Historia

Bycza jama

Pogański kult Mitry

Mitra zabijający byka (Rzym, II w. n.e.) Mitra zabijający byka (Rzym, II w. n.e.) DE AGOSTINI/GETTY IMAGES / Getty Images/FPM
Wyznawcy Mitry wiedzę tajemną przekazywali sobie z ust do ust, dlatego rekonstrukcja tego misteryjnego kultu jest dziś tak trudna.
Główne pomieszczenie miterum w Hawarte. W niszy stała rzeźba przedstawiająca tauroktonię (scenę zabijania byka), przed niszą znajdowały się dwa ołtarze.Cristobal Calaforra-Rzepka/Materiały prywatne Główne pomieszczenie miterum w Hawarte. W niszy stała rzeźba przedstawiająca tauroktonię (scenę zabijania byka), przed niszą znajdowały się dwa ołtarze.
20 marca i 21 września promienie słoneczne wpadające do groty przez otwory w stropie oświetlały ścianę, na której znajdowała się scena narodzin Mitry.Dobrochna Zielińska/Materiały prywatne 20 marca i 21 września promienie słoneczne wpadające do groty przez otwory w stropie oświetlały ścianę, na której znajdowała się scena narodzin Mitry.
Fragment zrabowanego malowidła przedstawiającego Mitrę i boga Słońca.Ewa Parandowska/Materiały prywatne Fragment zrabowanego malowidła przedstawiającego Mitrę i boga Słońca.

Mitra miał perskie spodnie, płaszcz i frygijską czapkę, przypominającą trochę czapki krasnali, i podobnie jak one – lubił podziemia. Ale to jedyne podobieństwa do bajkowych ludzików, bo był potężnym bóstwem utożsamianym ze Słońcem. Z ikonografii wiemy, że własnoręcznie złapał byka, zaniósł go do jaskini i złożył w ofierze. Ten rytualny akt zawsze wyglądał tak samo – bóg unosił łeb zwierzęcia, trzymając go za nozdrza i wbijał sztylet w jego szyję, spływającą krew z rany zlizywał pies i wąż, skorpion zbliżał się do jąder byka, a z ogona ofiary wyrastały kłosy.

Scena ta zwana tauroktonią (łac. tauroctonium) to ikona mitraizmu i najczęstsze znalezisko z nim związane, ale zarówno jej interpretację, jak i genezę całego kultu Mitry zasnuwa mgła tajemnicy. Trochę pomogli ją rozwiać polscy archeolodzy z Uniwersytetu

Warszawskiego, dzięki odkryciu mitreum w syryjskim Hawarte.

Bóg od umów

W XIX w. Franz Cumont, belgijski historyk zajmujący się mitraizmem, powiedział, że jego badanie jest jak studiowanie chrześcijaństwa w sytuacji, gdybyśmy dysponowali jedynie Starym Testamentem i średniowiecznymi katedrami.

Często jesteśmy skazani na domysły, bo nawet jeśli mamy tysiące zabytków, to garść zdawkowych tekstów pochodzi zazwyczaj od nieprzychylnych mitraizmowi chrześcijan i raczej nie ma szans na znalezienie tekstów samych wyznawców – mówi Artur Kaczor, członek misji w Hawarte.

Tymczasem kult Mitry był jednym z najpopularniejszych w początkach pierwszego tysiąclecia kultów misteryjnych. Ich podstawą była inicjacja, podczas której dostępowano tajemnej wiedzy o życiu po śmierci. Mitraizm tym różnił się od misteriów ku czci Demeter, Dionizosa czy Izydy, że brali w nim udział jedynie mężczyźni. Był niezwykle popularny. Według niektórych historyków stanowił wręcz konkurencję dla chrześcijaństwa (w spożywaniu podczas rytualnych bankietów chleba i wina dopatrywano się naśladownictwa eucharystii), przegrał z nim dlatego, że wykluczał kobiety.

Prawda jest jednak taka, że chrześcijaństwo z założenia było religią otwartą i powszechną, mitraizm był zaś kultem tajemnym dla mężczyzn, do którego można było dołączyć tylko za poręczeniem osoby już wtajemniczonej i za odpowiednią opłatą. Małe, ale liczne grupy wyznawców tworzyły rodzaj elitarnych klubów z własną mitologią i obrzędowością.

