Bitwa warszawska: jak do niej doszło i jakie były jej konsekwencje

Cud‑Wódz
Piłsudczycy nie zgadzali się na nazywanie cudem nad Wisłą manewru wojskowego, który pozwolił odrzucić w 1920 r. wojska bolszewickie spod rogatek Warszawy. Umniejszało to bowiem wagę myśli strategicznej Marszałka.
Polscy żołnierze na stanowiskach
Janusz Fila/Forum

Polscy żołnierze na stanowiskach

Marszałek Piłsudski w 1920 roku
Jan Morek/Forum

Marszałek Piłsudski w 1920 roku

25 kwietnia 1920 r. ruszyła, przygotowywana w największej tajemnicy, kierowana przez marszałka Piłsudskiego, ofensywa polska na Wschodzie. Tajność przygotowań nie wynikała tylko z dążenia do zaskoczenia przeciwnika. Również z faktu, że Piłsudski dla swych wschodnich planów nie miał poparcia liczących się środowisk politycznych. Przede wszystkim Związku Ludowo-Narodowego, pod którą to nazwą występowała wówczas endecja. Była ona zwolenniczką rozmów z Moskwą (pod warunkiem, że uzna ona jej program terytorialny) i zdecydowaną przeciwniczką idei tworzenia samodzielnego państwa ukraińskiego, co stanowiło fundament koncepcji polityki wschodniej Piłsudskiego.

Wyprawa kijowska była rezultatem przekonania Piłsudskiego, że słabością Rosji jest jej struktura narodowościowa, czyli wchłonięcie terytoriów zamieszkanych przez inne społeczności etniczne. O osłabieniu Rosji przez rozcięcie jej po szwach narodowościowych pisał już w pierwszych latach XX w. w memoriale dla japońskiego sztabu generalnego, który zawiózł do Tokio.

Porażka białej Rosji

Gdy w listopadzie 1918 r. odradzała się Polska, Rosję wyniszczały rządy bolszewików i wojna domowa. Walczący z bolszewikami biali generałowie traktowali ziemie polskie jako część terytorium Rosji i ich propozycje dla Polski ograniczały się do bliżej nieokreślonej autonomii. Z punktu widzenia interesów odradzającej się Polski, zwycięstwo białej Rosji było bardziej niebezpieczne niż istnienie Rosji bolszewickiej. Białych popierała ententa, co mogło oznaczać niewielki wpływ Polski na ustalenie jej granic wschodnich. Rządy bolszewików, oceniane jako epizod w procesie kształtowania się demokratycznej Rosji, przyniosły chaos, głód i słabość, co było dla nas korzystne.

Gdy więc ważyły się losy wojny domowej w Rosji, Piłsudski nie tylko nie poparł białych, ale polecił oświadczyć bolszewikom w czasie tajnych rokowań, że wojska polskie nie posuną się poza zajmowane pozycje. Pozwoliło to dowództwu Armii Czerwonej na przerzucenie znacznych sił z frontu polskiego do rozprawy z gen. Denikinem. W pamiętnikach z goryczą oskarżał on Polaków, że uratowali władzę radziecką.

Ale Piłsudski nie zamierzał prowadzić rokowań politycznych z bolszewikami. Pod koniec 1919 r. polecił zerwać rozmowy, co jego wysłannicy, choć całkowicie zaskoczeni, lojalnie wykonali. Hrabia Michał Kossakowski, który formalnie stał na czele polskiej delegacji, zanotował w „Diariuszu” słowa Marszałka: „Zarówno bolszewikom, jak i Denikinowi, jedno jest tylko do powiedzenia – jesteśmy potęgą, a wyście trupy. Mówiąc inaczej, językiem żołnierskim, dławcie się, bijcie się, nic mnie to nie obchodzi, o ile interesy Polski nie są zahaczane. A jeśli gdzie zahaczycie je, będę bił. Jeśli gdziekolwiek i kiedykolwiek was nie biję, to nie dlatego, że wy nie chcecie, ale dlatego, że ja nie chcę. Lekceważę, pogardzam wami”.

Porażka białej Rosji i zmiana polityki Wielkiej Brytanii, której premier Lloyd George oświadczył 9 listopada 1919 r., że nie będzie więcej ingerować w wojnę domową na Wschodzie, zmieniły sytuację polityczną. Wprawdzie Francji udało się zmiękczyć stanowisko Londynu i przekonać go do koncepcji odizolowania czerwonej Rosji – jak to wówczas określano – kordonem sanitarnym, lecz nie była to już koncepcja interwencji militarnej. Ta nowa polityka ententy zwiększała znaczenie Polski. To polskie wojsko miało tworzyć ów kordon. Rezygnacja ententy ze wspierania białych generałów stwarzała szansę na realizację koncepcji polityki wschodniej Piłsudskiego. W interesie Polski leżało wspieranie ruchów odśrodkowych w Rosji. Nie było to jednak proste. Możliwości te ograniczał ostry konflikt polsko-litewski o Wilno, które było historyczną stolicą Litwy, a jednocześnie miastem o zdecydowanej przewadze ludności polskiej, powiązanym z Polską tysiącami nici. Litwini widzieli w Polsce największe zagrożenie dla niepodległej Litwy.

Ofensywa w Galicji

Na południu paraliżował polską politykę konflikt polsko-ukraiński w Galicji Wschodniej. Rozpoczął się, gdy w nocy z 31 października na 1 listopada 1918 r. liczące ok. 2,5 tys. żołnierzy, dowodzone przez sotnika Dymitra Witkowskiego, oddziały ukraińskie opanowały Lwów. Już rankiem garstka Polaków (ok. 400 członków Polskiej Organizacji Wojskowej i ok. 250 żołnierzy), wspomaganych przez ochotników, wśród których było wielu uczniów (przeszli oni do historii jako Orlęta Lwowskie), podjęła walkę. Dopiero 20 listopada 1918 r. dotarła do Lwowa polska odsiecz pod dowództwem płk. Michała Karaszewicza-Tokarzewskiego. Miasto znalazło się w polskich rękach, co jednak nie oznaczało zakończenia konfliktu. Lwów z ziemiami polskimi łączyła cienka nitka linii kolejowej biegnącej do Przemyśla, którą bardzo trudno było Polakom utrzymać. Wokół Lwowa działały silne oddziały ukraińskie, co powodowało stałe zagrożenie miasta.

Piłsudski wstrzymywał jednak zbrojne rozwiązanie tego konfliktu, zaangażowany w przygotowania do wyprawy wileńskiej, która miała wydrzeć Wileńszczyznę z rąk Armii Czerwonej. 16 kwietnia 1919 r. ruszyła polska ofensywa, a pięć dni później Wilno znalazło się w polskich rękach. Następnego dnia Piłsudski wydał „Odezwę do mieszkańców byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego”, odwołując się w ten sposób do dawnej jagiellońskiej tradycji. Ale narodowy ruch litewski zdecydowanie odrzucał tę tradycję.

Naczelnik Państwa był przez endecję ostro atakowany, wręcz oskarżany o zdradę, za lekceważenie sytuacji w Galicji Wschodniej. Były to oskarżenia demagogiczne, które jednak znajdowały posłuch w opinii publicznej. 14 maja 1919 r. ruszyła więc, siłami ok. 50 tys. żołnierzy, ofensywa polska w Galicji Wschodniej i na Wołyniu. Wzięły w niej udział m.in. świetnie wyposażone, acz pozbawione doświadczenia bojowego, przybyłe z Francji oddziały Błękitnej Armii gen. Józefa Hallera. Mimo nieznacznej przewagi liczebnej Ukraińców Polacy odnosili sukcesy. 27 maja Piłsudski zatrzymał ofensywę pod naciskiem ententy, która uznała działania polskie za niedopuszczalne stwarzanie faktów dokonanych i zagroziła przerwaniem dostaw broni. Jednak miesiąc później, 25 czerwca – wobec realnej możliwości rozszerzenia się terytorialnego zasięgu władzy bolszewickiej – Polska uzyskała zgodę na wprowadzenie w Galicji Wschodniej tymczasowej okupacji po rzekę Zbrucz.

Ofensywa polska została wznowiona i do 18 lipca oddziały ukraińskie wyparte zostały za tę rzekę, gdzie w większości podporządkowały się kierowanemu przez Semena Petlurę Dyrektoriatowi Ukraińskiej Republiki Ludowej. Petlura, atakowany równocześnie przez Armię Czerwoną i Denikina, znajdował się w fatalnym położeniu. Dla białej Rosji, która na swych sztandarach wypisała hasło jednej i niepodzielnej Rosji, niepodległe państwo ukraińskie było nie do przyjęcia. Podobnie zresztą jak niepodległe państwo polskie.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną