Król Ryszard III poległ 530 lat temu. Właśnie został pochowany

Wybielanie Białego Dzika
Ostatni Plantagenet, odnaleziony przez brytyjskich archeologów, może teraz odzyskać nie tylko wieczny spokój, ale również twarz, którą odebrali mu Szekspir i Tudorowie.
XVI-wieczny portret Ryszarda III.
Neil Hall/Reuters/Forum

XVI-wieczny portret Ryszarda III.

Szczątki króla odkryte na terenie dawnego klasztoru w Leicester.
University of Leicester/Reuters/Forum

Szczątki króla odkryte na terenie dawnego klasztoru w Leicester.

Rekonstrukcja twarzy Ryszarda III na podstawie znalezionej czaszki monarchy, luty 2013 r.
Andrew Winning/Reuters/Forum

Rekonstrukcja twarzy Ryszarda III na podstawie znalezionej czaszki monarchy, luty 2013 r.

[Artykuł pochodzi z nr 13 POLITYKI, opublikowanego w marcu 2013 r.]

Prawda jest córką czasu, a nie władzy – od tego baconowskiego aforyzmu zaczyna się wydana w 1951 r. mała książeczka, która odmieniła los ostatniego średniowiecznego króla Anglii. Jej bohater, inspektor Scotland Yardu Alan Grant, trafia do szpitala ze złamaną nogą. Żeby go czymś zająć, koleżanka przynosi kilka portretów nieznanych mu osób. Wszak zawsze twierdził, że potrafi rozpoznać charakter człowieka po jego twarzy. Inspektor zatrzymuje się tylko przy jednej postaci. „To musiał był sprawiedliwy i moralny człowiek” – mówi o Ryszardzie III. Gdy koleżanka uświadamia mu, że to przecież największy schwarzcharakter w historii Anglii, Grant postanawia rozpocząć prywatne śledztwo.

Książka Josephine Tey „Córka czasu” (The Daughter of Time) jest do dziś jednym z największych hitów sprzedaży na Wyspach. Szybko też weszła do światowego kanonu literatury detektywistycznej. Ale nie na tym polega jej waga. Inspektor Grant po wielomiesięcznym śledztwie dochodzi do wniosku, że król Ryszard, właśnie ten szekspirowski, pokraczny łotr-dzieciobójca, został bezczelnie obsmarowany przez swoich pogromców, rodzinę Tudorów. W rzeczywistości, choć panował zaledwie nieco ponad dwa lata (1483–85), był – według Granta – jednym z najlepszych monarchów, jakich miała Anglia.

Po książce Tey na Wyspach rozpoczęła się moda na Ryszarda. Jego fanklub, działający wcześniej niemal w podziemiu, wyrzucił ze swojej nazwy tajemniczego Białego Dzika (emblemat króla) i dumnie ogłosił się Towarzystwem Ryszarda III. Pod koniec lat 50. jego biuro nie nadążało z wydawaniem nowych kart członkowskich. – To tak, jakby nagle okazało się, że prawdziwy Makbet był pierwszym humanistą na Wyspach. Dla wielu wychowanych na Szekspirze Brytyjczyków pozytywne spojrzenie na króla Ryszarda jest wciąż nie do przełknięcia – mówi David Wells, członek królewskiego fanklubu. Towarzyszom zabitego monarchy do pełni szczęścia brakowało tylko relikwii.

Do niedawna Ryszard III był jedynym angielskim królem bez grobu. Według przekazów historycznych, jego pogromca Henryk Tudor, późniejszy król Henryk VII, po bitwie pod Bosworth, w której Ryszard zginął, kazał jego niemal nagie ciało przez dwa dni pokazywać mieszkańcom pobliskiego Leicester. Ostatni władca z rodu Plantagenetów spoczął w skromnym przedsionku pod chórem kościoła miejscowego klasztoru Greyfriars. Gdy kolejny z Tudorów, Henryk VIII, zerwał z Watykanem, zlikwidował wszystkie klasztory w królestwie. Według pierwotnej wersji wydarzeń, szczątki Ryszarda zostały wykopane i wrzucone do rzeki, a jego trumna jeszcze przez wiele lat służyła za koński żłób.

Uniwersytet w Leicester we współpracy z Towarzystwem Ryszarda III w końcu jednak odnalazł zaginionego króla. 4 lutego 2013 r. naukowcy ogłosili, że należą do niego szczątki odkopane kilka miesięcy wcześniej pod niewielkim parkingiem w centrum Leicester, w miejscu, gdzie niegdyś stał klasztor. Potwierdziło to porównanie DNA z próbką nadesłaną przez Kanadyjczyka Michaela Ibsena, kuzyna Ryszarda w 17 pokoleniu. „Teraz, po odnalezieniu relikwii, kult króla rozkwitnie. Rozdrobnią jeden z jego piszczeli i będą się do niego modlić” – zgryźliwie podsumowuje zwolenników Ryszarda dziennikarka i historyczka Alex Clark na łamach „Guardiana”.

Jak to się stało, że ten przeciętny monarcha i jego krótkie rządy wywołują wśród Brytyjczyków tak skrajne emocje? Jako ósme dziecko księcia Ryszarda z Yorku miał marne szanse na koronę, nawet gdy w 1461 r. sięgnął po nią jego starszy brat, późniejszy Edward IV. Anglia była wtedy zmęczona wojną stuletnią z Francją. Lokalną, angielską częścią tego morderczego konfliktu była Wojna Dwóch Róż, nazwana tak od symboli potężnych rodzin walczących o angielską koronę: Lancasterów i Yorków (odpowiednio czerwona i biała róża). Ryszardowi wojna ta towarzyszyła od samej młodości. Jako 18-latek dowodził niewielkim oddziałem i odegrał kluczową rolę w bitwach pod Barnet i Tewkesbury (1471 r.).

Już wtedy mit zaczynał odrywać się od rzeczywistości. Według XVI-wiecznych historyków Polydore Vergila i Tomasza Morusa, Ryszard był pokraką, niewysokim mężczyzną, na dodatek garbatym. Żyjący w czasach Ryszarda kronikarz John Rous twierdził nawet, że przyszły król przez dwa lata pozostawał w łonie matki i gdy się urodził, miał już wszystkie zęby i długie włosy – stąd jego późniejsze kalectwo. William Szekspir, który swoją sztukę o Ryszardzie napisał niemal sto lat po jego śmierci, dorzucił od siebie kolejny fakt – król miał niewładną prawą rękę. Wszystko to jednak trudno pogodzić z sukcesami Ryszarda na polach bitewnych.

Na najpopularniejszym portrecie monarchy jego prawe ramię jest wyraźnie wyżej niż lewe, co miało potwierdzać ułomność, oczy ma złośliwie przymrużone, a usta zaciśnięte. Jednak badania brytyjskiej uczonej Pameli Craig-Tudor (z tych Tudorów) wykazały, że ten słynny obraz został przemalowany. W oryginale ramiona Ryszarda były na tym samym poziomie, korektor poprawił również oczy, usta i nos. Portret ten wisiał na dworze Tudorów i setki razy był powielany, łącznie z poprawkami. Na innych, mniej popularnych wizerunkach króla, które przetrwały na prowincji, Ryszard wygląda z kolei na pogodnego, młodego człowieka.

Na dworze Tudorów – zapewne oglądając poprawiony portret – długie lata spędził też Szekspir, a „Ryszarda III” napisał, gdy był otoczony opieką Elżbiety I, wnuczki jego pogromcy. Nie tylko powielił w sztuce całą mitologię fizjologiczną, wyprodukowaną przez historyków sponsorowanych przez Tudorów. Do dziś przetrwała również tradycja, zapoczątkowana jeszcze za życia Szekspira, obsadzania w roli Ryszarda aktorów już niemłodych, podczas gdy pierwowzór miał w chwili śmierci zaledwie 32 lata. Wielki brytyjski dramaturg bawił się także w fizjonomistę – niedwuznacznie sugeruje, że zewnętrzna brzydota była tylko przejawem wewnętrznego zepsucia króla.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną