Bitwa o wileńską wieżę telewizyjną

Krzyk z wieży
20 lat temu w Wilnie Litwa wróciła na drogę do niepodległości. Był to początek końca radzieckiego imperium.
Litewski patriota i radziecki czołg. 13 stycznia 1991 r.
Wikipedia

Litewski patriota i radziecki czołg. 13 stycznia 1991 r.

Wilno, 13 stycznia 1991 r. Rosyjski czołg miażdży obrońców wieży telewizyjnej.
EAST NEWS

Wilno, 13 stycznia 1991 r. Rosyjski czołg miażdży obrońców wieży telewizyjnej.

Wileński pogrzeb ofiar wydarzeń z 13 stycznia 1991 r.
Wikipedia

Wileński pogrzeb ofiar wydarzeń z 13 stycznia 1991 r.

Atak nastąpił w nocy 13 stycznia 1991 r., a ciemność rozpraszały jedynie wąskie snopy światła z czołgowych reflektorów. Kamery zachodnich stacji zarejestrowały głównie szamoczące się i uciekające sylwetki, w tle słychać było strzały z broni automatycznej i przeraźliwe krzyki. Radzieccy komandosi nie oszczędzali zachodnich reporterów, bijąc ich i wyrywając im sprzęt. Jak twierdziła część świadków, to właśnie z dziennikarzami starano się rozprawić w pierwszej kolejności. Szturm oddziałów specjalnych na wieżę telewizyjną w Wilnie, połączony z otwarciem ognia do manifestantów, miał pogrzebać nadzieje Litwinów na niepodległość. Najwyraźniej Michaił Gorbaczow postanowił sprzymierzyć się z frakcją twardogłowych – generałami KGB i armii, których wpływy na Kremlu gwałtownie rosły w ostatnich miesiącach. Koniec pierestrojki wydawał się przesądzony, a powrót zimnej wojny więcej niż prawdopodobny.

Niepodległościowe aspiracje obywatele państw bałtyckich zademonstrowali już w 1989 r. 23 sierpnia 1989 r., w 50 rocznicę paktu Ribbentrop-Mołotow, blisko 2 mln Litwinów, Łotyszy i Estończyków wzięło się za ręce i utworzyło 600-kilometrowy żywy łańcuch, łączący Wilno, Rygę i Tallin. Litwa jako pierwsza zdecydowała się uczynić następny krok: 11 marca 1990 r. Rada Najwyższa Litewskiej SRR (po lutowych wyborach zdominowana przez opozycyjny Sajudis) proklamowała niepodległość i wybrała na swojego przewodniczącego Vytautasa Landsbergisa. W najbliższych tygodniach podobne rezolucje przyjęły parlamenty Łotwy i Estonii.

Moskwa odpowiedziała sankcjami gospodarczymi. Była to wyjątkowo dotkliwa broń: całkowicie odcięto dostawy ropy i gazu, surowców stanowiących podstawę litewskiego systemu energetycznego. W lipcu rząd w Wilnie zaproponował wznowienie rozmów na temat warunków wystąpienia Litwy z ZSRR i ogłosił czasowe zawieszenie deklaracji niepodległości. Gaz i ropa znów popłynęły rurociągami, jednak rozpoczęte jesienią negocjacje nie przyniosły żadnego rozstrzygnięcia. Kreml gotów był zgodzić się jedynie na niewielkie zmiany dotychczasowego statusu Litwy jako autonomicznej republiki wchodzącej w skład ZSRR. Dla drugiej strony była to propozycja nie do przyjęcia.

Branka

Pojawiało się coraz więcej sygnałów, że w Moskwie dojrzewa koncepcja rozwiązania siłowego. Radziecka telewizja przypuściła zmasowaną kampanię przeciwko separatystycznym dążeniom Litwy: m.in. oskarżyła rząd Kazimiery Prunskiene o podsycanie waśni narodowościowych, a nawet o rzekome przygotowanie listy lokalnych członków partii komunistycznej przeznaczonych do uwięzienia lub deportacji. Jednocześnie Moskwa nagłaśniała postulaty Jedinstwa – organizacji złożonej głównie z litewskich Rosjan i wzywającej do przywrócenia władzy radzieckiej na terenie republiki.

Temperatura sporu gwałtownie wzrosła w grudniu 1990 r., kiedy Gorbaczow oficjalnie rozkazał armii dopilnować prawidłowego przebiegu akcji poborowej na Litwie. Już w marcu rząd wileński zapowiedział, że jego obywatele nie mogą służyć w armii okupacyjnej, jednak dopiero jesienią uwidocznił się rzeczywisty zasięg bojkotu – zaledwie 13 proc. mężczyzn z rocznika 1972 stawiło się do punktów poborowych.

Dalej wypadki rozwijały się w coraz szybszym tempie. 13 grudnia Kreml ostatecznie zerwał negocjacje na temat niepodległości Litwy. 20 grudnia na ulicach litewskich miast pojawiły się patrole armii radzieckiej. 7 stycznia minister Dmitrij Jazow wprowadził na terytorium Litwy dywizję powietrzno-desantową z zadaniem ścigania obywateli ZSRR uchylających się od służby wojskowej. Jednostka rozpoczęła swoją misję od demonstracji siły: ponad sto czołgów i wozów opancerzonych przejechało przed budynkiem parlamentu. Następnie posterunki rozlokowane na ulicach Wilna i Kowna przystąpiły do wyrywkowej kontroli dokumentów, zatrzymując mężczyzn w wieku poborowym. Akcja miała w oczywisty sposób charakter psychologiczny – chodziło raczej o zastraszenie społeczeństwa niż wyłapanie dezerterów.

Sytuację pogorszyła decyzja premier Prunskiene o podwyżce cen żywności. Cofnięcie państwowych dotacji dla podstawowych produktów sprawiło, że niektóre ceny wzrosły trzyipółkrotnie. W odpowiedzi promoskiewskie Jedinstwo zorganizowało demonstrację przed gmachem Rady Najwyższej. Rozjuszeni manifestanci, wśród których przeważali rosyjscy robotnicy, sforsowali drzwi i wdarli się do parlamentu, skąd udało się ich przepędzić dopiero za pomocą hydrantów.

Na odsiecz spieszyły już tysiące wilnian, zaalarmowanych telewizyjnym apelem Vytautasa Landsbergisa. Zwolennicy niepodległości otoczyli kręgiem gmach parlamentu, oddzielając go od demonstrantów Jedinstwa. Doszło do przepychanek, wymieniano ciosy i obelgi. Chociaż parlament pośpiesznie odwołał podwyżki, a Prunskiene podała gabinet do dymisji, Moskwa oskarżyła władze w Wilnie o doprowadzenie kraju na skraj katastrofy. Radziecka telewizja obszernie relacjonowała starcia pod parlamentem, przekonując, że Litwa pogrąża się w chaosie, a lokalny rząd nie kontroluje już sytuacji.

Do Wilna przybył potajemnie wiceminister obrony narodowej gen. Władysław Achałow, a wraz z nim podległy KGB elitarny oddział sił specjalnych Alfa. Zamknięto lotnisko i wyłączono międzynarodową centralę telefoniczną, żołnierze dywizji powietrzno-desantowej zaczęli obsadzać kolejne budynki publiczne w Wilnie, w tym dyrekcję kolei, szkołę policyjną oraz Dom Prasy (mieszczący drukarnię).

Czołgami na burżujów

Radzieckie czołgi rozlokowano w strategicznych punktach stolicy. Mieszkańcy otaczali żołnierzy, perswadując i złorzecząc: Już raz wyzwalaliście nas w 1940 r. Teraz wyzwalacie nas znowu. Kiedy w końcu przestaniecie nas wyzwalać?

10 stycznia Gorbaczow wysłał telegram do prezydium litewskiej Rady Najwyższej. Prezydent ZSRR przemówił tonem, jakiego dawno nie słyszano w oficjalnych wystąpieniach Kremla. Oskarżył parlament o „próbę przywrócenia systemu burżuazyjnego” i zażądał „natychmiastowego i całkowitego uznania konstytucji ZSRR oraz Litewskiej SRR, a także odwołania wszystkich sprzecznych z nimi aktów prawnych”. W przeciwnym razie zagroził wprowadzeniem bezpośrednich rządów prezydenckich. Landsbergis kilkakrotnie usiłował porozumieć się telefonicznie z Gorbaczowem, jednak bez skutku – jak powiedziano mu na Kremlu, „prezydent je obiad”.

Intencje Moskwy stały się aż nadto czytelne następnego dnia, kiedy kierownictwo Litewskiej Partii Komunistycznej ogłosiło powołanie Komitetu Ocalenia Narodowego. Skład nowo utworzonego organu „z przyczyn bezpieczeństwa” nigdy nie został podany do publicznej wiadomości. W jego imieniu przemówił na konferencji prasowej sekretarz ds. ideologicznych KC LPK, ogłaszając, że Komitet rozpoczyna przejmowanie władzy w kraju. „To długo nie potrwa. Nasze zwycięstwo jest bliskie” – zapowiedział.

Istotnie, wypadki rozwijały się według scenariusza znanego z historii i przywodziły na myśl sowieckie interwencje na Węgrzech i w Czechosłowacji. Dlatego przebywający z wizytą w Polsce minister spraw zagranicznych Litwy został wyznaczony na nowego prezydenta i szefa rządu na uchodźstwie, w razie gdyby obecne władze zostały uwięzione. Przed najważniejszymi budynkami rządowymi gromadziły się tysiące Litwinów gotowych bronić swojego państwa.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną