Gloria Pantelerii
W 1943 r. w podkarpackich lasach walczył oddział żydowskich partyzantów ze Stanisławowa. Jego dowódcą była utalentowana i urodziwa Anda Luft.
Przedwojenna panorama Stanisławowa, w prawym rogu synagoga
Tomasz Wiśniewski/Forum

Przedwojenna panorama Stanisławowa, w prawym rogu synagoga

Panteleria jest małą wulkaniczną wyspą na Morzu Śródziemnym, położoną między Sycylią a Tunezją. Podczas II wojny światowej była ważną bazą morską i lotniczą połączonych sił włoskich i niemieckich. Bez jej opanowania niemożliwy byłby atak na Sycylię i otwarcie drugiego frontu, co miało decydujące znaczenie dla losów wojny. 11 lipca 1943 r. alianci nagłym uderzeniem zdobyli Pantelerię i tym samym zapoczątkowana została operacja desantowa na Sycylię.

Jaki może być związek między wojennymi losami Pantelerii i Stanisławowa? Tego samego dnia, 11 lipca 1943 r., inżynier Anda Luft urodziła córeczkę. To właśnie ona, Anda Luft, była głównym organizatorem oraz dowódcą jedynego na Podkarpaciu oddziału żydowskiej partyzantki. Kiedy rodziła dziecko w partyzanckiej bazie znajdującej się w lasach, gdzieś w okolicach Stryja, radiotelegrafista odebrał wiadomość, że alianci właśnie zdobyli Pantelerię. Na cześć tego wydarzenia zarówno dziewczynce, jak i całemu oddziałowi nadano nazwę tej odległej o tysiące kilometrów włoskiej wyspy. I pod tą nazwą oddział żydowskich partyzantów ze Stanisławowa przeszedł do historii. Szkoda, że jak dotąd nienagłośnionej, przykrytej mgłą zapomnienia.

W bezlitośnie i okrutnie mordowanym getcie stanisławowskim, podobnie jak w wielu innych gettach w Polsce, z ogromnym trudem kształtował się ruch oporu. W Stanisławowie dodatkowo wynikało to ze słabości i nieustannego rozbijania konspiracji w środowiskach polskich, z kolaboracji środowisk ukraińskich z gestapo, wreszcie z niezwykle perfidnej gry prowadzonej przez Niemców wobec Żydów. Po każdym masowym mordzie w zamienionym w obóz zagłady getcie szef gestapo hauptsturmführer SS Hans Krüger obiecywał zakończenie eksterminacji, wyłaniał kolejne Judenraty, po czym konsekwentnie łamał przyrzeczenia. I za każdym razem w pierwszej kolejności w pokazowy sposób dokonywał egzekucji przywódców, a więc tych członków Judenratu, których sam wybierał, a następnie zawierał z nimi umowy.

Bezwzględnie też stosowali Niemcy zasadę zbiorowej odpowiedzialności. Jedyny akt oporu, kiedy w lipcu 1942 r. młody Żyd oblał kwasem pruskim ukraińskiego policjanta, który chciał go aresztować za posiadanie ćwierci kilograma cukru, spowodował straszliwe represje. W samym centrum getta, na placu Bandlerów, publicznie powieszono 24 członków Judenratu, a następnie rozstrzelano tysiąc zakładników. To po tym wydarzeniu Żydzi zaczęli próbować uciekać z getta, płacąc za to przeważnie życiem. Bo mury oraz brzeg Bystrzycy Słotwińskiej, stanowiące granicę getta, były pilnowane przez niemiecką i ukraińską policję.

Pierwszą skromną wzmiankę o Andzie Luft oraz Pantelerii znalazłem w wydanej w Londynie monografii Kamila Barańskiego „Przeminęli zagończycy, chliborobi, chasydzi…”, a w ślad za tym dotarłem do znajdującego się w Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie zapisu dr. Abrahama Liebesmanna-Mikulskiego ze Stanisławowa. Przetrwał wojnę po aryjskiej stronie, a później zebrał informacje od czterech członków Pantelerii, jedynych, którzy przeżyli zagładę liczącego ponad stu partyzantów oddziału. A trzecia skromna wzmianka o Andzie Luft i Pantelerii pochodzi z obszernej relacji o losach stanisławowskiego getta, spisanej po wojnie przez Horacego Safrina i przechowywanej w archiwum Żydowskiego Instytutu Historii w Warszawie. Tyle tylko się zachowało.

Ucieczka

Anda Luft była pełną energii, wysoką i urodziwą kobietą. Jako utalentowany inżynier chemii pracowała w garbarni i fabryce skór Jakóba Margoschesa w Stanisławowie. To był niezwykle nowoczesny zakład. Margosches był wybitnym żydowskim przemysłowcem i wraz z rodziną opuścił Stanisławów, nim wkroczyli Sowieci. Zdawał sobie sprawę, co go czeka jako jednego z najbogatszych kapitalistów. Naprzód Sowieci, a potem Niemcy docenili wartość produkcji garbarni, zwłaszcza dla celów militarnych. Niemcy w całości przejęli fachową, składającą się głównie z Żydów, załogę, a Andzie Luft powierzyli kierownicze stanowisko.

Kiedy pod koniec lutego 1943 r. rozpoczęła się likwidacja getta, Anda Luft – nie wierząc w zapewnienia Niemców, że garbarnia wraz z żydowską załogą nadal będzie potrzebna i zostanie zostawiona w spokoju – podjęła decyzję o zorganizowaniu ucieczki. Była już wtedy w ciąży.

Brakuje szczegółów dotyczących wydostania się z getta 70-osobowej grupy pracowników garbarni. Wiadomo, że nastąpiło to na przełomie lutego i marca, w ostrą zimę, która skuła lodem Bystrzycę i umożliwiła przedostanie się przez rzekę. Innej drogi dla tak licznej grupy nie było. Wiadomo, że pracownicy garbarni otrzymywali strawę i nie byli głodzeni jak większość mieszkańców getta w tym okresie. Wiadomo też, że do kierownictwa grupy należeli młody fizyk dr Zimmer oraz dentysta dr Kremizer, którzy też pracowali w garbarni. I jeszcze to, że dysponowano trzema pistoletami. To właśnie trójka dowódców osłaniała grupę przedostającą się przez Bystrzycę i ogniem z pistoletów powstrzymała pościg. W oddziale były zarówno kobiety jak i mężczyźni, wśród nich Edek i Muniek Luftowie, bracia Andy.

Sąd nad gestapowcem i śmierć bohaterki

Był to akurat czas, kiedy generał Simon Kowpak ze swoją partyzancką dywizją dokonał słynnego rajdu w okolice Karpat. Oddział Andy Luft spotkał rannych radzieckich oficerów ze zgrupowania Kowpaka. Wzięto ich pod opiekę, a że w żydowskim oddziale byli lekarze, doprowadzono oficerów do zdrowia. Dzięki temu doszło do nawiązania kontaktu i współpracy z potężnym ugrupowaniem Kowpaka. Żydzi zostali nie tylko dozbrojeni, ale i podszkoleni w dziedzinie partyzantki. Przeszedł też do nich Józef Lennobel, który wcześniej samotnie uciekł ze stanisławowskiego getta i dostał się do radzieckiej partyzantki. Będzie jednym z tych, którzy przeżyją i przekażą bieg wydarzeń.

Oddział Andy Luft odłączył się jednak od dywizji Kowpaka. Niemcy podjęli bowiem skoncentrowane działania przeciw radzieckiej partyzantce. Zadecydowano więc, że lepiej, by Żydzi działali w kontakcie, ale na własną rękę. Oddział zaczął prowadzić działania zaczepne, wyłapywał pojedyncze patrole niemieckie, zaskakiwał wrogów, zdobywał broń, mundury. Kiedy pojawiały się większe jednostki niemieckie, rozpraszano się, by potem znów się połączyć. Taka taktyka dawała rezultaty, zwłaszcza że dzięki kilku członkom oddziału, znającym perfekcyjnie język ukraiński i udających chrześcijan, ugrupowanie zyskało pomoc miejscowej ludności i zaopatrzenie w żywność. Cały czas też sprawnie działała przenoszona z miejsca na miejsce baza, gdzie głównie kobiety zajmowały się gotowaniem i wszystkimi niezbędnymi dla egzystencji partyzantów sprawami.

Latem 1943 r., już po urodzeniu dziecka, Anda Luft przeprowadziła akcję, która odbiła się głośnym echem. Panteleria znajdowała się w lasach w okolicach Stryja, kiedy szef tamtejszego gestapo, znany z okrucieństwa hauptsturmführer Tausch otrzymał rozkaz rozbicia żydowskiej partyzantki. Niemcy wkroczyli do lasów, ale tam wpadali w zastawione przez rozproszonych partyzantów pułapki. I wręcz niesamowite – w ręce Żydów wpadł Tausch! W głównej bazie odbył się uroczysty sąd nad nim. Gdy zapadł wyrok – kara śmierci – Tausch płakał i prosił o litość. Został powieszony.

Z nadchodzącą jesienią sytuacja znacznie się pogorszyła. Dywizja Kowpaka wycofała się z regionu Karpat. Osamotniona Panteleria stała się celem skoncentrowanych działań nie tylko Niemców, ale i ukrywających się w okolicznych lasach banderowców. To oni buntowali ukraińską ludność przeciw żydowskiej partyzantce. W listopadzie 1943 r. baza Pantelerii, prawdopodobnie w okolicach Buczacza, została otoczona. 5 listopada, podczas próby przebicia, ostrzeliwując się Niemcom, zginęła w zaciekłej walce Anda Luft z umocowanym na plecach niemowlęciem oraz większość oddziału. Panteleria została rozbita.

Ci, którym udało się wydostać z okrążenia, będą jeszcze walczyć w innych oddziałach. Ale tylko czterech z nich ocalało. Po wojnie doktor Kremizer wyemigrował do Ameryki Południowej, a Nachman Feuer do Stanów Zjednoczonych. Józef Lennobel wyjechał do Izraela i został tam farmerem w Netanii. Max Hellmann natomiast osiedlił się w Niemczech zachodnich. To dzięki ich relacjom, spisanym przez dr. Liebesmanna-Mikulskiego, ocalała pamięć o Pantelerii.

 

Fragmenty przygotowywanej do druku w wydawnictwie Iskry książki „Stanisławów wciąż żyje”. Poprzednia publikacja Tadeusza Olszańskiego „Kresy Kresów, Stanisławów” została uznana w plebiscycie czytelników, księgarzy i bibliotekarzy za Książkę Roku 2008.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną