Ci inni
Ci inni. Mniejszości żydowska i niemiecka w oczach Polaków
Migranci. Warszawa po powstaniu styczniowym potrafiła peryferyjne położenie na zachodnich rubieżach Imperium Rosyjskiego przekuć na źródło ekonomicznego i materialnego sukcesu. Stała się znaczącym punktem przeładunkowym towarów, ale również wymiany idei oraz wzorców kulturowych między wschodem i zachodem. Jej bliskie sąsiedztwo z Prusami/Niemcami i Austrią/Austro-Węgrami stwarzało dogodne perspektywy i Warszawa przyciągała tysiące migrantów z Królestwa, Rosji, z zagranicy. Od lat 50. do 80. XIX w. połowa nowych mieszkańców to efekt przyrostu naturalnego, a druga połowa – imigracji.
Wśród migrantów znaczną część stanowili cudzoziemcy, których najwięcej przybyło z Niemiec. Osiedlali się też Czesi, Szwedzi, Szkoci, Anglicy, Francuzi, Włosi, Serbowie, Holendrzy. Warszawę wybierano, gdyż stwarzała obiecujące perspektywy awansu materialnego. Polskie władze Księstwa Warszawskiego, a następnie (niezawisłego do 1832 r.) Królestwa Polskiego czyniły wiele, aby zachęcić cudzoziemców.
Od połowy XIX w. miasto nie było już tak atrakcyjnym miejscem pracy i kariery dla Niemców, ponieważ rozwijała się wówczas intensywnie gospodarka zjednoczonych Niemiec, która potrzebowała rąk do pracy. Ludzie zbędni preferowali wyjazd do Ameryki, a nie na wschód. Stosunkowo nieliczni lokowali swój kapitał intelektualny i finansowy nad Wisłą.
Choć w drugiej połowie stulecia społeczność niemiecka w liczbach bezwzględnych rosła, to jednak na tle dynamiki demograficznej Warszawy jej wzrost był niewielki, a udział w stosunku do ogółu mieszkańców malał. W 1805 r. Niemcy liczyli w Warszawie ok. 10 proc. ogółu ludności, w 1810 r. – 8,8 proc., w 1882 r. – już tylko 4,6 proc., a w 1913 r. – ok. 2,4 proc. Jednocześnie wśród osadników nasiliły się procesy asymilacyjne.