Historia

Kosmos polityczny

Hermaszewski w kosmosie zamiast mięsa w sklepach

Decyzja Rosjan o wysłaniu w pierwszej kolejności kosmonautów z Czechosłowacji i Polski miała pomóc w uspokojeniu napiętej sytuacji w tych krajach. Decyzja Rosjan o wysłaniu w pierwszej kolejności kosmonautów z Czechosłowacji i Polski miała pomóc w uspokojeniu napiętej sytuacji w tych krajach. Jerzy Michalski / Forum
Co ma wspólnego amerykański projekt lotów wahadłowców kosmicznych i zachodnioniemiecki astronauta Ulf Merbold z Mirosławem Hermaszewskim? Pozornie nic, ale to dzięki nim Polak poleciał w kosmos.
Mirosław Hermaszewski, pierwszy polski kosmonauta, był pilotem samolotów naddźwiękowych.Wikipedia Mirosław Hermaszewski, pierwszy polski kosmonauta, był pilotem samolotów naddźwiękowych.
Spotkanie kosmonautów-generałów - Hermaszewskiego i Klimuka z robotnikami Huty Warszawa, 21 lipca 1978 r.Jan Morek/PAP Spotkanie kosmonautów-generałów - Hermaszewskiego i Klimuka z robotnikami Huty Warszawa, 21 lipca 1978 r.

W Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej zobaczyć można lądownik Sojuza 30, w którym 5 lipca 1978 r., po tygodniowej wyprawie w kosmos, Mirosław Hermaszewski i Piotr Klimuk wylądowali na kazachskich stepach. Na prośbę polskich władz, jeszcze w 1978 r., przywieziono go do Warszawy. Ustawiony w centrum miasta, przy ul. Marszałkowskiej, był sporą atrakcją.

W połowie lat 70. dziesiąta potęga przemysłowa świata – jak przedstawiały to władze PRL – zaczęła popadać w coraz to większe kłopoty. Zbliżał się koniec tzw. bigosowego socjalizmu. Czas, kiedy szerokim strumieniem płynęły do Polski z Zachodu nie tylko pieniądze, ale także nieznane wcześniej towary, odchodził w zapomnienie. Decyzja władz o kolejnej podwyżce cen spowodowała lawinę zdarzeń. Najpierw gwałtowne protesty w Radomiu, Ursusie i Płocku, następnie aresztowania i zwolnienia z pracy z wilczym biletem, wreszcie gigantyczna kampania propagandowa władz przeciwko „warchołom” i „szumowinom”.

W 1976 r. powstał Komitet Obrony Robotników, następnie Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela, młodzi ludzie zaczęli organizować się w Studenckich Komitetach Solidarności, a na początku 1978 r. powstał pierwszy Komitet Założycielski Wolnych Związków Zawodowych. Był to zaczątek nowej, silnej opozycji. Władze rozpaczliwie szukały sposobu, aby choć na chwilę odwrócić uwagę społeczeństwa od codziennych trosk i bolączek.

W sukurs I sekretarzowi KC PZPR przyszli Rosjanie. Tego samego dnia, kiedy za pośrednictwem „Dziennika Telewizyjnego” poinformowano społeczeństwo o częściowym wycofaniu się z decyzji o podwyżkach cen, Związek Radziecki zaoferował krajom socjalistycznym możliwość wysłania w kosmos ich przedstawicieli. Do tej pory było to zarezerwowane dla Rosjan i Amerykanów. Co spowodowało zmianę nastawienia władz ZSRR?

Po przegranym wyścigu o zdobycie Księżyca Związek Radziecki skupił wysiłki na projekcie budowy stacji kosmicznych. W latach 70. umieścił ich na orbicie siedem; miały zarówno cywilne, jak i wojskowe przeznaczenie. Nieudaną odpowiedzią Stanów Zjednoczonych było wysłanie Skylaba, borykającego się z niezliczonymi problemami technicznymi, który ostatecznie skończył swój żywot, rozbijając się w Oceanie Indyjskim i na terenach Australii. Po historycznym połączeniu na orbicie statków Apollo i Sojuz, w lipcu 1975 r., Amerykanie przestali latać w kosmos.

Nastąpiła trwająca sześć lat przerwa, kiedy to intensywnie realizowany był pomysł budowy wahadłowców kosmicznych – statków, które mogłyby w swobodny sposób startować z Ziemi, wypełniać misje w kosmosie, lądować i – co najważniejsze – nadawać się do ponownego użytku. Projekt był jednak wyjątkowo drogi, a Kongres Stanów Zjednoczonych, kiedy podliczył rachunki za misje księżycowe, nie był już tak szczodry dla NASA. Trzeba było szukać sprzymierzeńców. Naturalnym partnerem wydawała się utworzona w 1975 r. Europejska Agencja Kosmiczna (ESA), jednak i ona nie chciała bezinteresownie wspierać Amerykanów. Umówiono się, że Europejczycy skonstruują rodzaj stałego laboratorium naukowego (Spacelab), które byłoby częścią przyszłego wahadłowca. Dodatkowym argumentem zachęcającym ESA do współpracy była obietnica Amerykanów, że kiedy już będzie wahadłowiec – astronauci europejscy również będą mogli uczestniczyć w lotach kosmicznych.

Głównym zasilającym budżet ESA była Republika Federalna Niemiec, stąd też naturalnym kandydatem na pierwszego nieamerykańskiego astronautę stawał się Niemiec. Został nim fizyk Ulf Merbold. Byłoby to porażką prestiżową NRD. Erich Honecker zaczął naciskać na ZSRR, żeby uprzedzić Amerykanów. Kraje socjalistyczne w ramach programu Interkosmos już od 1967 r. prowadziły wspólne badania przestrzeni kosmicznej. I latem 1976 r., na spotkaniu przedstawicieli Interkosmosu w Moskwie, ogłoszono, że w latach 1978–85 odbędą się loty kosmiczne z udziałem wszystkich chętnych przedstawicieli uczestniczących w pracach programu. Decyzja zrodziła jednak niemałe zamieszanie: chodziło o kolejność, w jakiej kosmonauci z krajów socjalistycznych mieliby być wysyłani w kosmos. Dotychczasowy wkład w prace Interkosmosu preferował Czechosłowację i NRD. Te kraje były też najbardziej zaawansowane technologicznie w bloku wschodnim.

Polska delegacja z charge d’affaires ambasady w Moskwie Władysławem Napierajem wstrzymała się z podpisaniem protokołu. Polacy starali się przekonać Rosjan względami ekonomicznymi (główny partner handlowy) i historycznymi (główny sprzymierzeniec w walce z Hitlerem). W połowie września 1976 r. w ZSRR zdecydowano, że w pierwszej grupie państw, których przedstawiciele wylecą w kosmos, znajdą się Czechosłowacja, NRD i Polska. Nieznana była jeszcze kolejność. Czas pokazał, że polityka była najważniejsza.

Decyzja Rosjan o wysłaniu w pierwszej kolejności kosmonautów z Czechosłowacji i Polski miała pomóc w uspokojeniu napiętej sytuacji w tych krajach. O Polsce już wspomnieliśmy, w Czechosłowacji zaczął rodzić się dysydencki ruch polityczny, skupiony głównie wokół Karty 77 (w następnym roku powstał Komitet Obrony Niesprawiedliwie Prześladowanych). W rządzonych twardą ręką przez Ericha Honeckera wschodnich Niemczech było relatywnie spokojnie. Niemcy musieli przełknąć tę gorzką pigułkę.

W Polsce przystąpiono do selekcji kandydatów na przyszłego kosmonautę. Wzorując się na doświadczeniach radzieckich i amerykańskich, podjęto decyzję, że wybór zostanie dokonany spośród pilotów samolotów naddźwiękowych. Zadanie to powierzono Wojskowemu Instytutowi Medycyny Lotniczej (WIML), gdzie powołano komisję specjalistów z dziedziny fizjologii, psychologii, medycyny lotniczej i bioinżynierii. Dokładna analiza akt wojskowych, dokumentacji medycznej i szczegółowe badania wyłoniły grupę 17 pilotów. Na początku września 1976 r. wysłano ich na dwa dwutygodniowe treningi w ośrodkach szkoleniowo-kondycyjnych w Mrągowie i Groniku pod Zakopanem. Kolejne badania uwzględniały predyspozycje psychologiczne.

W finałowej piątce znaleźli się: ppłk Zenon Jankowski, mjr Andrzej Bugała, mjr Henryk Hałka, mjr Mirosław Hermaszewski i por. Tadeusz Kuziora.

Na tym etapie selekcji wszystko – przynajmniej teoretycznie – objęte było tajemnicą. Gen. Tadeusz Szaciło z Głównego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego wydał jednak zgodę na filmowanie przygotowań. Od 18 października 1976 r. – wtedy było jeszcze pięciu pretendentów do lotu – aż do powrotu Mirosława Hermaszewskiego do Polski, kamera niemal bez przerwy towarzyszyła pilotom.

27 października 1976 r. do WIML przybyła radziecka komisja medyczna z płk. Wasilijem Łazariewem. Rosjanie wykluczyli z dalszych przygotowań mjr. Bugałę, u którego stwierdzono nieodpowiednią „wysokość siedzeniowo-ciemieniową” (zbyt wysoki w pozycji siedzącej). Pozostała czwórka została wysłana do Centrum Przygotowań Kosmicznych im. Jurija Gagarina pod Moskwą (tzw. Gwiezdnego Miasteczka). Po dwóch tygodniach specjalistycznych testów cała czwórka otrzymała świadectwa dopuszczenia do lotu. W dalszym etapie szkolenia mogło jednak uczestniczyć tylko dwóch z nich. Wybór musiał zostać dokonany przez stronę polską.

Gen. Wojciech Jaruzelski wskazał na Hermaszewskiego i Jankowskiego jako tych, którzy mieli być skierowani na ostateczne szkolenie do ZSRR. Brakuje jednak informacji, dlaczego wybór padł akurat na tę dwójkę. 4 grudnia 1976 r. obaj kandydaci wylecieli do Gwiezdnego Miasteczka. Po części teoretycznej rozpoczęły się mordercze treningi. Co było charakterystyczne dla Rosjan – i praktykowane przez nich już od blisko 20 lat – każdy przygotowywany przez nich do lotu kosmicznego człowiek musiał mieć wybitne, żeby nie powiedzieć, nadludzkie wyniki. Wyciskano z niego krew, pot i łzy. Jak wspominał po latach Hermaszewski, nie obyło się bez bólu, nudności, a nawet przypadków chwilowej utraty przytomności.

W czerwcu 1977 r. radziecka komisja lekarska potwierdziła, że obaj kandydaci – Hermaszewski i Jankowski – są równorzędnie przygotowani i to strona polska ma ostatecznie dokonać wyboru. Wówczas oficjalnie wytypowano Mirosława Hermaszewskiego, który z Piotrem Klimukiem ze strony radzieckiej miał stanowić załogę nr 1. W drugiej parze znaleźli się Zenon Jankowski i Walerij Kubasow.

Pod koniec 1977 r. szkolenie polskich kandydatów zostało przerwane niecodziennym zdarzeniem. W Boże Narodzenie Mirosław Hermaszewski został wysłany do szpitala. Nie był chory, niemniej jednak specjalna komisja lekarska zawyrokowała, że ma zapalenie migdałków, które trzeba koniecznie usunąć. Mimo protestów Hermaszewski wylądował w sali operacyjnej. Pół godziny później nie miał już migdałków. Po zabiegu ordynator nie krył zdziwienia, bo migdałki faktycznie nie były chore. Po trzech tygodniach Hermaszewskiego wypuszczono, aby kontynuował treningi. Jednak na początku lutego 1978 r. ponownie wysłano go do szpitala, tym razem z podejrzeniem niewłaściwej pracy serca i zbyt wysokim opadem krwi. Nie podejmowano jednak leczenia. Hermaszewski przyjmował jedynie witaminy. W szpitalu dowiedział się, że Vladimir Remek, kandydat z Czechosłowacji, wyjechał na kosmodrom w Bajkonurze i przygotowuje się do startu.

Szpitalna przygoda Hermaszewskiego była prawdopodobnie częścią zakulisowych rozgrywek dotyczących składu załóg. Walentin Głuszko, od 1972 r. główny twórca radzieckiego programu kosmicznego, promował cywilnych dowódców lotów. Argumentował, że łatwiej jest nauczyć dowodzenia statkiem orbitalnym inżyniera, który konstruował statek, niż żołnierza. Zarówno Mirosław Hermaszewski, jak i Piotr Klimuk byli żołnierzami. Partner Zenona Jankowskiego żołnierzem nie był. Głuszko niewiele jednak osiągnął. Z początkiem marca 1978 r. Hermaszewski został wypuszczony ze szpitala. W niedługim czasie potwierdził swoje przygotowanie: zdał egzaminy z 28 przedmiotów z oceną bardzo dobrą.

Mirosław Hermaszewski był pilotem samolotów naddźwiękowych, mógł pochwalić się ponadprzeciętnymi wynikami zdrowotnymi, zdołał się również doskonale przygotować do lotu teoretycznie. Nie to jednak ostatecznie zaważyło, że to jego właśnie wybrano. Znaczenie miały: odporność na stres, umiejętność prowadzenia badań naukowych, elokwencja i erudycja, sylwetka i prezencja, dobry kontakt z dziennikarzami, odporność na trudy licznych spotkań i wyjazdów, wreszcie biegła znajomość języka rosyjskiego. W tych kwestiach Jankowski wypadał gorzej.

Według Zbigniewa Gierowskiego, lekarza z WIML, żaden z ostatniej piątki kandydatów nie odstawał pod względem zdrowotnym – wszyscy byli bardzo dobrze przygotowani. Zygmunt Zieliński z Departamentu Kadr MON zaznaczał, że przewagą Hermaszewskiego była zdolność łatwiejszego i czytelniejszego formułowania myśli; „charakterologicznie Jankowski był trudniejszy” – wspominał. Dr Krzysztof Klukowski twierdził, że początkowo Rosjanie chcieli Jankowskiego ze względu na jego wzrost – był dużo niższy, co stanowiło zaletę w związku z małymi rozmiarami kabiny Sojuza. Jan Rychlewski, przewodniczący Komitetu Badań Kosmicznych PAN, podkreślał, że kandydat miał być „rdzennym przedstawicielem narodu, najlepiej pochodzenia robotniczego lub chłopskiego, taki, co przeszedł trudną drogę rozwoju”.

Atutem Hermaszewskiego stawał się więc jego życiorys. Z punktu widzenia władz szczególnie istotny był okres dzieciństwa i koleje losu rodziców. Kandydat na kosmonautę urodził się 15 września 1941 r. we wsi Lipniki na Wołyniu. Dramatyczny 1943 r. doświadczył także rodzinę Hermaszewskich. W nocy z 25 na 26 marca Ukraińcy zrównali wieś z ziemią, zabijając dziesiątki ofiar. Szczęśliwie rodzice zdołali uciec z wioski, jednak pięć miesięcy później ojciec Hermaszewskiego został zastrzelony przez nieznanego sprawcę (w oficjalnej wersji byli to faszyści). Kamila Hermaszewska z siedmiorgiem dzieci doczekała końca wojny na plebanii w Bereznem. W połowie 1945 r., jako repatrianci, osiedli się na Dolnym Śląsku.

Zdaniem wspomnianego już prof. Jana Rychlewskiego, człowiek wybrany do lotu nie musiał być zawodowym kosmonautą, ale było pewne, że dostanie „etat bohatera narodowego”. 27 czerwca 1978 r. Hermaszewski wraz z Piotrem Klimukiem na pokładzie Sojuza 30 został wystrzelony w kosmos. Potem były już tylko wywiady, zdjęcia, autografy i uroczyste wizyty w zakładach przemysłowych...

Polityka 26.2013 (2913) z dnia 25.06.2013; Historia; s. 60
Oryginalny tytuł tekstu: "Kosmos polityczny"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dramat dzieci z wrodzonymi wadami

Co roku rodzi się ponad 2 tys. dzieci z głębokimi wadami. Ich rodziców czasem trzeba zastąpić lub im pomóc. Lecz nie ma kto tego zrobić.

Agnieszka Sowa
01.11.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną