Niemieccy sojusznicy z Indii

Hindusi z Osi
Z nienawiści do brytyjskich kolonistów część hinduskich przywódców niepodległościowych zdecydowała się, zgodnie z regułą „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”, wejść w sojusz z Hitlerem.
Żołnierze Ochotniczego Legionu Hinduskiego. Na prawym ramieniu bluzy mundurowej widoczny emblemat  Legionu z tygrysem.
Bundesarchiv/Wikipedia

Żołnierze Ochotniczego Legionu Hinduskiego. Na prawym ramieniu bluzy mundurowej widoczny emblemat Legionu z tygrysem.

Feldmarszłek Erwinn Rommel wizytującu oddział Ochotniczego Legionu Hinduskiego, luty 1944 r.
Bundesarchiv/Wikipedia

Feldmarszłek Erwinn Rommel wizytującu oddział Ochotniczego Legionu Hinduskiego, luty 1944 r.

Kilka miesięcy przed operacją Barbarossa (niemiecką inwazją na ZSRR, 22 czerwca 1941 r.), kiedy jeszcze obowiązywał niemiecko-sowiecki pakt o współpracy i nieagresji, z Kalkuty do Moskwy przybył Subhas Chandra (Czandra) Bose. Był on współpracownikiem, a zarazem głównym rywalem Mahatmy Gandhiego o przywództwo w ruchu niepodległościowym w partii Indyjski Kongres Narodowy. Jako socjalista i lider od 1927 r., wspólnie z Jawaharlalem Nehru, lewicowego skrzydła Kongresu, liczył na pomoc Sowietów w planowanym powstaniu, które miało doprowadzić do wypędzenia Anglików z Indii. Rosjanie zbyli go niewielkim wsparciem finansowym.

Bose udał się więc w kwietniu do stolicy Rzeszy, aby pomoc uzyskać u Adolfa Hitlera. Ścieżki miał przetarte, gdyż przebywał w Europie w latach 1933–1936. Wtedy to spotkał się m.in. z Mussolinim. Teraz, natychmiast po przybyciu do Berlina, rozpoczął negocjacje z ministrami propagandy i spraw zagranicznych.

W przeciwieństwie do Gandhiego, Bose popierał agresywną konfrontację z brytyjskim imperializmem. Co prawda głodówki Gandhiego z lat 1932–1933, a także polityka biernego oporu doprowadziły do pewnego rozszerzania praw ludności, ale w zamian ojciec Indii zgadzał się na ustępstwa wobec Anglików, a także odsuwanie radykałów z Kongresu. Zarzucano mu kapitulanctwo, a nawet zmowę ze stroną rządową.

O niepodległość z Niemcami

Hinduscy radykałowie uważali, że wojna w Europie stwarza możliwość odzyskania niepodległości przez Indie na drodze militarnej; Bose chciał wykorzystać słabość Wielkiej Brytanii i jej zaangażowanie na kontynencie. Kiedy inni liderzy odmówili włączenia się do czynnej walki z Anglikami, zrezygnował z przewodzenia Kongresowi Narodowemu. Został wówczas aresztowany i osadzony w areszcie domowym, z którego zbiegł i przedostał się – przez Moskwę – do Niemiec. W tej ucieczce pomógł mu jego bratanek Sisir Bose; podobno maczała w tym palce także Abwehra, która zapewniła Bosemu dokumenty i bezpieczny przejazd przez Peszawar do Afganistanu, a stamtąd do granicy z ZSRR. Tam uciekiniera przejęli funkcjonariusze NKWD.

Już w Berlinie Bose dowiedział się, że Trzecia (Indyjska) Brygada Zmotoryzowana, walcząca w ramach armii brytyjskiej, została wzięta do niewoli przez Afrika Korps Erwina Rommla pod El Machali w Libii i jest w większości nietknięta. Stwierdził wówczas, iż otwiera to możliwość podjęcia starań o utworzenie jednostki indyjskiej w ramach niemieckich sił zbrojnych. Miałaby ona wziąć udział w niemieckim natarciu na Kaukaz, a stamtąd przemaszerować przez Persję, Afganistan i wyzwolić Indie. Już 15 maja oddelegowano oficera Luftwaffe do rozmów z mówiącymi po angielsku żołnierzami brygady.

Odwołano się przy tym do doświadczeń włoskiego sojusznika. Włosi, chcąc wykorzystać nastroje antyimperialistyczne wśród wielonarodowościowych jednostek armii brytyjskiej w Afryce Północnej, stworzyli jednostkę złożoną z jeńców. Nosiła ona nazwę Czerwone Strzały. Składała się z trzech centurii (batalionów): Centro A (Arabowie), Centro I (Hindusi), Centro T (Tunezyjczycy). Żołnierze Centurii I nosili tropikalne umundurowanie włoskie z naramiennymi tarczami na prawym rękawie w indyjskich barwach narodowych (pomarańczowy, biały, zielony) i patki na kołnierzach w tych samych kolorach. Podoficerowie i oficerowie byli Włochami. W późniejszym okresie niewielką liczbę Tunezyjczyków i Hindusów wysłano do Włoch w ramach szkolenia spadochronowego. Jednak ci ostatni po klęsce pod El-Alamein stracili motywację do walki, więc zostali rozbrojeni i z powrotem przewiezieni do obozów jenieckich. Jak się okazało, nie na długo.

Bose i jego współpracownicy przez kilka miesięcy prowadzili intensywną akcję propagandową, dzięki której w styczniu 1942 r. ministerstwo propagandy Rzeszy ogłosiło powstanie Indyjskiej Armii Narodowej (Azad Hind) w Berlinie. Jej pozdrowieniem było „Zwycięstwo dla Indii!” (Jai Hind!). Co prawda jednostka ta składała się wówczas jedynie z ośmiu przekonanych zwolenników, ale wkrótce przeniesiono 6 tys. najbardziej obiecujących kandydatów na członków Azad Hind do centrum szkoleniowego we Frankenburgu. Odnaleźć wśród nich można było przedstawicieli prawie wszystkich narodowości Indii, oprócz Nepalczyków – sławnych Gurkhów.

Z powodów bezpieczeństwa nową jednostkę określano mianem inżynieryjnej. Ochotnicy rozpoczęli szkolenie wojskowe, choć powiedziano im, że będą wykorzystani jako batalion roboczy. Pod koniec lipca 300 ochotników przeniesiono do ośrodka szkoleniowego w Königsbrucku, gdzie otrzymali niemieckie mundury z odznaką na prawym ramieniu, ukazującą skaczącego tygrysa na tle indyjskiej flagi. Nad tarczą widniał napis „Wolne Indie”. Żołnierze oficjalnie zostali nazwani Wolnym Legionem Indyjskim.

Dowódcą oddziału został oberstleutnant (pułkownik) Kurt Knappe. Do połowy 1943 r. jednostka liczyła ok. 2 tys. ludzi. Wszyscy oficerowie i podoficerowie byli Niemcami. Dopiero od grudnia 1943 r. dopuszczono żołnierzy i nielicznych legionistów podoficerów do awansów na wyższe stopnie. W tym samym czasie jednostka zaczęła być znana jako 950 pułk piechoty (hinduski). Dwie trzecie żołnierzy było muzułmanami, pozostali to wyznawcy religii hinduistycznych. Obowiązującym językiem, zarówno jeśli chodzi o żołnierzy indyjskich, jak i oficerów niemieckich, był angielski. Dlatego do jednostki dołączył angielski tłumacz na usługach Niemców Frank Chatwynd Becker z jednostki tłumaczy Wehrmachtu w Dreźnie.

W tym czasie Niemcy i hinduską jednostkę opuścił jej założyciel Subhas Chandra Bose. Otóż w kwietniu 1942 r. rząd cesarstwa japońskiego, chcąc wykorzystać kartę indyjską, zaproponował, aby państwa Osi ogłosiły deklarację w sprawie indyjskiej niepodległości i uznały hinduski rząd emigracyjny. O ile na ten projekt szybko przystał Mussolini, to niespodziewanie zaoponował Hitler. Na spotkaniu z Bosem tłumaczył, że przedwczesny zryw w Indiach mógłby wzbudzić tylko niepotrzebne zamieszanie w i tak już skomplikowanej sytuacji na froncie. Spotkanie z Hitlerem było dla Hindusa dużym rozczarowaniem. Zwrócił się więc ku tym siłom, które szybciej od Niemców zbliżały się do granic Indii – ku Cesarskiej Armii Japonii.

W marcu 1943 r., jeszcze przed wysłaniem Wolnego Legionu Indyjskiego do walki, Subhas Chandra Bose udał się na pokładzie U-boota do Singapuru, aby pomóc w organizacji u boku Japończyków rządu wolnych Indii i Indyjskiej Armii Narodowej. Osiągnęła ona liczebność 3 dywizji, służyło w nich łącznie ok. 10 tys. żołnierzy. Armia ta brała udział w walkach w Birmie, gdzie została rozbita. Natomiast Bose zginął w katastrofie lotniczej w sierpniu 1945 r. Kontrolę polityczną nad jednostką sprawował rezydujący w Berlinie Komitet Wolnych Indii (Centrale Freies Indien), złożony z polityków i współpracowników Bosego jeszcze z Indyjskiego Kongresu Narodowego.

Całe przedsięwzięcie zostało sfinansowane przez Niemców w formie pożyczki dla przyszłych władz niepodległych Indii. Pierwsza rezolucja Komitetu dotyczyła m.in. zatwierdzenia hasła „Zwycięstwo dla Indii!” jako oficjalnego pozdrowienia; przyjęcia pieśni „Jana Gana Mona” (Twa sztuka włada ludzkimi umysłami) autorstwa hinduskiego noblisty Rabindranatha Tagore (poeta, prozaik, filozof, kompozytor, malarz i pedagog) jako hymnu przyszłych wolnych Indii; ogłoszenia oficjalnym językiem Indii języka hindi; przyznania Bosemu tytułu Wodza Wolnych Hindusów. Zostało to ogłoszone przez Radio Wolnych Indii założone na polecenie wodza na początku 1942 r. Rok później, wraz z założycielem, zostało przeniesione do Singapuru, a potem do Rangunu. Nadawało audycje w kilku językach, w tym po angielsku, tamilsku, bengalsku, w dialekcie pendżabskim i oczywiście w hindi.

Hindusi w Holandii

Legion Indyjski w maju 1943 r. został przeniesiony do Holandii w rejon miasta Beverlo, gdzie zajmował się organizowaniem obrony Wału Atlantyckiego. I batalion stacjonował w rejonie Zandvort, lecz wkrótce został zastąpiony przez Legion Gruziński. II batalion stacjonował od maja do września na wyspie Foxel, natomiast III także do września pozostał w rejonie Oldebroek jako część korpusu rezerwowego.

Następnie Legion wysłano do Francji, do miasteczka Lacanau w pobliżu Bordeaux, gdzie został włączony do 159 dywizji piechoty Wehrmachtu. Tu wykonywał obowiązki okupacyjne, od czasu do czasu wdając się w walki z partyzantami francuskimi; zasłynął drastycznymi okrucieństwami wobec ludności cywilnej. W sierpniu 1944 r. postanowiono wycofać Legion do Niemiec. Z Lacanau pociągami został przewieziony do Poitiers. Tu Hindusi zostali zaatakowani przez francuskich partyzantów i mieli kilku rannych. W pierwszym tygodniu września jednostka dotarła do miasta Dun, gdzie wzięła udział w walkach z regularnymi jednostkami francuskimi i partyzantami. W walce Legion poniósł pierwsze straty śmiertelne; zginęło trzech legionistów. Ostatecznie, ponosząc dalsze ofiary, jednostka dotarła do garnizonu Oberhofen nieopodal Hagenau, a na święta została przeniesiona do pustego obozu szkoleniowego w Heuberg.

II batalion i 9 kompania od kwietnia 1944 r. walczyły we Włoszech. Hindusi starli się tam z brytyjskim 5 korpusem, a także polskim 2 korpusem gen. Andersa. Po poniesieniu dużych strat jednostka Hindusów została wysłana do akcji przeciw partyzantom w północnych Włoszech. Tam też skapitulowała w kwietniu 1945 r. Jeszcze w sierpniu 1944 r. kontrolę nad Legionem przejęło Waffen SS i otrzymał on oficjalną nazwę Indische Freiwilligen Legion der Waffen SS. Jednak nie wpłynęło to ani na wyposażenie, organizację, ani na umundurowanie jednostki. Żołnierze tej formacji nosili typowe niemieckie mundury, włączając w to także krótkie szorty. Używano niemieckich rang, stopni i emblematów (siły hinduskie po stronie Japończyków miały własne rangi i stopnie). Jedyne, co odróżniało wyposażenie ochotników od ich niemieckich towarzyszy, to tarcze naramienne przedstawiające indyjską flagę, a na niej skaczącego tygrysa, z napisem po niemiecku „Freies Indien”, a także turbany, które mogli nosić Sikhowie. Na hełmach po obu stronach widniała kalkomania w barwach narodowych Indii. Zachował się projekt z lutego 1945 r., który zakładał wprowadzenie do umundurowania czarnych patek SS (Spiegel). Na prawej z nich miała widnieć głowa tygrysa. Stąd nazwa Tiger Legion (Legion Tygrysa).

Po przejściu do Waffen SS i przybyciu nowych ochotników Legion liczył na jesieni 1944 r. 2,3–3 tys. żołnierzy. Dowódcą został SS-Oberführer Heinz Bertling. Jednostka cieszyła się podobną autonomią jak Korpus Kawalerii Kozackiej SS gen. Helmutha von Pannwitza, który podlegał strukturom Waffen SS, ale utrzymał umundurowanie Wehrmachtu, z elementami nawiązującymi do tradycji kozackiej (odznaki, stopnie, tradycyjne czapki papachy).

Gdy zwycięstwo sprzymierzonych było już bliskie, Legion usiłował przedostać się do Szwajcarii. Ostatecznie musiał skapitulować przed wojskami amerykańskimi i francuskimi w rejonie Jeziora Bodeńskiego. Część hinduskich ochotników została zastrzelona przez Francuzów. Całkowitej zagładzie zapobiegli żołnierze brytyjscy.

Po wojnie brytyjskie władze kolonialne z pobłażaniem patrzyły na indyjskich renegatów. Wszyscy schwytani żołnierze zostali przewiezieni do Czerwonego Fortu w Delhi (więzienie), tam oczekiwali na procesy. Jednak tylko garstka przywódców stanęła przed sądem wojskowym i została skazana za zdradę. Większa część indyjskiej opinii publicznej uważała zarówno swych pobratymców walczących po stronie Włoch, później Niemiec, a także po stronie Japonii, za bohaterów narodowych. Bronili ich najlepsi prawnicy w kraju i choć sąd uznał ich za winnych, to ze względu na nastroje musiał zawiesić wykonanie kary. Bose był traktowany jako męczennik.

Sami Niemcy nie przywiązywali do Legionu Wolnych Indii większej wagi. Kiedy poinformowano Hitlera o istnieniu Freies Indien Legion, odpowiedział ze zdziwieniem: „Legion hinduski! To chyba żart”.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj