza mu wyrobów skórzanych, jedzie na spacer z żoną, grubą jak beczka cukru, i wcale ładną córką, z którą chciano go swatać. Oto syn rzeźnika, który do sklepu, niegdyś Hopfera, dostarczał wędlin. Oto bogaty cieśla z liczną rodziną. Wdowa po dystylatorze, również mająca duży majątek (…). Tu garbarz, tam dwaj subiekci bławatni, dalej krawiec męski, mularz, jubiler, piekarz – a oto – jego współzawodnik, kupiec galanteryjny, w zwykłej dorożce.