Historia panien służących

Kuchennymi schodami
Kasie, Basie, Mademoiselles – bez nazwisk. Co wiadomo dzisiaj o życiu służby domowej w Polsce międzywojennej?
Opiekunki w warszawskim Ogrodzie Saskim, 1935 r.
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Opiekunki w warszawskim Ogrodzie Saskim, 1935 r.

Służące zwykle traktowano gorzej i opłacano niżej niż bony, piastunki czy guwernantki.
Corbis

Służące zwykle traktowano gorzej i opłacano niżej niż bony, piastunki czy guwernantki.

W Warszawie przełomu XIX i XX w. służba domowa stanowiła 30 proc. zarobkującej ludności. W II RP nieustannie wzrastała liczba zatrudnionych w tym sektorze. W każdym zamożnym, a nawet średniozamożnym domu w II RP pracowała przynajmniej jedna służąca. 90 proc. służby zamieszkiwało pod jednym dachem z chlebodawcami. Kim byli ci specyficzni domownicy obecni w wielu domach, czasem traktowani jak część rodziny, czasem zupełnie obco?

Zajęcia poszukiwały głównie młode dziewczęta ze zubożałych rodzin rolniczych. Taka praca zapewniała im lokum, wyżywienie, względne bezpieczeństwo oraz stały zarobek. Dzięki temu mogły zarobić na skromny posag lub wspomóc potrzebującą rodzinę na wsi. Część z nich, po dorobieniu się skromnego wiana, wracała w rodzinne strony, część traktowała posadę tego typu jako okres przejściowy między życiem na wsi a pracą w fabryce. Jeszcze inne pozostawały służącymi do końca życia, wiążąc się z daną rodziną.

Za taką możliwość awansu społecznego przybywające do miasta kobiety często musiały płacić dość wysoką cenę. Służąca rzadko mogła spotykać przyjaciół, a decyzja o małżeństwie zwykle wiązała się z utratą posady. Kobieta po ślubie zmieniała zajęcie i mieszkając osobno stanowiła tzw. służbę dochodzącą. W konsekwencji zmniejszały się jej zarobki, a zwiększały wydatki na utrzymanie. Wyjątek stanowiły małżeństwa zawierane przez osoby służące w tym samym domu. Ograniczenie tego rodzaju tłumaczy, czemu wśród służących najwięcej było kobiet samotnych.

Służba musiała godzić się również na inne warunki. Praktycznie nie przyznawano czasu wolnego na zabawy i rozrywkę. Jak wynika z ankiety zawodowej z początku lat 20., przeciętna pokojówka wstawała o szóstej rano i pracowała po 14–18 godz. na dobę. Czas pracy nie był normowany, a wychodne przyznawano rzadko. Większość respondentek ankiety narzekała na złe warunki życia. Niewiele z nich mogło pochwalić się własnym pokojem. Warunki higieniczne również pozostawiały wiele do życzenia. 23 proc. przyznało, że wcale się nie kąpie. Z pewnością najdotkliwsza musiała być ciężka praca fizyczna, która wchodziła w zakres obowiązków służących. W ankiecie powtarza się narzekanie na noszenie węgla. Także ręczne pranie, które w niczym nie przypominało dzisiejszego – wymagało ogromnego wysiłku, który trwał czasem kilka dni. Zmorą pokojówek było pastowanie oraz froterowanie podłóg. Trzeba było mieć nie lada krzepę, a zwłaszcza siłę w nogach, żeby wyfroterować podłogi w całym domu. W większych, bogatszych domach wynajmowano w tym celu mężczyzn, trudniących się tym zawodowo. W biedniejszych obowiązek spadał na sprzątaczki.

Świat oddzielony

„Można było być demokratą, socjalistą, komunistą, ale [...] niepodobna było sobie wyobrazić, aby służąca chodziła innymi schodami niż kuchenne, aby nie całowała pani w rękę albo pozwalała sobie usiąść w jej obecności. To się rozumiało samo przez się, i nikt się nad tym stanem rzeczy nie zastanawiał, a najmniej same służące” – tak życie służby opisała Irena Krzywicka w autobiografii „Wyznania gorszycielki”. Świat pracowników domowych był ściśle oddzielony od chlebodawców. Służąca stała najniżej w hierarchii domu. Czasem traktowano ją podobnie jak dzieci, niekiedy gorzej. Wielu pracodawców nawet nie zaprzątało sobie głowy zapamiętywaniem prawdziwego imienia służących. Pokojówki, kucharki czy pomywaczki nazywano przeważnie Kasią lub Basią. Jedynie w przypadku guwernantek używano imion z tytułem grzecznościowym: panna Leokadia, panna Kornelia. Ale już zanotowanie nazwiska stanowiło wyjątkową rzadkość.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną