Historia

Druga twarz Heroda

Wejście Heroda Wielkiego do Jerozolimy – ilustracja z „Dawnych dziejów Izraela” Józefa Flawiusza, wydanie z ok. 1470 r. Wejście Heroda Wielkiego do Jerozolimy – ilustracja z „Dawnych dziejów Izraela” Józefa Flawiusza, wydanie z ok. 1470 r. Wikipedia
W tradycji chrześcijańskiej ma złą legendę, jego poddani także za nim nie przepadali. Ale zrobił dla Judei wiele dobrego, a i jego wkład w historię powszechną jest nie do przeoczenia.
Ściana Płaczu, jedyna pozostałość po świątyni jerozolimskiej odbudowanej przez Heroda WielkiegoChris Yunker/Flickr CC by SA Ściana Płaczu, jedyna pozostałość po świątyni jerozolimskiej odbudowanej przez Heroda Wielkiego

Zmarł w swym pałacu w Jerychu w 4 r. p.n.e., mając lat blisko 70. Jego władztwo obejmowało prawie całą Palestynę. Od gór Libanu i ziem za Jordanem po południowe wybrzeża Morza Martwego. Porównywalne było pod względem obszaru z królestwem Dawida sprzed wieków. Mieszkało w tych granicach kilkanaście ludów i grup etnicznych różniących się religią, historią, językiem: Żydzi i Grecy, Samarytanie i Syryjczycy, Idumejczycy, Fenicjanie, Arabowie. On sam miał ojca Idumejczyka, matką była Arabka.

Swe panowanie zawdzięczał przede wszystkim łasce Rzymu. Zręcznie lawirował pomiędzy politykami mocarstwa. I to w czasach krwawych wojen domowych wstrząsających republiką. W odpowiedniej chwili znajdował się po stronie właściwej. Utrzymał też długo przychylność pierwszego cesarza Augusta.

Już jego ojciec Antypater wykonał dobry krok, idąc z pomocą Cezarowi i Kleopatrze, obleganym przez Egipcjan w Aleksandrii. W nagrodę on i jego syn otrzymali obywatelstwo rzymskie i rządy nad Judeą. W 37 r. p.n.e. Herod dzięki poparciu Antoniusza, także wojskowemu, został królem. Znalazł się w trudnej sytuacji, gdy królowa Egiptu Kleopatra, faktyczna żona Antoniusza, pana prowincji wschodnich, usiłowała przejąć część jego królestwa. Toteż gdy doszło do konfliktu Antoniusza z Oktawianem rządzącym w Rzymie, Herod doradzał temu pierwszemu życzliwie: Chcesz zwyciężyć? Zabij Kleopatrę!

Prawdziwie dobra rada. Przecież to osoba sojuszniczki Antoniusza ułatwiła Oktawianowi głoszenie patriotycznie chwytliwego hasła: Nie będzie panowała w Rzymie egipska królowa! Antoniusz nie posłuchał i przegrał w bitwie pod Akcjum. Herod przezornie nie wziął w niej udziału.

Swą lojalność wobec jedynego wówczas mocarstwa nad Morzem Śródziemnym okazywał wręcz ostentacyjnie. Ku oburzeniu zwłaszcza Żydów. W zamian jednak otrzymał swobodę w sprawach wewnętrznych. Patrząc z perspektywy wieków trzeba stwierdzić: w tamtej sytuacji był to wybór słuszny. Nie tylko osobiście dla Heroda, ale dla całego kraju. Gdyby nie taka polityka, Judea stałaby się rychło jeszcze jedną prowincją imperium. A taki los spotkał kraje sąsiednie, znacznie większe, Syrię i Egipt. Każda zaś prowincja była skazana na bezwględny wyzysk przez namiestników. Dbali o interes imperium i własny, znacznie zaś mniej o stan powierzonych im krajów. Byle nie dochodziło do buntów, byle płacono podatki!

Natomiast Herodowa polityka manifestacyjnej uległości na pokaz odsunęła o kilkadziesiąt lat bezpośrednie wejście rzymskiej administracji. Król rządząc samodzielnie mógł wiele dla swych ziem uczynić. I uczynił.

Budowniczy

Był niewątpliwie znakomitym administratorem i gospodarzem. Dla nas efekty jego działalności są najlepiej uchwytne w dziedzinie budownictwa: pałace i twierdze, budowle użyteczności publicznej i sakralne, całe miasta. Pozostały z nich resztki i ruiny, ale i one imponują ogromem oraz jakością wykonania.

Przede wszystkim Jerozolima. Wspaniale rozbudował stosunkowo skromny przybytek wzniesiony przed wiekami na świątynnym wzgórzu po powrocie Żydów z niewoli babilońskiej. Górną platformę i wzmocnienia stoków obłożył i umocnił potężnymi, świetnie dopasowanymi blokami kamiennymi. Do dziś zachowały się te przy ścianie zachodniej (Mur płaczu). Monumentalne schody wiodły na dziedzińce, otoczone długimi, zdobnymi portykami. Obok wznosiła się forteca Antonia. To właśnie z dziedzińca Herodowej świątyni wygnał Chrystus przekupniów. A później tutaj straż rzymska pojmała nauczającego św. Pawła.

Król nie szczędził środków. Jednakże ogromne prace świątynne zakończono dopiero w kilkadziesiąt lat po jego śmierci, niedługo przed wybuchem powstania przeciw Rzymowi. Zryw ów był całkowitym zaprzeczeniem Herodowej polityki. A świątynia legła w gruzach na zawsze.

Największym urbanistycznym dziełem Heroda była Cezarea Nadmorska: miasto, port, teatr, stadion, świątynia bogini Romy i Augusta. Sama nazwa stanowiła polityczną deklarację: król chętnie dawał nowym i dawnym miastom nazwy na cześć Rzymian i członków swej rodziny. Odbudowana Samaria otrzymała greckie imię Sebaste, czyli Augusta. I tam powstała świątynia cesarza.

Wszystkie te gesty – nazwy, świątynie – miały poniekąd uśpić czujność Rzymian. Jednocześnie bowiem powstawały potężne twierdze w dobrze wybranych miejscach. Najważniejsze to Macheront i Masada nad Morzem Martwym oraz Herodejon na południe od Jerozolimy. Wykopaliskowe prace prowadzone obecnie w tej ostatniej odsłaniają imponujący kompleks zabudowań pałacu – obronnego jednak, na wszelki wypadek! Tu został pochowany po wspaniałym pogrzebie. Niedawno znaleziono prawdopodobnie jego sarkofag.

Twierdze były starannie przygotowane i zaopatrzone na wypadek długiego oblężenia. I niektóre z nich rzeczywiście stawiały bohaterski opór podczas późniejszych powstań przeciw Rzymianom. Zwłaszcza groźna Masada. Legioniści zdobyli ją dopiero w 73 r., to jest w trzy lata po upadku samej Jerozolimy.

Czy o takim obrocie spraw myślał Herod? Zapewne nie. Ale jak każdy daleko patrzący polityk musiał brać pod uwagę wszelką ewentualność. Najazd wrogów z zewnątrz, choćby Partów lub Arabów. Ewentualną okazję wyzwolenia się od Rzymu. A nawet bunt poddanych.

Przyjaciel Greków

Rzymian zjednywał sobie lojalnością, Żydów budową świątyni. Ale musiał też dbać o Greków, licznie zamieszkujących kraje wschodnie, również Palestynę. I bardzo wpływowych w całym ówczesnym świecie. Okazywał podziw dla ich kultury, wspierał ją szczodrze. Był hellenofilem i to w sposób spektakularny.

Obdarowywał liczne greckie miasta, także poza Palestyną: Ateny, Efez, Pergamon, Spartę, Antiochię w Syrii, wyspy Samos, Rodos, Kos i wiele innych. Gdy igrzyskom olimpijskim groziło przerwanie z braku środków, wsparł je fundacją. A w czasie jednej ze swych podróży do Rzymu objął urząd sędziego olimpijskiego. Podobnie hojny i życzliwy dla igrzysk okazał się w kilkadziesiąt lat później cesarz Neron. Czy przetrwałyby one jeszcze lat ponad trzysta, do 393 r., bez tych sponsorów? I czy zdołałyby się odrodzić w czasach nowożytnych, w 1896 r., gdyby zamarły zbyt wcześnie?

W swych palestyńskich miastach i pałacach Herod zawsze dbał o budowę teatrów i stadionów, stanowiących nieodłączny element greckiej kultury – widowiska i sport! Na jego dworze było wielu Greków. Do bardzo wpływowych należał Mikołaj z Damaszku – historyk, filozof, doradca króla, jego wysłannik w ważnych misjach. Swą ogromną historię świata – ksiąg 144! – zakończył znamiennie na roku śmierci Heroda, 4 p.n.e. Ta imponująca rzecz nie dochowała się do naszych czasów, pewnie z racji swych rozmiarów. W starożytności jednak wielu z niej korzystało. Przede wszystkim zaś Józef Flawiusz. Ten przywódca antyrzymskiego powstania w Galilei potem stał się przykładnie lojalny wobec imperium. Jego dzieła historyczne przetrwały. A wiadomości o osobie i panowaniu Heroda czerpał właśnie z ksiąg Mikołaja. Tak więc Herodowa inwestycja w tego historyka okazała się owocna. Nasza wiedza o tamtych czasach, o postaci i czynach króla, byłaby bez niego bardzo uboga.

Znienawidzony

To tylko część długiej listy wielkich budowli Heroda i przykładów jego hojności poza Judeą. Pytanie: skąd miał na to środki? Oczywiście, głównie z podatków. Na pewno ściągał je twardo. Co zawsze wywołuje opór. Jednakże wielkie roboty publiczne i nawet przepych dworu odgrywały w sumie rolę pozytywną ekonomicznie. Dawały prace i zarobek. Pieniądz podatników szedł nie do Rzymu, pozostawał głównie w kraju, ożywiał gospodarkę.

Istotne powody niemal powszechnej nienawiści wobec Heroda były innego rodzaju – polityczne i religijne. Przede wszystkim więc Żydzi widzieli w nim obcego uzurpatora. Idumejczycy, lud jego ojca, zostali zjudaizowani stosunkowo niedawno. Matka – jak już stwierdziliśmy – była Arabką. Sam Herod zaś odsunął od władzy ostatnich przedstawicieli żydowskiej dynastii Hasmoneuszy, która przewodziła zwycięskiemu powstaniu przeciw Syrii. Wprawdzie ożenił się z księżniczką hasmonejską, by legitymować swą władzę, ale jej brata zgładził.

Nie pomagała Herodowi w oczach Żydów wspaniała rozbudowa świątyni. Jednocześnie przecież wznosił świątynie pogańskie! W jego budowlach pojawiały się niekiedy figuralne wyobrażenia. Na przykład złoty orzeł nad bramą świątyni jerozolimskiej. Niektórzy uczeni w Piśmie uznali to za pogwałcenie drugiego przykazania biblijnego. Zabrania ono w sposób najsurowszy czynienia wyobrażeń i oddawania im czci. Pod sam koniec życia Heroda grupa młodych gorliwców próbowała usunąć orła. Pojmanych król ukarał męczeńską śmiercią. Skazani wołali radośnie, że czeka ich wielkie szczęście, giną bowiem dla Prawa. A swej polityki jawnej lojalności, a nawet wręcz służalczość wobec Rzymu, król nie mógł publicznie usprawiedliwiać.

Różnie też układały się stosunki króla z wpływowymi stronnictwami i grupami społecznymi kraju o ludności tak zróżnicowanej. Aby zjednać sobie przywódców niektórych środowisk, orientalnym zwyczajem zawierał związki małżeńskie z przedstawicielkami wpływowych rodów. Z dziesięciu żon miał dziewięciu synów i pięć córek. Naturalną koleją rzeczy jego pałac stał się kłębowiskiem intryg, spisków, zbrodniczych knowań. Walczący o wpływy i dziedzictwo członkowie najbliższej rodziny podsycali chorobliwą podejrzliwość władcy. Wzmagała się zwłaszcza u schyłku jego życia, gdy gnębiły go przykre dolegliwości. Tak bolesne, że usiłował popełnić samobójstwo. Obawiając się zdrady i zamachów, nie oszczędzał nikogo. Ofiarą padały i żony, i synowie. Cesarz August pozwolił sobie na żart okrutny, choć nieco prostacki: Wolałbym być świnią na dworze Heroda niż jego synem! A wieści o pałacowych dramatach, na pewno ubarwiane, musiały wzmagać społeczną wrogość wobec władcy tak okrutnego.

To wszystko nakładało się na powszechne wśród Żydów i wciąż żywe oczekiwanie przyjścia Mesjasza. Miał on wyzwolić swój lud spod obcego panowania, przywrócić mu pełną wolność, wielkość i chwałę. Ostatnio to Hasmoneusze zdołali w znacznym stopniu wyzwolić te oczekiwania. Owe mesjańskie nadzieje oznaczały w istocie dążenie do zbrojnego powstania. Hasmoneusze prowadzili jednak walkę z upadającą, słabą monarchią syryjską. Czym innym zaś byłoby podniesienie ręki na największą machinę wojenną tamtych czasów. Rzym mógł tolerować wasalne państewko u swych rubieży, nigdy jednak nie zgodziłby się na samodzielny, wrogi twór pomiędzy tak ważnymi prowincjami jak Egipt i Syria.

Morderca niewiniątek?

Właśnie owe przyczyny nienawiści do Heroda – surowość rządów, służalczość wobec imperium, okrutne traktowanie nawet własnej rodziny – pozwalają zrozumieć powstanie i prawdziwą wymowę opowieści o magach spieszących do Betlejem. Przyjęło się nazywać ich Trzema Królami. Tu przypomnijmy, że wczesna tradycja chrześcijańska ich nie zna. Ewangelia według św. Mateusza – a tylko ona przekazuje tę opowieść – mówi o magach (magoj). Tak nazywano wówczas astrologów, tłumaczy snów, znawców nauk tajemnych, zwłaszcza kapłanów irańskich. Dla pierwszych chrześcijan ich pokłon stanowił symbol ukorzeniania się nauk i wierzeń Wschodu przed Mesjaszem. Dopiero znacznie później pojawiły się określenia, że byli to „prawie królowie”. A jeszcze później uznano, że musiało ich być trzech, każdy bowiem składał swój dar osobny. I wreszcie przydano im imiona, całkowicie zmyślone.

Opowieść nasuwa jeszcze inne pytania i problemy. Przede wszystkim – gwiazda. Jakież mogło to być zjawisko na niebie? Rzeczywiście niezwykłe! Gwiazda bowiem nie tylko prowadzi magów, ale zatrzymuje się dokładnie nad miejscem urodzenia. To raczej statek kosmiczny, a nie ciało astronomiczne. Dalej: dlaczego magowie, mający takiego niebiańskiego przewodnika, zwracają się jeszcze o pomoc do Heroda? Chyba właśnie po to, aby wzbudzić jego czujność i strach przed przyjściem Mesjasza. Co kończy się rzezią niewiniątek.

Motyw bezbronnego dziecka, któremu pisana jest wielkość, lecz prześladuje je wróg już od urodzenia, jest częsty w mitach. Wystarczy przypomnieć choćby te o Heraklesie, Perseuszu, Romulusie i Remusie. Czy więc rzeź niewiniątek jest faktem? Jak się rzekło, mamy wyjątkowo dokładne dane o rządach Heroda. Źródła opisują szeroko jego zbrodnie, zwłaszcza rodzinne. Milczą wszakże o rzezi niewiniątek. Bo też byłaby ona czystym szaleństwem, sprzecznym z jego polityką. Herod mógł karać śmiercią własnych synów, nie mógł jednak sobie pozwolić na mordowanie dzieci poddanych, zwłaszcza Żydów, choćby tylko w jednej miejscowości. Przypomnijmy usunięcie orła. Sprawcy dopuścili się jawnego przestępstwa. Wydając na nich wyrok Herod – lękający się postawy ludu – częściowo ograniczył liczbę skazanych.

Mierniczy naszej ery

Czytelnik tego artykułu zapewne był łaskaw zwrócić uwagę, i to chyba z pewnym zdziwieniem, że dwukrotnie podaje się w nim datę śmierci Heroda: 4 r. p.n.e. A co jest początkiem naszej ery? Rok urodzenia Chrystusa. Czyżby więc Herod zmarł cztery lata przed urodzeniem Chrystusa? Przecież, jak poświadcza ewangelista, król czyhał na życie Mesjasza! Jak to pogodzić?

Pierwsi chrześcijanie oczekiwali przede wszystkim powtórnego, triumfalnego przyjścia Pana. A to wciąż się oddalało. Nie zajmowali się zbytnio historią. Tak samo zresztą, jak nie interesował ich wygląd cielesnej postaci Chrystusa. Kiedy w IV w. cesarzowa Konstancja poprosiła biskupa Euzebiusza z Cezarei o wizerunek Chrystusa, ten skarcił ją ostro: Czy nie wiesz, że nasza religia zabrania nam wykonywania wyobrażeń postaci? Wystarczało wiedzieć, że Chrystus urodził się za panowania cesarza Augusta, kiedy królem Judei był Herod. I że poniósł śmierć na krzyżu oraz zmartwychwstał za panowania Tyberiusza, gdy prokuratorem Judei był Poncjusz Piłat („umęczon pod Ponckim Piłatem”). Owszem, spierano się co do daty dziennej zmartwychwstania. Natomiast data przyjścia na świat wydawała się mniej ważna. Toteż w pierwszych wiekach Kościoły obchodziły ją w dniach różnych, zależnie od miejscowej tradycji. Dopiero w IV w. zwyciężył rzymski zwyczaj: dzień 25 grudnia. Zimowe przesilenie słoneczne było bardzo popularnym w imperium świętem Słońca Niezwyciężonego. Tak więc dokonano chrystianizacji antycznego kultu. Symboliczne zwycięstwo światła nad ciemnością!

A rok urodzenia? W VI w. jego ustaleniem zajął się mnich Dionizjusz Exiguus (Mały). Prowadził skomplikowane obliczenia, usiłował pogodzić różne dane – i popełnił pomyłkę. Przyjął, że Chrystus urodził się w 753 r. od założenia Rzymu. Z jakichś względów nie pamiętał, że dobrze poświadczony w różnych źródłach rok śmierci Heroda przypada na 748 od założenia Rzymu. Skoro zaś Chrystus przyszedł na świat jeszcze za życia Heroda, musiało się to stać właśnie w 748 r. – lub nawet wcześniej. Ile wcześniej? Kilka miesięcy, kilka lat? Przecież nie wiemy, jak długi był pobyt Rodziny w Egipcie!

Mówiąc inaczej: mamy obecnie, licząc od przyjścia na świat Chrystusa, rok 2013 – jeśli przyjmiemy, że urodził się dokładnie w roku śmierci Heroda. Ale równie możliwa jest data nawet o kilka lat wcześniejsza. Nie należy więc przywiązywać zbytniej wagi do rozważań, jaka to gwiazda prowadziła magów, skoro rok jest nieznany.

Przyjęta dziś powszechnie – skutkiem owej pomyłki! – roczna data narodzin ma charakter symboliczny. Z tym godzą się dziś wszyscy. Oczywiście rodzi się pokusa, by uznać datę bliższą rzeczywistej, to jest co najmniej 4 r. p.n.e. Któż jednak zdecyduje się na poprawianie dat we wszystkich dokumentach, dziełach, podręcznikach? Pomysł absurdalny. Pozostajemy więc przy umowności.

 

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dr Joanna Wardzała o pokoleniu 20-latków odrzucających konsumpcyjny styl życia rodziców

Rozmowa z dr Joanną Wardzałą, socjolożką i badaczką zachowań konsumpcyjnych, o tym, dlaczego dzisiaj młodzi ludzie nie chcą kupować i gromadzić dóbr.

Joanna Podgórska
12.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną