Archeolodzy i żołnierze

Topory spod łopaty
Obrażenia widoczne na kościach wojowników mówią o okrucieństwie bitwy, a układ grotów, kul lub łusek pozwala odtworzyć jej przebieg. Badanie pól bitewnych uzupełnia wiedzę o tym, jak wojowali nasi przodkowie.
Zabytek z Harzhorn - hiposandały, czyli ochraniacze na końskie kopyta.
Silvana Streichardt/Kassellexinkon

Zabytek z Harzhorn - hiposandały, czyli ochraniacze na końskie kopyta.

Łopata z Harzhorn.
Silvana Streichardt/Kassellexinkon

Łopata z Harzhorn.

Żelazne groty strzał do balist.
DPA

Żelazne groty strzał do balist.

Znaleziony na miejscu bitwy na bagnach topór-kilof z nazwą jednego z legionów rzymskich.
DPA

Znaleziony na miejscu bitwy na bagnach topór-kilof z nazwą jednego z legionów rzymskich.

Czepiec kolczy z czaszką poległego w czasie oblężenia Visby na Gotlandii.
EAST NEWS

Czepiec kolczy z czaszką poległego w czasie oblężenia Visby na Gotlandii.

Według legendy, niedaleko Harzhorn, koło Kalefeldu, w południowej Dolnej Saksonii, stał w średniowieczu zamek zamieszkany przez rycerzy Oldita i Dudita. W 2000 r. na poszukiwanie zniszczonego ponoć doszczętnie w wojnie 30-letniej zamku wybrał się niemiecki poszukiwacz zabytków. Ale zamiast pozostałości twierdzy, odnalazł ślady starożytnej bitwy. Archeolog Petra Lönne, do której zaniósł znaleziska, zwróciła uwagę na niespotykany w tej części Niemiec hiposandał. Ten zakładany przez Rzymian na końskie kopyta żelazny ochraniacz, pociski z balist (starożytnych machin miotających) i gwoździe z sandałów legionistów sugerowały, że w Harzhorn starła się armia rzymska z wojskami Germanów. Zorganizowany przez badaczkę pobieżny rekonesans przyniósł 600 nowych zabytków potwierdzających to przypuszczenie. Ale dopiero regularne badania, rozpoczęte w 2008 r., pozwoliły przyporządkować to miejsce do wydarzeń historycznych znanych z tekstów oraz zrekonstruować przebieg walki i ustalić, kto w niej brał udział.

W 235 r., za cesarza Maksymina Traka, legiony rzymskie najechały Germanię. Dziejopis Herodian i „Historia Augusta” podają, że wyruszono z Moguncji na północ, gdzie w tajemniczej „bitwie na bagnach” zwyciężyli Rzymianie. Owymi bagnami były zapewne podmokłe pola Harzhorn. Pomimo druzgocącej klęski w Lesie Teutoburskim w 9 r., armia rzymska odważyła się jeszcze raz zapuścić daleko w głąb Germanii, gdyż Harzhorn leży 400 km od granicy Imperium Romanum i Barbaricum. W dodatku wygrała to starcie, o czym świadczą odkryte ślady. Rzymianie zaatakowali Germanów od północy, zasypując ich gradem pocisków (znaleziono aż 70 grotów pocisków z balist, a każdy ważył 200 g). Wygraną potwierdza nie tyle fakt, że nie natrafiono na szkielety Rzymian, ile brak sprzączek łączących płyty pancerzy, które odpadały przy zdzieraniu zbroi z ciał poległych. Prasa niemiecka odkrycie w Harzhorn okrzyknęła „zemstą Rzymian”, ale w zeszłym roku, 3 km dalej, archeolodzy z Niedersächsischen Landesamts für Denkmalpflege odkryli kolejne miejsce potyczki, w którym Rzymianie raczej się bronili. Znaleziono tam dwa oszczepy, fragmenty hełmu i typową dla legionistów siekierę-kilof. W styczniu tego roku ogłoszono, że w trakcie konserwacji 2-kilogramowej głowicy topora odkryto napis LEG IIII SA, potwierdzający obecność żołnierzy 4 legionu Flavia Severiana Aleksandriana. To dowód, że pod Harzhorn walczyła przynajmniej część armii Maksymina Traka.

Czytanie z kości

Badanie pól bitew to tylko jeden z aspektów analizy fascynującego zjawiska, jakim jest wojna. Podczas gdy historycy, socjolodzy, politolodzy, psychologowie i kulturoznawcy rozważają jej znaczenie i funkcję czysto teoretycznie, materialnymi pozostałościami po militarnych starciach zajmują się antropolodzy i archeolodzy – jedni liczą i analizują szkielety poległych, drudzy badają broń użytą w walce i rekonstruują taktykę bitewną. Niestety, często pozostałości jest niewiele, gdyż po bitwie skrupulatnie oczyszczano pole – najpierw zbierając łupy, a potem paląc ciała poległych. Czasami zdarzało się, że wrzucano je do masowych grobów.

Wykopaliska pod Grunwaldem, które nie przyniosły spektakularnych rezultatów (trochę militariów, kilka grobów masowych ze szkieletami noszącymi nieliczne ślady uszkodzeń), nie odbiegają tu od reguły. Trochę lepiej ma się sprawa ze śladami po oblężeniach miast czy zamków, bo tam częściej zachowały się warstwy spalenizny czy groty strzał wbite w umocnienia. Rzadko kiedy jednak archeolodzy mają takie szczęście jak w Visby na Gotlandii, które w lipcu 1361 r. najechał Waldemar IV Atterdag. Król duński oblegał stolicę wyspy. Po jej zdobyciu obrońcy miasta, którzy zginęli w trakcie starć pod murami, nie zostali obrabowani przede wszystkim dlatego, że ich ciała w letnim upale zaczęły się rozkładać. Pospiesznie wrzucono je do grobów bez zdejmowania kolczug, pasów, butów. Odkrycie grobów było sensacją i umożliwiło Szwedom przebadanie broni i rodzaju zadawanych przez nią ran.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną