Mieczysław F. Rakowski – polski Dubczek

Chciał być polskim Dubczekiem
W jakich okolicznościach doszło do powierzenia w 1988 r. Mieczysławowi F. Rakowskiemu stanowiska premiera rządu PRL?
Mieczysław F. Rakowski w sejmie.
Aleksander Jałosiński/Forum

Mieczysław F. Rakowski w sejmie.

Nominacja Mieczysława F. Rakowskiego na premiera (pierwszy od prawej) – 14 października 1988 r. Na fot. także ustępujący premier Zbigniew Messner i Wojciech Jaruzelski.
Leszek Łożyński/Reporter

Nominacja Mieczysława F. Rakowskiego na premiera (pierwszy od prawej) – 14 października 1988 r. Na fot. także ustępujący premier Zbigniew Messner i Wojciech Jaruzelski.

Nowe obowiązki nowego premiera: Mieczysław Rakowski oddaje hołd przy Grobie Nieznanego Żołnierza z okazji 45-lecia Ludowego Wojska Polskiego, październik 1988 r.
Leszek Łożyński/Reporter

Nowe obowiązki nowego premiera: Mieczysław Rakowski oddaje hołd przy Grobie Nieznanego Żołnierza z okazji 45-lecia Ludowego Wojska Polskiego, październik 1988 r.

Tu Zbigniew Messner, proszę mnie połączyć z generałem Jaruzelskim.

– Niestety to niemożliwe, pan generał śpi.

– Proszę go zbudzić i powiedzieć, że dzwoni premier.

– Dobrze, panie premierze, postaram się połączyć.

(Jaruzelski): – No dzień dobry, Mieczysławie, czy coś się stało?

– Ja nie jestem Mieczysław, generale, ja jestem Zbigniew, jeszcze premier – Messner poirytowany rzuca słuchawką, a (Jaruzelski) szybko się ubiera i pędzi do Urzędu Rady Ministrów”. (Dariusz Wilczak, „Generalissimus”).

Wojciech Jaruzelski zdawał sobie sprawę z napięcia na linii Messner–Rakowski. W 1985 r. postawił na pierwszego, a Rakowskiego odsunął w cień polityki, na wicemarszałka Sejmu. „Mietek, to nie czas, ja do ciebie sięgnę” – pocieszał Rakowskiego. W 1988 r., prawdopodobnie już od wiosny, myślał o pozbyciu się Messnera, ale decyzje jak zawsze u niego dojrzewały miesiącami. „Na pewno Rakowski miał powody do głębokiej frustracji, kiedy nie został w 1985 r. premierem. I może mieć powody do gorzkiej satysfakcji, że stał się przywódcą za późno” – wspominał Aleksander Kwaśniewski.

Rakowski cieszył się autorytetem w proreformatorsko nastawionych kręgach partii. Miał dobre kontakty na Zachodzie, doświadczenie dziennikarskie, niezłe relacje w środowiskach kultury dały mu możliwość obracania się wśród artystycznej elity. Jego pierwszą żoną była światowej sławy skrzypaczka Wanda Wiłkomirska, drugą – aktorka Elżbieta Kępińska. Wpływało to na jego społeczny odbiór. W 1980 r. jako jeden z nielicznych nie zachwycił się Solidarnością, do ścisłego kręgu władzy trafił latem 1981 r. W stanie wojennym postawił na Jaruzelskiego.

W 1987 r. przyszły premier zaczął pracę nad własnymi pomysłami na reformy kraju. Napisanie 60-stronicowego memoriału zajęło mu kilka miesięcy. Opracowanie, choć teoretycznie przeznaczone tylko dla Jaruzelskiego i jego otoczenia, było znane szerokiemu kręgowi osób. Rakowski kilkakrotnie powracał do problemu technologicznego i informacyjnego zacofania państw komunistycznych w stosunku do Zachodu. Jako główny problem wskazywał niewydolność Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej. Za społeczną i ekonomiczną sytuację w kraju obciążał Messnera. „O wszystko trzeba prosić, zabiegać i jakże często sięgać do kieszeni, bowiem łapówkarstwo jak rak toczy narodowy organizm” – pisał w memoriale.

Krytykował Messnera nie tylko za nadmiar wicepremierów w rządzie, ale także za niedocenianie problematyki oświaty, nauki i kultury („Mamy obecnie pięciu wicepremierów zajmujących się gospodarką i ani jednego od nadbudowy”). O Kościele pisał, że zwiększa się jego rola – pomimo rozbudowanych środków skierowanych przez władzę na walkę z religią. Wskazywał również, że Jan Paweł II oraz prymas Józef Glemp – pomimo umiarkowanej postawy – w rzeczywistości zmierzają do zniszczenia komunizmu, a ideowi członkowie PZPR nie rozumieją polityki partii wobec Kościoła. Optował za zaostrzeniem walki z opozycją, proponując stosowanie konfiskat, nękania przez kolegia, nacisków administracyjnych oraz intensyfikację walki propagandowej.

Po latach amerykańscy dyplomaci stwierdzą, że czytali treść memoriału z wypiekami na twarzach. Opracowanie Rakowskiego nie zawisło w próżni, było kontrpropozycją dla planów tzw. zespołu trzech, czyli Jerzego Urbana, Stanisława Cioska i gen. Władysława Pożogi (rzecznika rządu, ministra od kontaktów z ruchem związkowym i pierwszego wiceministra spraw wewnętrznych). Ci nie przejmowali się ideologią, proponowali szybkie dogadanie się z Kościołem i państwami Zachodu. Rakowski marzył o przyszłej partii lewicowej i oddzieleniu jej od administracji. I tym razem Jaruzelski nie postawił na Rakowskiego.

We wrześniu 1988 r., po kolejnej fali strajków, Jaruzelski przedstawił plany zmian w rządzie. Messner wiązał krytykę swego rządu z wejściem Rakowskiego do kierownictwa PZPR w grudniu 1987 r., oskarżając oponenta o używanie wpływów medialnych do rozpowszechniania negatywnych opinii o jego pracy jako premiera. Rakowski nie był jedynym kandydatem na premiera. Trudno ocenić, na ile poważnie Jaruzelski brał pod uwagę Romana Malinowskiego, Czesława Kiszczaka, Zdzisława Sadowskiego i Witolda Trzeciakowskiego. Generał, nawet jeśli nie zakładał powołania Rakowskiego od samego początku, to coraz bardziej skłaniał się ku tej kandydaturze. Jednocześnie uważał go za człowieka o niepohamowanej ambicji, często zmieniającego sojuszników wewnątrz partii. Tak rozumowanie Jaruzelskiego tłumaczył jeden z jego najbliższych współpracowników, Wiesław Górnicki: „Już chyba wszystkie możliwości wyczerpaliśmy; najpierw byli technokraci, potem generałowie, a w końcu profesorowie; nic z tego się nie sprawdziło”.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną