Co Król Słońce utracił w Utrechcie

Zmierzch marzeń Króla Słońce
Strona z podpisami sygnatariuszy traktatu utrechckiego.
EAST NEWS

Strona z podpisami sygnatariuszy traktatu utrechckiego.

Negocjacje w Utrechcie - ilustracja z XIX w.
The Granger Collection/BEW

Negocjacje w Utrechcie - ilustracja z XIX w.

Karol II Habsburg
AN

Karol II Habsburg

Książę Eugeniusz Sabaudzki
AN

Książę Eugeniusz Sabaudzki

Książę Marlborough
Hulton-Deutsch Collection/Corbis

Książę Marlborough

Filip V
Erich Lessing/BEW

Filip V

Nadszedł moment, kiedy należało stawić czoło prawdzie: tej wojny Francja nie mogła wygrać. Wiosną 1709 r. w Hadze wysłannicy Ludwika XIV rozmawiali z Wielkim Pensjonariuszem Holandii Antoniusem Heinsiusem na temat warunków pokoju – i na rozkaz swego króla zgadzali się na wszystko. Na zaprzestanie popierania roszczeń Jakuba Stuarta do tronu Anglii, a Filipa Burbona – Hiszpanii. Na zburzenie portu w Dunkierce. I na wiele jeszcze innych warunków, do momentu gdy usłyszeli, iż władca Francji powinien wysłać swe wojska, aby zapewnić opuszczenie przez własnego wnuka Hiszpanii.

Tego upokorzenia Król Słońce nie był w stanie zaakceptować. Ogromnym wysiłkiem wystawił armię ostatniej szansy i postawił na jej czele doświadczonego Villarsa. 11 września 1709 r. pod Malplaquet Marlborough i Eugeniusz Sabaudzki pokonali znowu francuską armię – ale było to pyrrusowe zwycięstwo: straty sprzymierzonych były tak wielkie, że nie byli w stanie najechać królestwa Ludwika.

Polityczni wrogowie Churchilla w Anglii nie omieszkali wykorzystać liczby angielskich poległych, aby mu zaszkodzić. Bardziej jednak zaszkodził mu fakt ze sfery, zdawałoby się, prywatnej: jego żona Sarah, od wielu lat najlepsza przyjaciółka królowej Anny, właśnie straciła jej zaufanie. Co prawda Churchill wrócił na front, zdobywając latem i jesienią 1710 r. szereg fortec od Douais po Aire-sur-la-Lys, ale zanim w październiku padła ta ostatnia, w Anglii do władzy doszli torysi, zainteresowani jak najszybszym zakończeniem kosztownej wojny.

W Austrii 17 kwietnia 1711 r. zmarł panujący od sześciu lat Józef I i jego młodszy brat, pretendent do hiszpańskiego tronu, został cesarzem jako Karol VI. Jego sprzymierzeńcy walczyli od dekady, aby zapobiec sytuacji, w której Francja i Hiszpania byłyby rządzone przez rodzonych braci – nie po to, aby widzieć Wiedeń i Madryt w rękach jednego Habsburga.

Zapał koalicjantów cesarza do walki przeciwko osadzeniu na hiszpańskim tronie Burbona wyraźnie osłabł; zresztą dotychczasowy rozwój sytuacji na Półwyspie Iberyjskim wskazywał na to, że Habsburgowi z Wiednia nie uda się jednak przejąć schedy po Habsburgach hiszpańskich. Wnuk Ludwika XIV z pomocą francuskich kontyngentów i elit Kastylii utrzymał, mimo czasowych porażek, hiszpański tron, ale raporty szpiegów nie pozostawiały złudzeń: Filip był niezrównoważony, na przemian gorączkowo aktywny i niezdolny do podjęcia jakiejkolwiek decyzji, emocjonalnie kompletnie uzależniony od żony. Nie był to władca, który potrafiłby zagrozić interesom Anglii i Holandii. Ich główny przeciwnik, Francja, też wydawał się coraz mniej zdolny do sprawowania roli hegemona na kontynencie europejskim: wyczerpany wojną i klęskami naturalnymi, na skraju bankructwa i gospodarczo słabszy od swych mniejszych protestanckich sąsiadów, rządzony przez starca otoczonego coraz większą niechęcią poddanych.

Wojna wciąż trwała. Jeszcze we wrześniu 1711 r. Churchill zdobył Bouchain – i z czysto militarnego punktu widzenia wydawało się możliwe, aby wojska sprzymierzonych rozpoczęły marsz na Paryż. Ale politykom w Londynie już na tym nie zależało. Churchilla pozbawiono dowództwa, a jego następca Ormonde dostał dyskretny rozkaz niepomagania koalicjantom. W lipcu 1712 r. pod Denain Villars pokonał Eugeniusza Sabaudzkiego; wkrótce Francuzi zaczęli odzyskiwać z rąk nieprzyjaciela kolejne miasta i fortece. Ale nic już nie było w stanie sprawić, aby Francja wyszła z tej wojny zwycięsko; natomiast bardzo prawdopodobne wydawały się rychłe niepokoje wewnętrzne. Ludwik XIV stracił bowiem w 1711 r. jedynego prawowitego syna, a w lutym 1712 r. najstarszego wnuka – w efekcie następcą tronu został dwuletni prawnuk. Biorąc pod uwagę ówczesną śmiertelność dzieci, nie żywiono wielkich nadziei, że malec przeżyje swego pradziadka – a gdyby zabrakło ich obu, królestwu groził, w powszechnym mniemaniu, wybuch walk o władzę. Francuskim dyplomatom, biorącym udział w rozpoczynającym się wiosną 1712 r. kongresie w Utrechcie, zależało na pokoju nie mniej niż zmęczonym kosztowną wojną koalicjantom.

Negocjacje w Utrechcie trwały ponad rok. Ostatecznie, w podpisanym w kwietniu 1713 r. traktacie, Francja zrzekła się na rzecz Wielkiej Brytanii części północnoamerykańskich kolonii i w końcu formalnie uznała władzę królowej Anny za prawowitą. Ludwik XIV, mimo całej sympatii dla swego młodego krewniaka Jakuba Stuarta, musiał obiecać, że nie będzie już nigdy pomagał mu „odzyskać” tronu Anglii. Filip V oficjalnie zrzekł się jakichkolwiek przyszłych roszczeń do francuskiego tronu i musiał zgodzić się na liczne straty terytorialne. Minorkę i Gibraltar, okupowany przez Anglików od 1704 r., przekazał Wielkiej Brytanii; Sardynię, Mediolan i Neapol oraz znaczną część hiszpańskich Niderlandów – cesarzowi. Sycylię natomiast musiał scedować własnemu teściowi, władcy Sabaudii Wiktorowi Amadeuszowi II, co ów obrotny książę skutecznie wykorzystał do uzyskania tytułu królewskiego. Do tego Hiszpania przyznała Wielkiej Brytanii lukratywne koncesje handlowe i osławione asiento – wyłączność na handel afrykańskimi niewolnikami w Amerykach, na całe 30 lat. Największym wygranym tej wojny był Londyn.

Inni koalicjanci uzyskali niewielkie korzyści. Rok jeszcze minął, zanim podpisano pokój pomiędzy Ludwikiem XIV a cesarzem, jeszcze dłużej (i po jeszcze jednej wojnie), zanim młody król Hiszpanii podpisał pokój z Anglią. Ale wiosną 1713 r. było już wiadomo, że rozkład sił w Europie Zachodniej będzie zupełnie różny od tego w poprzednim stuleciu. Słabość Hiszpanii, mimo jej wciąż olbrzymiego imperium, była widoczna jak na dłoni. Bezkresne ambicje Króla Słońce, który pragnął widzieć Francję hegemonem Europy, a po osadzeniu na tronach Hiszpanii i Anglii bliskich krewnych – wręcz stolicą polityczną świata, legły w gruzach. Epoka triumfującego absolutyzmu właśnie zaczęła się na Zachodzie kończyć.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną