Hrabia Hutten-Czapski - sponsor nauki polskiej

Dobry pruski Polak
Hrabia Bogdan Hutten-Czapski najpierw był pruskim oficerem, sekretarzem kanclerza Rzeszy i cesarskim dworakiem. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości został jej lojalnym obywatelem, twórcą możnej fundacji na rzecz polskiej nauki.
Bogdan Hutten-Czapski w Smogulcu, 1929 r.
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Bogdan Hutten-Czapski w Smogulcu, 1929 r.

Żołnierze Armii Pruskiej w Warszawie, 1915 r.
AN/AN

Żołnierze Armii Pruskiej w Warszawie, 1915 r.

Prezydent RP Ignacy Mościcki zwiedza Fundację Smogulecką, maj 1929 r. Za nim, po prawej, hr. Hutten-Czapski.
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Prezydent RP Ignacy Mościcki zwiedza Fundację Smogulecką, maj 1929 r. Za nim, po prawej, hr. Hutten-Czapski.

Przyszedł na świat w 1851 r. w Smoguleckiej Wsi niedaleko Gołańczy. Jego ojciec Józef Napoleon po okresie burzliwej młodości (powstaniec listopadowy, emigrant, europejski rewolucjonista i mason) został administratorem dóbr smoguleckich hr. Karola Czarneckiego i Eleonory z Mielżyńskich, których małżeństwo bez miłości akurat dogasało. Kościół unieważnił ich ślub, co umożliwiło Eleonorze wyjście za Czapskiego. W 1851 r. urodziła syna Bogdana, a rok później jej drugi mąż umarł na cholerę.

Eleonora Czapska we wdowieństwie przeżyje jeszcze 23 lata, poświęcając je na pielęgnowanie swego zdrowia oraz wykształcenie i towarzyskie ustawienie syna. Pomocne okazały się tu przyjaźnie zadzierzgnięte jeszcze na pensji w Berlinie. Mężowie jej koleżanek, a także poznana w uzdrowisku cesarzowa Augusta to pierwsi protektorzy Bogdana. On sam „odebrał wychowanie na wskroś kosmopolityczne”. Po pierwszych latach nauki w Poznaniu, dalej kształcił się w Szwajcarii i Francji. Poznał członków panującej dynastii, niemieckich i francuskich arystokratów.

Wybuch wojny francusko-pruskiej zastaje Czapską z synem w Paryżu. Bogdan wywozi matkę do Ostendy. Chce jako ochotnik wstąpić do pruskiej armii, ale z uwagi na stan zdrowia dostaje odmowę. Decyduje się „być blisko Ojca Świętego w godzinie potrzeby”. Francuski garnizon w 1870 r. opuszcza papieża i Państwo Kościelne. Wojska Wiktora Emanuela wkraczają do Rzymu. Staje się on stolicą jednoczących się Włoch, a papież Pius IX – „więźniem Watykanu”. Czapski wchodzi w krąg osób świeckich z najbliższego jego otoczenia. Składa też egzamin na licencjata prawa kanonicznego. Choć pociąga go medycyna, uznaje, że w karierze bardziej przydatne będzie prawo, które później zgłębia w Wiedniu, Berlinie i Heidelbergu.

W 1873 r. jako ochotnik służył w pułku dragonów. Rok później objął swoją liczącą 6 tys. ha ordynację. Na jej siedzibę obiera Smogulec, gdzie stawia 24-pokojowy dwór. Do miejscowego kościoła z XVII w. dobudowuje kaplicę wzorowaną, z zewnątrz, na Zygmuntowskiej na Wawelu, a wewnątrz – w części naziemnej, nawiązującą do Złotej Kaplicy Mieszka i Chrobrego w katedrze poznańskiej. W jej podziemiach w marmurowych sarkofagach Czapski składa prochy rodziców.

W służbie

W 1875 r. zdaje egzamin na sądowego referendarza. W swoim, wydanym pod koniec życia, pamiętniku „Sześćdziesiąt lat życia politycznego i towarzyskiego” pisze: „Życie ziemianina, mimo swej wielostronności, nie odpowiadało moim najgłębszym skłonnościom, zbyt już wiele widziałem świata, bym chciał osiąść na wsi. Wszystko mnie parło do działalności w życiu publicznym, w służbie jakiegoś wielkiego organizmu państwowego. Stosownie do mej przynależności państwowej, mogło to być jedynie Królestwo Pruskie i Rzesza Niemiecka”.

Za namową cesarza zdaje oficerski egzamin. Służy w pułku, jest attaché wojskowym w Paryżu i adiutantem namiestnika Rzeszy w podbitej Alzacji, ale omija go wymarzony awans do Sztabu Generalnego, gdzie pruscy junkrzy nie chcą Polaka i katolika. Rozpuszczana jest plotka, że jest agentem Watykanu, zakamuflowanym księdzem jezuitą, który odwiedzanej często cesarzowej Auguście skrycie odprawia msze… Plotkę uprawdopodabnia to, że Czapski, choć zdarzało mu się urządzać nawet bale z tańcami, pozostaje kawalerem. „Jednej rzeczy nigdy nie żałowałem – wspomina – a mianowicie nie wziąłem sobie towarzyszki życia. Brak, którego niejeden mógłby się w tem dopatrzeć, został wynagrodzony niezależnością moją, która właśnie pozwoliła mi prowadzić takie życie, jakie (…) opisuję”.

Odwiedza Amerykę, Rosję, Turcję, Hiszpanię i północną Afrykę. Poznaje królów, cesarzy, sułtana, cara i pięciu kolejnych papieży. W części są to podróże prywatne, ale wysyłany jest też w wielu poufnych misjach, z których sporządza cenione analizy. W 1895 r. dostaje patent majora oraz dziedziczny przywilej krzesła i głosu w Izbie Panów. Wiernie służy pruskiemu państwu, co nie budzi sympatii Wielkopolan. Odpowiada, że „członek mniejszości narodowej (…) obowiązany jest także pracować dla dobra tego państwa, którego jest obywatelem”.

Zniemczony dworak

Z armii w końcu odchodzi i pod koniec XIX w. osiąga swą najwyższą pozycję, jako zaufany sekretarz i doradca kanclerza Chlodwiga Hohenlohe. Czapskiemu przyświecają dwie wielkie idee: „zadowalające ułożenie stosunków między Kościołem katolickim a mocarstwami świeckimi” oraz „pojednanie narodu polskiego i niemieckiego”.

Wykorzystując swe watykańskie kontakty, pośredniczy m.in. w uzgadnianiu kandydatów na arcybiskupie stolice w Gnieźnie i Strasburgu. Opowiada się przeciwko wywłaszczeniom Polaków w prowincji poznańskiej i za pozostawieniem języka polskiego w szkołach przy równoczesnym obowiązku nauki niemieckiego, bo poddani powinni znać mowę swego cesarza i innych współobywateli.

Od Wilhelma II przyjmuje nominację na burgrabiego cesarskiego zamku w Poznaniu. Jest to tytuł honorowy, wiążący się z obowiązkiem asysty przy cesarzu podczas dworskich fet. Ale zamek w Poznaniu – symbol prusactwa – jest dopiero stawiany i burgrabia nadzoruje budowę, a do sali tronowej funduje witraże. Akurat ta jego rola pojednaniu nie służy. Jako burgrabia w grudniu 1914 r. w imieniu cesarza wręcza gen. Paulowi von Hindenburgowi marszałkowską buławę za zwycięstwo nad Rosjanami pod Tannenbergiem.

W sierpniu 1915 r., kiedy niemieckie wojska zajmują Warszawę, Czapski nosi mundur podpułkownika. Zostaje doradcą do spraw polskich przy gen. Hansie Beselerze, generalnym gubernatorze części Kongresówki okupowanej przez Niemców. Staje się pośrednikiem między władzami niemieckimi a Polakami, choć sympatii tych ostatnich nie budzi. Dzięki jego wpływom władze niemieckie zatwierdzają księcia Zdzisława Lubomirskiego na p.o. prezydenta Warszawy (potem i członka Rady Regencyjnej). Jego żona, Maria Lubomirska, o Czapskim w swoim pamiętniku pisze: „człek dobry, lecz tchórzliwy, zniemczony dworak (…). Mieszka w pałacu wuja Józefa Potockiego, wydaje obiady i śniadania na jego srebrze i złocie, a utrzymując w domu ład i porządek, mianuje się dobroczyńcą”.

Cesarski dwór przyszłość Polski widzi w roli strefy buforowej odgradzającej Niemcy od Rosji. Ma ona powstać z ziem Kongresówki (bez Poznańskiego, Śląska i bez dostępu do morza) powiększonych ewentualnie o część Litwy z Wilnem i Mińskiem i pozostawać w ścisłym sojuszu z Niemcami. Doraźnym celem tej koncepcji ma być pozyskanie polskich pracowników dla niemieckiej gospodarki i rekrutów na front wschodni, co zluzowałoby część wojsk niemieckich potrzebnych na froncie zachodnim.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną