Brytyjscy miłośnicy Adolfa Hitlera

Fani Germanii
Czy nie lepiej byłoby dogadać się z Niemcami? W kolejną rocznicę wybuchu II wojny przedstawiamy rozważania brytyjskich historyków na ten temat.
Po podpisaniu traktatu monachijskiego, 30 września 1938 r. W pierwszym rzędzie stoją, od lewej: Neville Chamberlain, Edouard Daladier, Adolf Hitler, Benito Mussolini, Galeazzo Ciano.
AFP/EAST NEWS

Po podpisaniu traktatu monachijskiego, 30 września 1938 r. W pierwszym rzędzie stoją, od lewej: Neville Chamberlain, Edouard Daladier, Adolf Hitler, Benito Mussolini, Galeazzo Ciano.

Sir Ronald Graham, lord Londonderry, lord Castlereagh i Joachim von Ribbentrop podczas wspólnego polowania, listopad 1936 r.
AKG/EAST NEWS

Sir Ronald Graham, lord Londonderry, lord Castlereagh i Joachim von Ribbentrop podczas wspólnego polowania, listopad 1936 r.

Rosjanie nad Chałchin Goł - brytyjski historyk Anthony Beevor w tym wydarzeniu upatruje poczatku II wojny światowej.
Getty Images/Getty Images/FPM

Rosjanie nad Chałchin Goł - brytyjski historyk Anthony Beevor w tym wydarzeniu upatruje poczatku II wojny światowej.

W czerwcu 1944 r. amerykańscy spadochroniarze wzięli w Normandii do niewoli żołnierza, którego uznali za Japończyka. Yang Kyoungjong był jednak Koreańczykiem, którego Japończycy w 1938 r. siłą wcielili do swojej armii okupującej Mandżurię. Rok później w bitwie nad rzeką Chałchin Goł wzięli go do niewoli Rosjanie i zesłali do łagru. W 1942 r., wraz z tysiącami innych więźniów gułagu, został wcielony do Armii Czerwonej. Wiosną 1943 r. pod Charkowem wpadł w ręce Niemców. W 1944 r., już w mundurze niemieckim, został posłany na Wał Atlantycki, gdzie poddał się Amerykanom. W 1992 r. umarł w USA jako obywatel amerykański. Tą biografią Antony Beevor zaczyna swą wydaną właśnie w Anglii „Drugą wojnę światową”.

Wbrew naszym, ale także Anglików i Niemców, wyobrażeniom, nie zaczęła się ona od ostrzału Westerplatte czy wypowiedzenia wojny III Rzeszy przez Wielką Brytanię i Francję 3 września 1939 r. Według Beevora początkiem II wojny było zatrzymanie przez Rosjan latem 1939 r. Japończyków. Inni historycy twierdzą jednak, że II wojna w ogóle nie miała początku. Była częścią tej wojny trzydziestoletniej, która zaczęła się 1 sierpnia 1914 r., a skończyła w 1945 r. kapitulacją Niemiec i Japonii. Również Max Hastings w rewelacyjnym „Piekle rozpętanym” ciężar II wojny odsuwa na wschód, wywodząc, że największe jej ofiary ponieśli Chińczycy, a największy militarny wkład wnieśli ludzie radzieccy.

Ta korekta brytyjskiego spojrzenia na II wojnę światową dotyczy także sprawy polskiej i sposobu rozgrywania jej przez brytyjską klasę polityczną.

W okresie międzywojennym Polska była tylko jednym z pionków na europejskiej szachownicy. Wielka Brytania była mocarstwem zwycięskim, ale świadomym swych słabości. Imperium brytyjskie po 1918 r. powiększyło się wprawdzie o nowe terytoria mandatowe na Bliskim Wschodzie, ale powojenny kryzys kapitalizmu dotarł w latach 20. także do metropolii. Fali strajków towarzyszyły sukcesy Labour Party. Pod wrażeniem ogromnych strat brytyjskich we Flandrii w czasie I wojny światowej nastroje pacyfistyczne były powszechne, przy równoczesnym lęku ogromnej części klasy politycznej przed bolszewizmem. Dość powszechne też było w Wielkiej Brytanii przekonanie, że po I wojnie Niemcy zostały nazbyt surowo potraktowane. Już w Wersalu w 1919 r. premier Lloyd George osłabiał francuskie – i polskie – roszczenia. A John Maynard Keynes dowodził, że już choćby ze względów ekonomicznych Polska nie ma racji bytu.

Zarówno w latach 20., jak i po dojściu Hitlera do władzy w 1933 r., stosunek do Niemiec powodował tarcia między Paryżem i Londynem. A liczne proniemieckie lobby sięgało najwyższych sfer – aż po dwór królewski i samego Edwarda VIII.

Opcja na Niemcy wynikała z jednej strony z tradycyjnej zasady uzyskiwania równowagi sił na kontynencie poprzez wspieranie słabszego z mocarstw. Z drugiej jednak – jak dowodzi Ian Kershaw w „Za pan brat z Hitlerem. Lord Londonderry i brytyjska droga ku wojnie” – z niezrozumienia istoty nazizmu. Po „nocy długich noży” w 1934 r., w której Hitler zmasakrował kierownictwo SA, Lloyd George uznał, że Hitler to „wielki człowiek”, który wobec Żydów jest mniej okrutny niż kiedyś Cromwell był wobec katolików...

Jednak opcja na Niemcy tylko marginesowo wiązała się z fascynacją nazizmem. Brytyjscy faszyści Oswalda Mosleya orientowali się raczej na Mussoliniego. Natomiast wielu arystokratycznym konserwatystom imponowała dynamika III Rzeszy, twardość w forsowaniu narodowych celów, dyscyplina, wojskowe wychowanie młodzieży. Natomiast raziła ich plebejska brutalność nazistowskich parweniuszy.

Ta niemiecka opcja – pokazuje Kershaw – była bardzo brytyjska. Lord Londonderry nie kolaborował z okupantem jak Pétain, Quisling czy Horthy. Jako osoba prywatna w latach 1936–38 kilkakrotnie odwiedzał Hitlera i Göringa, gościł też Ribbentropa. Jego orientacja na Niemcy wynikała ze specyficznego rozumienia polityki realnej. Miała to być „przyjaźń z pozycji siły”. Jako minister lotnictwa w rządzie Ramsaya Mac­Donalda (1931–35, pierwszego laburzysty na tym stanowisku!) przeciwstawiał się dramatycznym cięciom w rozbudowie lotnictwa. I przeforsował prace nad radarem, myśliwcami Hurricane i Spitfire oraz bombowcem Wellington, które miały się okazać głównym brytyjskim wkładem w wojnę z III Rzeszą. Mimo to odszedł w niesławie w 1935 r., gdy Hitler ogłosił, że jego Luftwaffe już dorównała brytyjskiej RAF.

Urażony usunięciem z polityki, rozpoczął „prywatną dyplomację” na rzecz poprawy stosunków brytyjsko-niemieckich. W licznych artykułach i książce „My i Niemcy” (1938) bronił niemieckiego rewizjonizmu: remilitaryzacji Nadrenii w 1937 r. i przyłączenia Austrii w marcu 1938 r. W czasie kryzysu sudeckiego we wrześniu 1938 r. jego argumentacja stała się wręcz wykładnią rządowej polityki appeasementu, ugłaskiwania Hitlera.

Nie był jedyny. Podobnie myślał Ian Hamilton, bohater wojny burskiej, czy lord Rothermere, wydawca „Daily Mail”. Duże zrozumienie dla żądań Hitlera miał również laburzystowski „Manchester Guardian”. Ich poglądy na ugodę z Niemcami nie bardzo się różniły od poglądów koterii z Cliveden – jak nazwano rzeczników appeasementu spotykających się w majątku Astorów z premierem Chamberlainem, ministrem spraw zagranicznych lordem Halifaxem czy naczelnym „Timesa” Geoffreyem Dawsonem. Churchill, który w swych artykułach domagał się twardego kursu wobec III Rzeszy, uchodził za podżegacza wojennego.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną