Historia

Luksus w kostkach

Mozaika symbolem luksusu

Słynna mozaika przedstawiająca bitwę pod Issos, z wizerunkiem Aleksandra i Dariusza, Pompeje, II-I w. p.n.e. Słynna mozaika przedstawiająca bitwę pod Issos, z wizerunkiem Aleksandra i Dariusza, Pompeje, II-I w. p.n.e. PAP
Bogaci Rzymianie byli estetami, o czym świadczą ich domy dekorowane malowidłami i mozaikami. Tych pierwszych przetrwało niewiele, ale mozaiki pełne bogów, herosów, polowań, wyścigów, amorków i nagich kobiet cieszą oczy do dziś.
Prace nad rekonstrukcją mozaiki.EAST NEWS Prace nad rekonstrukcją mozaiki.
Nereida, mozaika z Villi del Casale, początek IV w.PAP Nereida, mozaika z Villi del Casale, początek IV w.
Dziewczęta grające w piłkę, mozaika z Villi del Casale, początek IV w.Getty Images Dziewczęta grające w piłkę, mozaika z Villi del Casale, początek IV w.
Scena erotyczna, mozaika z Villi del Casale, początek IV w.EAST NEWS Scena erotyczna, mozaika z Villi del Casale, początek IV w.

W środku Sycylii przez całe lato panuje niemiłosierny upał, w dodatku droga do położonej 5 km pod Piazza Armerina willi jest długa i męcząca, mimo to autokary podjeżdżają tam jeden za drugim. Nic dziwnego, od 4 lipca, po pięciu latach prac konserwatorskich, turyści mogą oglądać w całości jedną z najwspanialszych rzymskich rezydencji świata. Choć w innych częściach imperium zbudowano większe pałace, a w muzeach mnóstwo jest wspaniałych mozaik, nigdzie nie zachowały się tak dobrze i w takiej ilości, jak w Villa del Casale. Zawalony w wyniku trzęsienia ziemi budynek namierzono już w XVIII w., ale prace wykopaliskowe zaczęły się dopiero pod koniec XIX w. W latach 50. willa ukazała się badaczom w całej krasie ze swoimi dwoma akweduktami, termami, latrynami, dziedzińcem z sadzawką, salą audiencyjną, której ściany zachowały się nawet do 8 m wysokości, oraz ciągiem prywatnych i oficjalnych pomieszczeń z podłogową galerią mozaik. Główną atrakcją tej willi wiejskiej (villa rustica) są słynne dziewczęta w bikini grające w piłkę. Na podstawie ceramiki, monet oraz stylu dekoracji badacze określili wiek zabytku na początek IV w.

Mozaiki znano już w starożytnej Mezopotamii, ale w basenie Morza Śródziemnego stały się popularne w IV w. p.n.e. Najpierw układano je z malutkich otoczaków. Jedna z najstarszych mozaik ze stolicy Macedonii, Peli, przedstawia Aleksandra i jego przyjaciela na polowaniu. Kolejnym etapem było pojawienie się regularnych sześcianów w dekoracji posadzek w domach na wyspie Delos. Kostki, zwane tesserami, robiono z kolorowych kamieni, gliny i szkła. W czasach bizantyjskich popularne stały się złote tessery, które wytwarzano, zatapiając cieniutką folię w szkle.

Wielkość kostek i styl ich układania zależały od panującej mody. Czasami stosowano tessery o boku ok. 1 cm, innym razem zaledwie milimetrowe. Im mniejsze były kostki, tym precyzyjniej można było odtworzyć światłocienie i perspektywę. Technikę układania mozaik z najdrobniejszych tesser zwano opus vermiculatum, od łacińskiego słowa vermis – robak. Najwspanialsze przykłady zachowały się w Pompejach i są datowane na II–I w. p.n.e. Słynna mozaika przedstawiająca bitwę pod Issos, z wizerunkiem Aleksandra i Dariusza, wygląda jak malowidło. – Niektórzy przypuszczają, że jest to kopia greckiego obrazu. Malarstwo, które w antyku ceniono wyżej niż mozaiki, zachowało się słabo, więc jeśli specjaliści się nie mylą, mozaika ta pokazuje, jak wspaniałe – pod względem głębi obrazu i dramaturgii – sceny dekorowały ściany rzymskich domów – mówi prof. Elżbieta Jastrzębowska, archeolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Posadzkarze rzymscy byli zwykłymi rzemieślnikami. Proste, geometryczne motywy układali niewolnicy, ale zakłady zatrudniały też mistrzów rzemiosła specjalizujących się w konkretnych scenach lub częściach ciała. – Czasami motywy figuralne w formie emblematu wykonywano w warsztacie i wstawiano w ramę ułożoną już na miejscu, co wyraźnie widać, bo te dwa elementy różnią się od siebie stylem i techniką – tłumaczy badaczka.

Mozaiki i malowidła dekorowały domy zamożnych Rzymian. Wbrew pozorom pstrokacizna była pożądana, bo bogate dzielnice miast tym różniły się od biednych, że mieniły się kolorami. Barwnymi kamyczkami dekorowano również ważne budowle publiczne, jak portyki otaczające fora czy termy. Wyjątkowo dobrze sprawdzały się w łaźniach. Ponieważ podłoga była tam umieszczona na ceglanych słupkach, między którymi krążyło ciepłe powietrze, lepiej było jej nie obciążać marmurowymi płytami, tylko kłaść lekkie mozaiki. W ogóle mozaiki doskonale sprawdzały się w miejscach, gdzie była woda – nimfeach i fontannach, w których tessery układano pod różnymi kątami, by spływająca po nich woda podkreślała kolory i dodawała im błysku. W takich miejscach na mozaikach były motywy wodne: muszle, ryby, koniki morskie, trytony, nimfy, biesiady nad wodą czy porty.

Wykładane kamykami podłogi pojawiły się wszędzie tam, gdzie sięgało imperium – w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Francji, Tunezji, Libii i Syrii. – Są różnice w stylu między Wschodem a Zachodem, ale motywy i technika są podobne. Według jednych, w imperium krążyły wzorniki scen, z których korzystali rzemieślnicy, według drugich te same kompozycje pojawiały się niezależnie, bo wszyscy Rzymianie znali mitologię, chodzili do teatru, cyrku i polowali, więc chcieli, by podobne sceny dekorowały ich domy – mówi prof. Jastrzębowska.

W rezydencji pod Piazza Armerina mozaiki są w stylu północnoafrykańskim, który odróżnia się od eleganckiego stylu wschodniej części cesarstwa. Być może właściciel zatrudnił rzemieślników z dwóch warsztatów, co najlepiej widać na mozaice z tzw. Wielkim Polowaniem w liczącym 66 m długości i 5 m szerokości pomieszczeniu przed salą audiencyjną. Część scen jest bardzo plastyczna i ułożona z tesser w 25 kolorach o krawędzi 5 mm, reszta jest schematyczna i wykonana z większych kostek, tylko w 15 kolorach. Niektórzy w tych pierwszych doszukują się greckiej szkoły posadzkarskiej, w drugich widzą rękę posadzkarzy z północnej Afryki.

Badacze zastanawiali się, czy wzory figuralne mówią coś o przeznaczeniu sal, w których się znajdują. I tak oczywista jest funkcja pomieszczenia z wizerunkami psów i inskrypcją cave canem (strzeż się psa) w Pompejach czy witających gości mężczyzn z palmami i kandelabrami w przedsionku Villa del Casale. Podobnie nie trzeba mozaik o motywach morskich, by rozpoznać łaźnię (znacznie ważniejsze są rozwiązania inżynieryjne). Jeśli w jednym z pomieszczeń kompleksu termalnego jest motyw mężczyzn nacierających się oliwą, można przypuszczać, że była to sala do masażu. Owalne pomieszczenie ze sceną wyścigu rydwanów w Circus Maximus mogło być miejscem do ćwiczeń, ale sceny z takich wyścigów zdobiły też pokoje reprezentacyjne domów. W sypialniach i pokojach prywatnych najczęściej pojawiały się motywy erotyczne, amorki lub przedstawienia dzieci, a w bibliotekach i salonikach muzycznych scenki z Orfeuszem lub mitycznym poetą Arionem.

Niestety, konkretny rodzaj przedstawień nie był na stałe przyporządkowany tylko do jednego rodzaju pomieszczenia – wiele zależało od gustu i kaprysu właściciela. Dlatego przy interpretacji funkcji pomieszczenia badacze muszą brać pod uwagę jego rozmiar, kształt i umiejscowienie. Jeśli w willi z IV w. wchodzimy do pomieszczenia z półokrągłą wnęką (absydą), w której jest zwykła mozaika geometryczna, a pośrodku sali znajduje się scena figuralna, to najprawdopodobniej jesteśmy w jadalni. – W późnym cesarstwie biesiadowano leżąc na półokrągłych materacach ustawionych w absydach, więc nikomu nie zależało na dekorowaniu podłogi niszy, ale starano się, by biesiadnicy mieli dobry widok na umieszczoną w centrum głównego pomieszczenia scenę figuralną – tłumaczy profesor.

Właściciel budowanej willi mógł wybierać wzory z katalogu pełnego motywów ptaków pijących wodę, koszy z owocami, amorków, postaci i scen mitologicznych oraz scenek z życia codziennego. Na podłogę najczęściej trafiali herosi, jak Herkules, Odyseusz, Tezeusz, Orfeusz, ale i bogowie olimpijscy, bo nikomu nie przeszkadzało deptanie tych, do których się modlono w świątyniach. Rzymianie uwielbiali też patrzeć na sceny przedstawiające uczty i polowania. W Villa del Casale dominuje tematyka myśliwska – perystyl wokół dziedzińca dekorują głowy dzikich zwierząt, które wyglądają jak trofea, w jednym z pomieszczeń jest składające się z kilku scen łowieckich Małe Polowanie, a przed bazyliką Wielkie Polowanie – łapanie zwierząt cyrkowych i ich transport do Rzymu.

Kim był bogacz, który mógł zbudować tak wspaniałą rezydencję? Ani teksty, ani willa nie odpowiadają na to pytanie. Niektórzy, szukając podpowiedzi w dekoracji figuralnej, doszli do wniosku, że mógł to być cesarz Maksymian (285–305), a przedstawiona w salce przed wejściem do term kobieta z dwójką dzieci to jego żona Fausta. Teoria naciągana, gdyż władca ostatnie lata życia spędził w Kampanii, a nie na Sycylii. Zresztą willa wcale nie musiała być cesarska, gdyż w IV w. właścicielami największych fortun byli raczej wielcy latyfundyści. Stąd druga teoria, według której willę zbudował arystokrata poganin (w willi nie ma żadnych chrześcijańskich elementów), być może sam Lucius Populonius, gubernator Sycylii w latach 327–331. Jeszcze jako pretor zorganizował w Rzymie głośne igrzyska cyrkowe, które być może polecił przedstawić na mozaice w sali ćwiczeń.

Wszystkie próby łączenia willi z konkretnymi osobami to hipotezy. Pewne jest, że właściciel rezydencji był bogaty, dekoracje nie odpowiedzą jednak, czy był to wielki latyfundysta, czy kupiec, który zajmował się sprowadzaniem z Afryki i Indii zwierząt, czy były sportowiec, który zarobił krocie na arenach i na starość osiadł na wyspie. Mozaiki podłogowe z rezydencji pod Piazza Armerina są późne. Potem jeszcze tylko przez sto lat dekorowano w ten sposób prywatne wille. Wkrótce pogańskie motywy zaczęły być wypierane przez chrześcijańskie i z podłóg przeniosły się na ściany kościołów. Tam pogańskich bogów zastąpił Chrystus i Matka Boska, a herosów apostołowie, prorocy i święci. Sceny z życia codziennego, które przez prawie tysiąc lat cieszyły oczy Rzymian, znikły na zawsze. Dziś te dzieła sztuki z tysięcy kamyczków są dowodem artystycznej wrażliwości Rzymian i źródłem informacji na temat ich życia codziennego, mody, gustu, a czasami nawet poczucia humoru.

Zastrzyki i lifting

W Villa del Casale do ułożenia mozaik na ponad 4 tys. m kw. użyto 120 mln kostek. Przez 5 lat 50 włoskich specjalistów zajmowało się konserwacją każdej z nich, co kosztowało aż 18 mln euro. – Dopóki posadzka jest pod ziemią, ma stabilne warunki, po odkopaniu zaczyna podciągać wodę, a zawarte w niej sole krystalizują i rozsadzają kostki, co jest główną przyczyną zniszczeń – mówi Ewa Parandowska z Muzeum Narodowego, która konserwowała mozaiki w Egipcie, na Cyprze, w Izraelu i we Włoszech. – W Villa del Casale w latach 60. zabezpieczono mozaiki, zrywając je i kładąc na cemencie zbrojonym. To nieodwracalna metoda, więc aby pohamować proces korozji żelaza, trzeba było wykonać serię zastrzyków ze specjalnych preparatów. To nie wszystko – nieszczelny pawilon i tłumy turystów przyczyniły się do tego, że na powierzchni mozaik pojawiły się wydzielające kwasy i wypuszczające korzonki glony.

Teoretycznie łatwiej byłoby zerwać mozaiki i przenieść do klimatyzowanego muzeum (co zrobiono m.in. w Tunezji, umieszczając znalezione w willach posadzki w Muzeum Bardo pod Tunisem), ale etyka konserwatorska zaleca zostawiać je na miejscu i zapewnić im jak najlepsze warunki. Wartość sycylijskiej willi polega właśnie na tym, że mozaiki można oglądać w ich naturalnym otoczeniu. Niestety, metody ich konserwowania nie są wieczne. – Tessery są wykonane z kamieni o różnej twardości, dlatego niektóre są mniej, a inne bardziej podatne na erozję. Często kostki białe i czarne lepiej się zachowują niż różowe czy żółte, bo ich skład jest bardziej zbliżony do kredy. W Villa del Casale, gdzie uszkodzeń jest stosunkowo niewiele, też trzeba było wykonać „nowoczesny lifting” – w miejscach, gdzie kostki były zniszczone, wylano zaprawę, a potem nacięto ją tak, by imitowała kostki, i uzupełniono kolorem. Turyści, chodząc po nowo wybudowanym pawilonie, mogą teraz podziwiać odświeżone mozaiki, ale za kilkadziesiąt lat pewnie znowu trafią w nasze ręce, bo z konserwacją jest jak z chodzeniem do dentysty, jedna wizyta wystarcza tylko na jakiś czas – mówi Parandowska.

Polityka 32-33.2012 (2870) z dnia 08.08.2012; Nauka; s. 80
Oryginalny tytuł tekstu: "Luksus w kostkach"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Ludzie i style

Jak nie utonąć. 6 zasad zachowania w wodzie, które mogą nas uratować

Latem ciągnie nas do wody, a liczba utonięć rośnie. Co zrobić, żeby nie zatonąć? Oto podstawowe zasady bezpieczeństwa w wodzie. Nie tylko na lato.

Michał Rolecki
24.06.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną