Aleksander Gierymski
Aleksander Gierymski. Malarz realista epoki
W cieniu brata. Do pewnego momentu trudno mówić o Aleksandrze Gierymskim (1850–1901) bez przywoływania jego starszego brata Maksymiliana. Młodszy najwyraźniej szedł jego śladami. A później wielokrotnie powtarzał: „Od śmierci brata zostałem człowiekiem”. Syndrom młodszego i gorszego? Najpewniej.
Aleksander, urodzony w 1850 r. w Warszawie, nie był w domu faworyzowany. Ojciec, Józef Gierymski, intendent Koszar Mirowskich i Szpitala Ujazdowskiego, umundurowany urzędnik w służbie cara, trzymał krótko dwóch synów i dwie córki. On, który przemoc fizyczną stosował nawet wobec córeczki, był zamiłowanym melomanem. W prywatnych apartamentach często urządzał koncerty muzyki poważnej z prawdziwego zdarzenia. Jako że pianista bywał często niedysponowany, pan domu wchodził do sypialni chłopców, budził ze snu Maksymiliana, ośmioletniego, muzykalnego, pomagał mu się odświętnie ubrać. Niebawem w domowej sali koncertowej pierworodny akompaniował na fortepianie solistce lub uzupełniał kwartet. Aleksander, podobnie jak starszy brat, intensywnie uczył się muzyki, jego jednak nie wybierano... To pierwsza zadra.
A druga? 17-letni Maksymilian w 1863 r. ruszył do powstania, a potem, po krwawej jatce i po rozwiązaniu oddziału wrócił do domu, gdzie kurowano go w tajemnicy, Aleksander pozostawał w cieniu bohatera.
Obydwaj wykazywali się talentem rysunkowym, ale w tamtym czasie tylko akwarela starszego (portret ojca z autoportretem przy pianinie) została oprawiona. Maksymilian został uczniem warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych, a gdy jego talent rozwinął się błyskawicznie, wyjechał do Monachium na studia w Akademii. Aleksander w Warszawie poszedł śladami brata, a po latach – zachęcany przez Maksymiliana, który jako malarz robił oszałamiającą karierę – dołączył doń, przywiózł nuty i samowar, zapisał się na studia w Akademii i zaczął w środowisku funkcjonować jako Oleś, brat Maksa.