Książę Jerzy, król Polski?

Słowiańskie królestwo pod flagą brytyjską
Intrygujące, a w jednej kwestii wręcz tajemnicze były relacje diuka Kentu, najmłodszego brata brytyjskich monarchów Edwarda i Jerzego VI – słynnego jąkały – z Polską. Czy oferowano mu koronę czesko-polskiej unii?
Książę Jerzy, diuk Kentu, z gen. Sikorskim podczas odwiedzin polskich żołnierzy w Wielkiej Brytanii, listopad 1939 r.
Muzeum Niepodległości/EAST NEWS

Książę Jerzy, diuk Kentu, z gen. Sikorskim podczas odwiedzin polskich żołnierzy w Wielkiej Brytanii, listopad 1939 r.

Książę Kentu (w środku, w jasnym garniturze) z żoną Mariną wśród polskich arystokratów na tle zamku w Łańcucie (sierpien 1937 r.). Obok księcia stoi minister Józef Beck.
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Książę Kentu (w środku, w jasnym garniturze) z żoną Mariną wśród polskich arystokratów na tle zamku w Łańcucie (sierpien 1937 r.). Obok księcia stoi minister Józef Beck.

Łódź latająca Short Sanderland. Na pokładzie takiej maszyny zginął w katastrofie lotniczej (25.08 1942 r.) książę Jerzy, diuk Kentu.
Wikipedia

Łódź latająca Short Sanderland. Na pokładzie takiej maszyny zginął w katastrofie lotniczej (25.08 1942 r.) książę Jerzy, diuk Kentu.

To była pierwsza wojenna wizyta w rządowych budynkach przy ul. Whitehall w Londynie. W listopadzie 1939 r. naczelny wódz gen. Władysław Sikorski spotkał się z Williamem Strangiem, doradcą premiera do spraw zagranicznych. Właśnie bankrutowała brytyjska polityka appeasementu (ang. polityka ustępstw, prowadzona przez rząd Neville’a Chamberlaina), a Strang od początku był sceptyczny wobec negocjacji z Hitlerem. Teraz Anglicy czuli przez skórę, że Hitler uderzy na Wyspy. Sikorski powoli zaczynał stawać się im bliski.

Wcześniej premier polskiego rządu na uchodźstwie spotkał się w Paryżu z prezydentem Czechosłowacji Edwardem Beneszem. Po raz kolejny rozważali, żeby podbite przez Hitlera i Stalina małe państwa, których rządy chroniły się na Zachodzie, stworzyły silną federację. Bliski związek z imperium podniósłby znaczenie unii. Można domniemywać, że w trakcie rozmowy Sikorskiego ze Strangiem generał zasugerował, by liderem ewentualnej federacji uczynić kogoś z królewskiej rodziny, na przykład księcia Jerzego, diuka Kentu.

Dlaczego Windsor? W XIX-wiecznej Europie kilka państw zgłaszało się do Anglików z uprzejmą prośbą o objęcie tronu. C.B. Fry, gracz w krykieta, omal nie został królem Albanii, lord Rothermere został zaproszony na tron węgierski, zaproszenie nadeszło także z Bułgarii. Więc nie byłaby to żadna fanaberia.

Źródła historyczne potwierdzają, że po wybuchu II wojny światowej rozważano utworzenie środkowoeuropejskiej federacji. Czy reszta to political fiction? Niekoniecznie. Lord Nicholas Bethell, brytyjski polityk parający się historią, cytuje notatkę Foreign Office z listopada 1939 r.: „Sikorski wydaje się być zainteresowany widocznym i symbolicznym związkiem między Czechosłowacją i Polską w formie monarchii. Kandydatem na króla jest diuk Kentu”.

William Strang nie odpowiedział Sikorskiemu, ale wiemy, co pomyślał. W pamiętniku, który wydał w 1949 r. (był już wtedy wysokim urzędnikiem Foreign Office), wspominał generała: „Nieuleczalnie romantyczny”. A do diuka Kentu, postaci kontrowersyjnej, miał zapewne jeszcze większy dystans.

Strang, zwolennik konfrontacji z Niemcami, mógł nie przepadać za 37-letnim księciem. Trzeba powiedzieć jasno: książę, tak jak jego bracia, tata i dziadek, niecałkowicie był Anglikiem. Jerzy urodził się w królewskiej posiadłości Sandringham jako Jerzy Saxe Coburg Gotha i miał pochodzenie niemieckie. Był skoligacony z rosyjską rodziną carską. Kiedy miał 10 lat, jego ojciec został królem i przybrał imię Jerzego V. Jerzy junior był wtedy piąty w kolejce do tronu. Miał czterech braci, z których jeden, chory na epilepsję, nigdy nie opuszczał wiejskiego domu w Szkocji, gdzie pilnowała go niańka. Było oczywiste, że szanse na objęcie tronu miał niewielkie.

Kiedy wybuchła I wojna światowa, niemiecki rodowód Jerzego V zaczął się źle kojarzyć, więc rodzina Saxe Coburg Gotha przyjęła nazwisko Windsor. (Żeby zaznaczyć brytyjskość i oddalić jakiekolwiek podejrzenia o nepotyzm, Jerzy V odmówił azylu swojemu kuzynowi Mikołajowi II, którego życie zawisło na włosku w czasie bolszewickiej rewolucji; cara, jego żonę i pięcioro dzieci rozstrzelano).

Jerzego juniora wysłano do królewskiej marynarki, a następnie do Foreign Office i Home Office. W 1934 r. ożenił się z jugosłowiańską księżniczką Mariną. Nadano mu tytuł diuka oraz powierzono opiekę nad masonerią. W ten sposób stanął na szczycie piramidy brytyjskiej arystokracji. Takim jak Jerzy elity europejskie jadły z ręki.

W 1936 r. na tron wstąpił najstarszy brat Jerzego, Edward, który kochał rozwódkę Wallis Simpson. Politykom rządowym z Downing Street i Whitehall Wallis się nie podobała, zwłaszcza w roli królowej. Podejrzewano ją o równoczesne romansowanie z niemieckim ambasadorem w Wielkiej Brytanii Joachimem Ribbentropem, mechanikiem samochodowym Guyem Trundlem oraz Edwardem FitzGeraldem, diukiem Leinsteru. W grudniu 1936 r. Edward zrezygnował z korony. Królem został następny w kolejce – Albert. Nazwał się Jerzym VI, ale Anglicy mówili: jąkała. Jerzy junior stał ciągle w kolejce, już jako drugi.

W przeciwieństwie do Edwarda, którego życie osobiste jako króla zostało napiętnowane przez popołudniówki, junior nie musiał się ograniczać. Tak więc, niezależnie od małżeństwa z Mariną, miewał kochanków obojga płci. Wybierał artystów. Wiązał się z ludźmi z gminu oraz celebrytami z Hollywood. Biografowie rodziny królewskiej wymieniają m.in.: piosenkarkę kabaretową, księżnę, a także Barbarę Cartland, znaną powieściopisarkę dla pań. Mówili o 19-letnim romansie z reżyserem patriotycznym Noelem Cowardem oraz o krótszych miłostkach: z historykiem Henrym Chips Channonem, szpiegiem Anthonym Bluntem oraz dalekim kuzynem pruskim, księciem Ferdynandem. Jako nastolatek Jerzy brał za dużo morfiny i kokainy i zdarzyło się, że był szantażowany przez męską prostytutkę. Oprócz trójki dzieci małżeńskich miał dwójkę z kochankami, w tym córkę z Barbarą Cartland. Nazywała się Raine McCorquodale, a jej pasierbica Diana Spencer wyszła za mąż za siostrzeńca Jerzego – Karola i została księżną Dianą. Biografowie królewscy przyznają, że chów wsobny nie sprzyjał psychicznemu zdrowiu elity kraju. Mimo wszystko Jerzy miał wyśmienitą prezencję i na Polakach sprawiał wrażenie bardzo sympatycznego.

W chwilach wolnych od życia osobistego interesował się polityką. W połowie lat 30., podobnie jak starszy brat Edward, był zachwycony zmianami, jakie zachodziły w nazistowskich Niemczech. Uważano go nawet za lidera polityki zmierzającej do harmonijnych relacji z Niemcami. Spotykał się z Rudolfem Hessem. Alfred Rosenberg, czołowy ideolog narodowego socjalizmu, twórca jego rasistowskich założeń, napisał w październiku 1935 r., że książę zakulisowo pracuje nad rekonstrukcją rządu brytyjskiego, tak by łatwiej mu było dogadać się z Niemcami. W 1937 r. Foreign Office raportowało, że książę zaprzyjaźnia się z Ribbentropem.

W sierpniu 1937 r. Jerzy pojechał obejrzeć Polskę. Hrabia Albert Potocki wystosował wcześniej prywatne zaproszenie do nowego króla Jerzego VI, lecz ten z braku czasu odmówił. Na pocieszenie wysłał do Polski młodszego brata. Książę Kentu z żoną akurat wybierali się do Wiednia. Po drodze zahaczyli o Katowice, gdzie kilkoma fabrykami zarządzał Alik Poklewski-Koziełł, którego żona studiowała z Mariną w Paryżu. Panie zostały przyjaciółkami, teraz poznali się ich mężowie. Wszyscy razem pojechali do Łańcuta.

W archiwalnych kronikach filmowych British Pathe z sierpnia 1937 r. można znaleźć krótką relację z tej wizyty. Wjeżdżają dwukonnym otwartym powozem wąską, zarośniętą ścieżką. W kolejnych kadrach: młodzi spacerują po pałacowym parku, książę w stadninie hrabiego Alberta Potockiego poklepuje ogiery. Następnie wznoszą toasty przed pałacem. Czego nie widać na filmie, można zobaczyć na zdjęciach „Ilustrowanego Kuryera Codziennego”: gości odwiedza polski minister spraw zagranicznych Józef Beck. O czym rozmawiają? Beck był właśnie w Berlinie, spotkał się z kanclerzem Adolfem Hitlerem, politykę polską w stosunku do Niemiec charakteryzowała w tym czasie ambiwalencja. Książę, jak wiadomo, miał już wyrobioną ocenę osoby führera.

Tę niezwykłą wizytę (członek brytyjskiej rodziny królewskiej po raz pierwszy w Polsce) odnotowuje w sierpniu amerykański tygodnik „Life”. Na zdjęciach widać, jak para książęca składa róże na krakowskim grobie marszałka Józefa Piłsudskiego (przy akompaniamencie politycznych sporów przeniesiono go właśnie z krypty św. Leonarda do krypty pod Wieżą Srebrnych Dzwonów na Wawelu). „Skłócona, pogrążona gabinetowymi kryzysami Polska pragnie przekonać Anglię i Francję, że jest znacznie bezpieczniejszym koniem niż Rosja Sowiecka”. Czy więc księciu się podobało w Polsce?

W 2011 r. Vincent Poklewski-Koziełł, którego ojciec Alik uczestniczył w tamtych wakacjach, mówi, że książę uważał wizytę za bardzo udaną. Politycznie nie wniosła jednak nic. Barbara Kaczmarowska Hamilton, artystka londyńska, która pastelami maluje portrety rodziny królewskiej (POLITYKA 18) i przyjaźni się z księciem Edwardem, synem Jerzego, wyznaje, że diuk Kentu wspomina często wizytę taty w Łańcucie: – Wydarzyło się tam coś bezprecedensowego, co sprawiło, że nawet Edward pamięta nazwę majątku, w którym nie był. I ciągle uważa, że my, Polacy, jesteśmy wyjątkowi.

Barbara i książę Kentu chadzają wspólnie do opery. Edward dysponuje królewską lożą z salonem, w której przed spektaklem jego goście jedzą kolację. Poproszona, podaje księciu karteczkę z pytaniem: „Dlaczego Polacy są dla angielskiego księcia narodem wyjątkowym?”. Przychodzi odpowiedź: „Kiedy pociąg z rodzicami wjeżdżał na stację do Rzeszowa, na peronie czekała orkiestra dęta. Równo o 14.02 (godzina planowanego wjazdu pociągu na peron) zaczęła grać »God Save the King«. Tylko wielcy romantycy są skłonni grać na peronie, prawda?”.

Wiosną 1939 r. diuk coraz bardziej zbliżał się do Hitlera. Wziął udział w tajnych negocjacjach z kuzynem, księciem Filipem Heskim, i jeszcze prosił swego brata – króla, by rozważył strategię pokoju z Niemcami. Ale gdy Wielka Brytania wypowiedziała wojnę Niemcom, lojalnie wrócił do Królewskiej Marynarki, a potem do RAF. W Rosyth, niedaleko Edynburga, podczas inspekcji polskich okrętów spotkał gen. Sikorskiego i zrobił na nim, jak już wiemy, duże wrażenie. Szlachectwo zobowiązuje, więc kiedy do Wielkiej Brytanii zaczęli przypływać kolejni uciekinierzy z zaatakowanej Europy, nie zapomniał o swoich gospodarzach sprzed dwóch lat. W 1939 r. do Londynu przybyła rodzina Poklewskich-Koziełłów.

Vincent: – Mama zadzwoniła do księżnej Mariny i tak znaleźliśmy się w posiadłości Kentów w Buckinghamshire. Moja mama mieszkała tam do śmierci w 1974 r. Zamieszkali w Coppins Cottage, którą Kentowie wybudowali dla szofera.

Wiosną 1940 r. British Council przekazało Polakom budynek na reprezentacyjnej Exhibition Road. Miał służyć spotkaniom kulturalnym i towarzyskim w oczekiwaniu na wolną Polskę. W czerwcu 1940 r. diuk uroczyście otworzył klub Ognisko Polskie. Żeby jeszcze mocniej związać księcia z Polską, generał zaproponował, by stanął on na czele organizacji humanitarnej na rzecz uchodźców z Polski. Brytyjski rząd zniechęcił księcia.

Między listopadem 1939 r. a sierpniem 1942 r. gen. Sikorski spotkał się z diukiem Kentu co najmniej 10 razy. Zazwyczaj przy okazji odwiedzin polskich żołnierzy stacjonujących w Wielkiej Brytanii. „Był w naszym 307 dywizjonie. I powiedział: Wszystkiego najlepszego. Był bratem króla, czy można sobie wyobrazić piękniejszy początek wojny?” – mówi były lotnik, przepytywany przez filmowca Andrzeja Borzęckiego. „Czuliśmy, że jest naszym ambasadorem” – to opinia nieżyjącej już emigracyjnej artystki kabaretowej i dziennikarki Włady Majewskiej.

Trzeba powiedzieć, że książę miał więcej przyjaciół. Jeszcze w 1941 r. przyleciał do Anglii Rudolf Hess. Chciał koniecznie porozmawiać z królem. Według Lynn Picket, Clive Prince’a i Stephena Priora, autorów książki „Double Standards. The Rudolf Hess Cover up”, książę razem z księciem Hamilton (także diukiem) pomagał organizować tę wizytę.

Brytyjski wywiad prowadził operacyjną kontrolę księcia, który w 1940 r. pojechał z przyjacielską wizytą do Antonio Salazara, portugalskiego dyktatora. Oraz, dla uniknięcia dalszych niezręczności, powstrzymywał jego brata, Edwarda, przed wizytą u Salazara w tym samym czasie.

Czy Władysław Sikorski był tylko słowiańskim naiwniakiem? W Londynie, w przestronnym mieszkaniu w West Kensington, mieszka Jan Pomian, pisarz, sekretarz Józefa Retingera, wielkiej postaci wojennej polityki i doradcy gen. Sikorskiego w tym czasie. Pomian opracował i wydał pamiętniki Retingera. Retinger (związany zresztą z brytyjskim wywiadem) był autorem idei jednoczenia się krajów europejskich w celach strategicznych i gospodarczych. Podtrzymywał odrzucony przed wojną przez Józefa Becka pomysł na unię polsko-czechosłowacką, namawiał do lokalnej współpracy przywódców holenderskich i belgijskich, których uchodźcze rządy też osadzały się w Londynie.

I tu miał większe efekty. Był architektem federacji między Holandią, Belgią i Luksemburgiem – mówi Jan Pomian. – To Sikorski i Retinger są ojcami Unii Europejskiej, a na pewno dziadkami tej Unii.

Czy gdyby diuk Kentu się uparł, mógłby przyjąć polską koronę? Sytuację rzeczowo wyjaśniał lata po wojnie członek Izby Lordów Nicholas Bethell: „Dla Wielkiej Brytanii mocniejszy związek z Polską w 1939 i 1940 r. byłby zbyt dużym obciążeniem. Brytania była w niebezpieczeństwie, ale Polska była w ruinie. Brytania życzyła Polsce bardzo dobrze, ale nie miała zamiaru przypiąć flagi do polskiego masztu”.

Nawet jeśli diuk chciał zostać królem Polski, jego plany zniweczył ostatecznie tragiczny wypadek. Książę rozbił się w wojskowym samolocie 25 sierpnia 1942 r. w Szkocji. Leciał sprawną maszyną, miał dobrą pogodę. Naczelny Wódz Władysław Sikorski wydał żałobny rozkaz dnia, odczytywany we wszystkich polskich jednostkach. „Polska straciła zaufanego i sprawdzonego przyjaciela” – ogłosił. Oprawiona fotografia księcia Jerzego, diuka Kentu, pozostała na biurku Sikorskiego aż do jego śmierci – generał zginął w lipcu 1943 r. w wypadku samolotu w Gibraltarze. Pogoda była dobra, maszyna sprawna. Za oboma zdarzeniami do dziś ciągnie się ogon spekulacji.

W sprawie natury przyjaźni polskobrytyjskiej: w 1944 r. w londyńskim biurze Foreign Office krążyła notka Roberta Hankeya z Departamentu Północnego, w którego gestii była Polska. Hankey wyjawiał tajemnicę słowiańskiej duszy, którą uosabiali gen. Władysław Anders, a wcześniej gen. Sikorski: „Biorą za aprobatę swoich poglądów nasze przyjazne, a nawet wylewne podejście do nich. Ulegają nagminnemu złudzeniu Polaków, którzy nasze ciepłe stosunki urzędowe biorą za dowód serdecznej przyjaźni”.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną