Zachwyt nad genialnością
Polscy wynalazcy z drugiej połowy XIX wieku zachwycali cały świat
Maszyny Baranowskiego. „Oto polski szlachcic, którego córki zostały zgwałcone, żona zabita siekierą, a ojciec zmarł pod knutem; Polak, którego wszyscy przyjaciele giną na Syberii i którego naród znika z Europy pod tyranią Rosjan! Jeśli ten człowiek nie ma prawa zatapiać rosyjskich fregat gdziekolwiek je spotka, to zemsta jest niczym więcej niż pustym słowem” – tak Jules Verne opisał kapitana Nemo swojemu wydawcy Pierre’owi-Jules’owi Hetzelowi w liście z 11 czerwca 1869 r. Powieściowym konstruktorem okrętu podwodnego „Nautilus” miał być żądny zemsty geniusz z Polski. Wydawca jednak ten pomysł pisarzowi skutecznie wyperswadował – książka źle by się sprzedawała w Rosji, a nawet mogłaby zagrozić dobrym stosunkom francusko-rosyjskim. Verne ustąpił, rezygnując z uwiecznienia faktu, że w jego czasach równie głośno było o polskich powstańcach, co i wynalazcach.
Kiedy Verne pisał „20 000 mil podmorskiej żeglugi”, najsławniejszym w Paryżu geniuszem z Polski był uczestnik powstania listopadowego, inżynier Jan Józef Baranowski. W przeciwieństwie do innych członków Wielkiej Emigracji bardziej niż polityka interesowały go sprawy techniczne. Jego talent doceniło szefostwo spółki kolejowej Paryż–Rouen–Hawr, które zatrudniło Polaka i wdrażało jego wynalazki. Pierwszym był ręczny kasownik biletów, za który Branowski w 1849 r. został nagrodzony na Wystawie Krajowej w Paryżu. Kolejną nagrodę otrzymał w 1851 r. na Wystawie Światowej w Londynie za maszynę drukującą i jednocześnie kontrolującą bilety. Po tym sukcesie Polak zaprojektował jeszcze semafor, który zaczęły wdrażać do codziennego użycia koleje francuskie, a następnie włoskie i angielskie.
Po czym zaoferował gazowniom licznik służący do indywidualnego pomiaru zużycia gazu.