Mitraizm jest zjawiskiem znanym wyłącznie z terenu Imperium Romanum, choć sam Mitra pochodzi ze Wschodu. Pojawia się już w XIV w. p.n.e. w Azji Mniejszej – w stolicy Hetytów (Hattusza), jako bóg odpowiedzialny za dotrzymywanie umów. W tym samym kontekście występuje w hinduskich księgach wedyjskich, a w V w. p.n.e. w Iranie w zoroastryjskiej świętej księdze Aweście. Tam opisany jest jako uzbrojony bóg, który nigdy nie śpi i dba, by ludzie nie łamali raz danego słowa. Jest to bóg silny, odważny, przemierzający na rydwanie nieboskłon.

Pierwsza łacińska wzmianka o Mitrze pojawia się w informacji o wyprawie Pompejusza do Cylicji (dzisiejsza Turcja) w połowie I w. p.n.e. Ponoć wśród wziętych do niewoli piratów byli jego czciciele.

Gdy w Azji Mniejszej Mitra należał do oficjalnego panteonu, w Rzymie powiązano go z prywatnym kultem inicjacyjnym. Najstarsze mitrea, czyli miejsca spotkań wyznawców, pochodzą z końca I w. W II w. kult zyskuje na popularności. Szczególnie żołnierzom odpowiada ten uzbrojony, wierny przyjaciołom i męski bóg, w którego życiu nie ma żadnej kobiety (nawet matki, bo rodzi się ze skały).

Mitraiści utożsamiali go ze Słońcem Niezwyciężonym (Sol Invictus), dlatego 25 grudnia, najważniejsze święto tego boga, było równocześnie głównym świętem wyznawców Mitry. Z mitraizmem zetknęli się zapewne cesarze Setymiusz Sewer (193–211) i Dioklecjan (284–305), a cesarz gladiator Kommodus (180–192) w momencie przechodzenia rytuałów inicjacyjnych zbezcześcił je zabijając jednego z uczestników.

Kruki w roli kelnerów

Podobnie jak w innych kultach misteryjnych, inicjacja wiązała się z symboliczną śmiercią. Ceremonie te miały w adeptach wywołać trwogę, dlatego zakrywano im oczy, krępowano ręce i poddawano różnym próbom. Adepci „umierali”, schodzili do świata umarłych i odradzali się na nowo. – Z tej mistycznej podróży wracało się bogatszym o doświadczenie i zyskiwało gwarancję dostąpienia nieśmiertelności oraz szczęścia – mówi Artur Kaczor.

Istniało siedem stopni inicjacyjnych – początkujący zwani byli Krukami, a potem kolejno byli Oblubieńcy, Żołnierze, Lwy, Persowie, Posłańcy Słońca oraz Ojcowie. Oprócz ceremonii inicjacyjnych, wprowadzających do wspólnoty, oraz kolejnych stopni wtajemniczenia mitraiści urządzali bankiety – uczty rytualne, w trakcie których młodsi stopniem usługiwali starszym. Musiały być one widowiskowe. Przyjęcie do wspólnoty nowego członka kończyło się uściskiem dłoni. To dlatego mitraiści sami nazywali się zjednoczonymi przez uścisk ręki i nawet jeśli nie wymyślili tego gestu (bo legioniści już wcześniej witali się, łapiąc się za przedramiona), to go rozpowszechnili jako rodzaj męskiego pozdrowienia braci we wspólnocie.

Wszystko odbywało się w półmroku, a Kruki i Lwy byli przebrani i wydawali zwierzęce odgłosy. Być może takie biesiady odwoływały się do mitycznej uczty Mitry z Heliosem znanej z ikonografii – mówi Artur Kaczor. Obecność bóstw grecko-rzymskich wynikała z eklektycznego charakteru mitraizmu, łączącego elementy mitologii antycznej i orientalnej. Fakt, że mitraizm był bardziej popularny na zachodzie niż na wschodzie imperium (najwięcej sanktuariów zachowało się wzdłuż granicy na Renie i Dunaju oraz w Brytanii), przyczynił się do powstania teorii, że kult Mitry, chociaż stylizowany na orientalny, wymyślono w Rzymie. Odkrycia w Hawarte poważnie podważają tę teorię.

Kościołem zapieczętowane

Wszystko zaczęło się od malowidła przedstawiającego Mitrę i Heliosa, które po odnalezieniu ściany rabusie chcieli wywieźć z Syrii do Libanu w 1997 r. Gdy ich schwytano, władze wyśledziły, że pochodzi z groty znajdującej się pod ruinami kościołów we wsi Hawarte (60 km na północ od Hamy). Francuzi, którzy w latach 70. badali mozaiki wybudowanych w V w. kościołów, nie zainteresowali się szparami w gruncie. Dopiero ulewne deszcze w 1997 r. poszerzyły jedną z nich, otwierając wejście do podziemnej groty.

Budowniczowie kościoła zasypali przybytek Mitry, co musiało mieć charakter symboliczny, egzorcyzujący pogański kult, bo wzniesienie kościoła nad wykutymi w skale grotami wiązało się z trudnościami technicznymi, które z czasem przyczyniły się do zapadnięcie się podłóg i popękania ścian – tłumaczy prof. Michał Gawlikowski, który w latach 1998–2009 r. kierował pracami w mitreum w Hawarte.

Już w pierwszym sezonie wiadomo było, że to najważniejsze odkrycie ostatnich kilkudziesięciu lat dotyczące mitraizmu. Przede wszystkim dlatego, że grota wykorzystywana była przez wyznawców do momentu wzniesienia nad nią kościoła w 421 r. Oznacza to, że była ona jednym z najdłużej działających mitreów. Chrześcijanie wyjątkowo podejrzliwie patrzyli na odbywające się nocą w podziemiach tajemne obrzędy ku czci tego pogańskiego boga i w ciągu IV w. skrupulatnie zakazywali tego kultu.

W Hawarte mitraiści przetrwali tak długo, gdyż ich sanktuarium było na uboczu, zapewne w ogrodzie prywatnej posiadłości – mówi prof. Gawlikowski. Jednocześnie ze znalezionej w grocie ceramiki wynika, że bankiety odprawiano w niej już za panowania Flawiuszy – między 69 a 96 r.

Czarne demony

Najstarsze znane dotąd mitreum na Zachodzie (w Germanii) powstało pod koniec I w., a zatem grota w Hawarte jest równie stara lub wręcz starsza. Syryjskie mitreum jest tym samym najdłużej funkcjonującym sanktuarium w imperium, a fakt, że jest być może jednym z najstarszych, poważnie podkopuje teorię o powstaniu mitraizmu w Rzymie. W dodatku Hawarte jest jedynym mitreum z tak dobrze zachowaną dekoracją malarską (i to zarówno na ścianach, jak i na stropie, który przy budowie kościoła się zawalił).

Zespół malowideł ważny jest nie tylko dla zrozumienia mitraizmu, ale też dla dziejów malarstwa rzymskiego, gdyż w tej epoce znane jest ono jedynie z katakumb chrześcijańskich, a malarstwa pogańskiego nie mamy w ogóle – podkreśla profesor.

W sali bankietowej pozbawiona malowideł była tylko nisza – najważniejsze miejsce sanktuarium. Stojący w niej posąg lub płaskorzeźbę z przedstawieniem tauroktonii wyznawcy musieli ukryć, zanim zniszczyli ją chrześcijanie. Oprócz znanych w malarstwie rzymskim motywów (polowanie, winorośl, kosz z owocami) oraz typowych dla ikonografii mitraickiej scen są tu dwie nowości – przy wejściu do sali bankietowej postać w perskim stroju, trzymająca na łańcuchu dwugłowego demona, oraz po lewej stronie niszy miasto demonów zabijanych promieniami Słońca.

Wygląda, jakby cykl malarski zaczynał się od sceny walki Zeusa z Gigantami, potem są epizody z życia Mitry – narodziny ze skały, spotkanie z Heliosem, taszczenie byka, złożenie go w ofierze – wszystko kończy się pokonaniem demonów. Korzeni tej ostatniej sceny należy szukać w religii irańskiej, która opierała się na walce Dobra ze Złem – to kolejny argument przemawiający za tym, że mitraizm był jednak autentycznym kultem orientalnym – mówi prof. Gawlikowski.

Rekonstrukcja i konserwacja malowideł była niesłychanie pracochłonna, gdyż jedynie część barwnych tynków zachowała się na ścianach. Konserwatorzy setki fragmentów wyciągnęli z gruzowiska i – jeśli to było możliwe – posklejali w całość. Okazało się, że mitreum odnawiano pięciokrotnie, za każdym razem powtarzając te same motywy w różnej skali. W podium, znajdującym się naprzeciwko niszy, archeolodzy natrafili na monety wybite około 360 r., ponieważ były one pod pięcioma warstwami malowideł, łatwo wysnuć wniosek, że najstarsze z nich nie mogło powstać wcześniej. Niszczone przez wilgoć malowidła odnawiano co 10 lat, co znaczy, że w końcowej fazie istnienia sanktuarium wyznawcy wkładali wiele wysiłku w jego upiększenie.

Ze słońcem na twarzy

Badania w Hawarte przyczyniły się do odkrycia jeszcze jednej tajemnicy mitreów. Już jakiś czas temu niektórzy badacze sugerowali, że w podziemnych sanktuariach przez specjalne otwory wpadały promienie słońca, oświetlające scenę zabijania byka. W Hawarte Polacy znaleźli dziwną szczelinę pomiędzy dwoma pomieszczeniami i jako pierwsi postanowili sprawdzić tę teorię, przeprowadzając obliczenia archeoastronomiczne.

Okazało się, że od początku grudnia do 6 stycznia, przez dwie godziny przed zachodem Słońca, promienie padały na niszę i kilka scen po jej prawej stronie. Może 25 grudnia słońce na twarzy Mitry było sygnałem do rozpoczęcia rytuału? – zastanawia się dr Krzysztof Jakubiak.

Choć ikona mitraizmu – scena zabijania byka – nie ma absolutnie żadnych związków z hiszpańską corridą, to istnieje co najmniej kilka równorzędnych jej interpretacji. Według jednych, śmierć byka gwarantowała odrodzenie, bo jego krwią i nasieniem żywi się pies i wąż, skorpion, a z ciała wyrasta nowe życie, czyli kłosy. Ponieważ scenie towarzyszą młodzieńcy z pochodniami (unoszący je do góry symbolizują równonoc wiosenną, a trzymający je w dół – równonoc jesienną) niektórzy widzą w niej pojawienie się Słońca w konstelacji Byka, czyli nadejście wiosny. Są tacy, dla których jest to mapa nieba (konstelacja Oriona i Perseusza). Solarne znaczenie Mitry i związki ze Słońcem Niezwyciężonym (Sol Invictus) przywodzą na myśl, że scena ta ma pokazywać zwycięstwo Słońca nad siłami ciemności. Promienie Słońca, padające na scenę tauroktonii w Hawarte, zdają się potwierdzać tę ostatnią z interpretacji.

Hawarte uzupełnia historię mitraizmu. Ponieważ po zakończeniu prac grota została zamknięta i zapieczętowana, jedyną możliwością, by zajrzeć do tego mitreum, jest odwiedzenie wystawy „Hawarte. Ostatnie dzieła mistrzów antyku”, którą do końca września można oglądać w warszawskim Muzeum Archeologicznym.

Pierwotnie przygotowano ją dla muzeum w Hama, ale z powodu obecnej sytuacji w Syrii najpierw trafiła do nas. Na kilkunastu tablicach opisano krok po kroku badania polskich archeologów, żmudną rekonstrukcję scen przez konserwatorów, a kilka replik malowideł uzmysławia skalę trudności tego przedsięwzięcia. W wyobrażeniu sobie, jak ponad 1500 lat temu wyglądało miejsce, gdzie odbywały się tajemne obrzędy, pomaga wirtualna rekonstrukcja wnętrza mitreum, autorstwa dr Dobrochny Zielińskiej, która komputerowo uzupełniła brakujące fragmenty scen. Przy okazji warto zdać sobie sprawę, że choć chrześcijanie z zapałem starali się wytępić mitraizm, to adaptując 25 grudnia na Boże Narodzenie pośrednio uwiecznili święto tajemniczego Mitry – ulubionego boga rzymskich legionistów.

Polityka 30.2012 (2868) z dnia 25.07.2012; Nauka; s. 52
Oryginalny tytuł tekstu: "Bycza jama"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Nowa era w operze

Z żalem przerywam karierę śpiewaka – mówi światowej sławy baryton Mariusz Kwiecień, nowy dyrektor artystyczny Opery Wrocławskiej. W tej roli chce przywrócić śpiewakom podmiotowość.

Dorota Szwarcman
04.08.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną