Polsko-litewskie pomieszanie

Narodów pomieszanie
Józef Piłsudski mawiał, że jest Litwinem, a litewski wódz naczelny Silvestras Žukauskas, że Polakiem. Gabriel Narutowicz, pierwszy prezydent Polski, był bratem Stanisława Narutowicza, sygnatariusza Aktu Niepodległości Litwy. To skąd te dzisiejsze zgrzyty między Polską i Litwą?
Granica Polski i Litwy nad rzeką Mareczawką, 1938 r.
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Granica Polski i Litwy nad rzeką Mareczawką, 1938 r.

Patriarcha litewskiego odrodzenia narodowego Jonas Basanovicius

Patriarcha litewskiego odrodzenia narodowego Jonas Basanovicius

Polsko-litewska wymiana więźniów politycznych, Orany, wrzesień 1925 r.
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Polsko-litewska wymiana więźniów politycznych, Orany, wrzesień 1925 r.

Marszałek Piłsudski i generał Józef Haller w Wilnie, 1920 r.
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Marszałek Piłsudski i generał Józef Haller w Wilnie, 1920 r.

Jesienią 1920 r. Stanisław Swianiewicz służył w Litewsko-Białoruskiej Dywizji Wojska Polskiego. W październiku jednostka ruszyła na Wilno będące w rękach Litwinów. Po drodze wywiązała się walka, były ofiary. Profesor wspominał, jak podeszli z kolegą do rannego wroga: „Gdy usiłowaliśmy go podnieść, wyjęczał: O Jezu! To zrobiło na nas straszne wrażenie. Do tej pory byliśmy w walce z bolszewikami… A tutaj walka bratobójcza. Mój przyjaciel, który za bitwę pod Warszawą dostał Virtuti Militari, powiedział mi wtedy: Wiesz, ja przechodzę na stronę Litwinów, ja jestem Litwinem”.

Takich wypadków było w tej dziwnej wojnie dużo, bo we wrogich obozach stanęli znajomi i krewni. Było tak na froncie, było w elitach, było i na szczytach władzy.

Przeciw polskim wpływom

Jednym z owoców europejskiego romantyzmu było dowartościowanie kultury ludowej. Zapoczątkowało to przeobrażanie się ludów w narody, a w konsekwencji doprowadziło do powstania koncepcji państwa narodowego. Idee te dotarły na Litwę stosunkowo późno, bo dopiero w ostatniej ćwierci XIX w., zastając narodowy ruch litewski w trudnym położeniu. Terytorium całej historycznej Litwy wchodziło w skład Rosji. Szkolnictwo w języku litewskim nie istniało, obowiązywał zakaz druku czcionkami łacińskimi oraz sprzedaży ziemi katolikom. Książki litewskie przemycano z Prus Wschodnich, gdzie również mieszkała pewna liczba Litwinów. Oni z kolei poddani byli naciskowi germanizacyjnemu, a jako luteranie nie czuli specjalnej solidarności z katolickimi pobratymcami zza Niemna.

Jednak największym wyzwaniem dla ruchu odrodzeniowego była polonizacja. Kilkusetletni alians polityczny Obojga Narodów, a potem wspólnota religii i walki z zaborcą przywiodły do językowego i obyczajowego zbliżenia Litwy do Polski. Dotyczyło to w szczególności elit. Praktycznie cała katolicka szlachta i mieszczaństwo na Litwie mówiły w domu po polsku, a za ich przykładem podążali chłopi. Określenie Litwin przestało być desygnatem przynależności etnicznej. Za Litwinów podawali się przecież Kościuszko, Mickiewicz, Piłsudski. Sama Litwa uważana zaś była za jedną z polskich dzielnic, jak Pomorze czy Mazowsze.

W tej sytuacji liderzy narodowców zwrócili się ku językowi jako ostatniemu bastionowi tożsamości. Wywodzili się oni często z zamożnych rodzin chłopskich, a litewski był ich językiem ojczystym. Działacze tego środowiska oceniali związek z Polską jako okres kulturowego i politycznego upośledzenia ich ojczyzny, głosząc, że Litwa odrodzi się tylko wtedy, gdy uwolni się od polskich wpływów.

Postawy litewskich Polaków, czy jak kto woli spolonizowanych Litwinów, wobec tego zjawiska były bardzo różne. Z jednej strony pielęgnowali oni poczucie odrębności od „koroniarzy”, nierzadko władali też „językiem ludu”, ale np. wokół Wilna większość z nich nie wyobrażała sobie, by Litwa mogła istnieć samodzielnie. Im dalej jednak na północ, na Żmudzi, stosunek tych sfer do litwomanii (jak pogardliwie nazywano ruch odrodzeniowy) był coraz przychylniejszy.

Szansa na spełnienie aspiracji niepodległościowych, jaka pojawiła się w wyniku rozpadu Cesarstwa Rosyjskiego, doprowadziła do konfrontacji obu nacji, które równolegle odbudowywały swą państwowość. Za Litwinami stały racje dziejowe, za Polakami kulturowe. Przykładem był spór o Wilno, które było historyczną stolicą Litwy, ale w którym po litewsku mówiło zaledwie 2 proc. mieszkańców. W latach 1918–20 miasto kilkakrotnie przechodziło z rąk do rąk. Bolszewicy, ustępujący przed armią polską po bitwie warszawskiej, przekazali je Litwinom. Piłsudski próbował układać się z nimi, ale gdy nie przynosiło to spodziewanego efektu, sfingował bunt swej dywizji litewsko-białoruskiej i Wilno zajął.

Litwomanki z dobrych domów

Posunięcie to było Litwinom poniekąd na rękę. Przytłaczająco nielitewska Wileńszczyzna byłaby dla młodego państwa litewskiego nie do przełknięcia. Zbrojne zagarnięcie Wilna potraktowano też jako pretekst do zerwania stosunków z Warszawą (nawiązanych na nowo dopiero w 1938 r.) oraz bezprzykładnej rozprawy z kulturą i mniejszością polską. Kilkanaście lat radykalnego odcinania się od polskości pozwoliło Litwinom na zbudowanie nowej tożsamości, w której antypolonizm grał kluczową rolę. Stworzono skrajnie negatywny obraz Polaka będący amalgamatem uprzedzeń klasowych i rasowych. Uosabiał go polski szlachcic wynaradawiający i gnębiący litewskiego chłopa.

Jak większość tego typu konstrukcji obraz ten był uproszczony i zafałszowany. Np. Konstantinas Čiurlionis, malarz i kompozytor, najwybitniejsza postać litewskiej kultury z przełomu XIX i XX w., pochodził z rodziny chłopskiej, w domu rozmawiał po polsku, a na litewskość nawróciła go żona, szlachcianka. Polski był językiem ojczystym zaskakująco wielu przywódców i luminarzy państwa litewskiego. Wywodzili się oni głównie właśnie ze szlachty, która zachowała pamięć o litewskich korzeniach, choć mówiła po polsku. Co ciekawe, to często ludzie z tych sfer kształtowali konfrontacyjny kurs polityki Kowna.

Ludwik Krzywicki, który pod koniec XIX w. prowadził badania archeologiczne na Żmudzi, pisał, że po 1864 r. we dworach wokół Kowna i Szawel wyrosło pokolenie lewicowych radykałów, głównie kobiet, ale „kiedy podupadł ruch socjalistyczny, a okrzepł narodowy litewski, moda się zmieniła: zaczęły wylęgać się litwomanki”. Z polskich dworów wyszły pierwsze litewskie poetki, pisarki i działaczki narodowe: Karolina Praniauskait, Julia Beniuszewicz (Žemait), Gabriela Pietkiewicz (Bit), Maria Pieczkowska (Šatrijos Ragana), siostry Iwanowskie (Lazdynų Pelėda), Ona Brazauskait (prekursorka feminizmu), Felicija Bortkevičien (zwana babcią litewskiej rewolucji) oraz wiele innych. Rola, jaką odegrały w kształtowaniu świadomości narodowej i budowaniu podstaw nowego państwa, była przeogromna także ze względu na warstwę, z której się wywodziły. Burmistrz Kowna Konstantinas Nekvedavičius wspominał, jak działał jego przykład, gdy jako szlachcic publicznie deklarował narodowość litewską.

Okres ten nosił jeszcze cechy sporu wewnętrznego. Mieczysław Dowojno-Sylwestrowicz wydawał po polsku antypolskie pismo „Litwa”, gdzie utwory, zaprawione litewskim szowinizmem, drukowała Helena Cepryńska, autorka z Białorusi. „My, Litwini nigdy się nie zaprzemy swojej narodowości, choć mówimy i piszemy po polsku” – deklarowała Stefania Wojniłowiczowa, a Otto Zawisza w „Hymnie Litwinów” nawoływał do wygnania Polaków „het, za Niemen”.

Ale nawet ci, którzy znajomość litewskiego wynieśli z domu, często woleli posługiwać się polskim. Patriarcha litewskiego odrodzenia narodowego Jonas Basanovičius korespondował po polsku z litewskim przedsiębiorcą i mecenasem Petrasem Vileišisem.

Rodzinne waśnie

Podczas wizyty księcia Dominika Dowgiałły w Polsce jacyś oficjele zagadnęli go, kiedy to „zbuntowane województwo kowieńskie wróci do Macierzy”? Poirytowany książę odpalił: „A kiedy to panowie oddacie nam Wilno?!”. Dowgiałło był przedstawicielem tych, co nie odrzucali kultury polskiej, ale uważali się za Litwinów. Był to ginący gatunek, choć jego światopogląd stał się jednym z motorów litewskiego nacjonalizmu. Jak zauważa Krzysztof Buchowski, „ruch narodowy posługiwał się m.in. tradycyjnymi resentymentami od dawna obecnymi w »separatystycznym«” nastawieniu szlacheckich Litwinów do Polaków”.

Sztandarową postacią tego środowiska był Michał Romer, żołnierz Legionów, adiutant Piłsudskiego, który długo wierzył, że oba narody znajdą wspólny język. Po akcji Żeligowskiego wiarę tę stracił i ostentacyjnie opowiedział się za Litwą. Był potem sędzią Sądu Najwyższego i reprezentował Litwę przed trybunałem w Hadze. Odegrał również ogromną rolę w budowie szkolnictwa wyższego.

Wielkie zasługi w budowaniu zrębów młodego państwa położył Tadeusz Dowgird, założyciel pierwszego, profesjonalnego muzeum archeologicznego i współtwórca flagi państwowej. Krzywicki oceniał, że Dowgird wykonał „moc roboty nad budową posterunków kultury litewskiej”.

Bohdan Paszkiewicz wspominał, jak ciotka zabrała go kiedyś do kuzyna, księdza Aleksandra Dąbrowskiego, który był zasłużonym działaczem litewskim. Gdy rozmowa zeszła na stosunki z Polską, ciotka powiedziała, że Litwini powinni wreszcie pogodzić się z Polakami. Kapłan zerwał się na to z miejsca i krzyknął: „Z Polakami? Nigdy! Prędzej z diabłem niż z Polakami”. Rozmowa toczyła się oczywiście po polsku, bo ten „zajadły litewski szowinista” znajomość polskiego wyniósł z domu, przy tym mieszkał ze swą siostrą, która litewskiego nie znała...

Andrzej Rondomański, który wychowywał się w polskim domu, opowiedział się po stronie litewskiej jako dojrzały człowiek. Od 1928 r. prowadził programy radiowe po polsku nadawane na Wileńszczyznę. Konrad Górski nazywał go „jednym z najgorszych polakożerców”. Brat Rondomańskiego mieszkał w Polsce i po jednej z audycji wysłał do mediów list, w którym napisał: „Ja, brat p. Andrzeja Rondomańskiego, głęboko dotknięty w swych najświętszych uczuciach narodowych, publicznie potępiam nieobliczalne jego wystąpienia i zrywam z nim wszelkie stosunki rodzinne”.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną