Okrutni i potężni – dawni piraci na wodach Europy

Barbarossa, król piratów
Słowo „pirat” kojarzy się najczęściej z morskimi rozbójnikami napadającymi na hiszpańskie galeony na Morzu Karaibskim, a współcześnie – na wyładowane ropą tankowce w pobliżu Somalii. Tymczasem na bliższych nam wodach Morza Śródziemnego już w XVI wieku muzułmańscy piraci stali się potężną siłą.
Hajraddin Barbarossa, sułtański admirał.
Wikipedia

Hajraddin Barbarossa, sułtański admirał.

Zamek w Bodrum, gdzie Joannici więzili Arudża, pierwszego Barbarossę.
Horvat/Wikipedia

Zamek w Bodrum, gdzie Joannici więzili Arudża, pierwszego Barbarossę.

Bitwa pod Prevezą (1538 r.) - największe zwycięstwo Hajraddina Barbarossy.
Wikipedia

Bitwa pod Prevezą (1538 r.) - największe zwycięstwo Hajraddina Barbarossy.

Turecka flota w Tulonie - grafika z epoki.
Wikipedia

Turecka flota w Tulonie - grafika z epoki.

Jesienią 1543 roku potężna turecka flota – sto bojowych galer z trzydziestoma tysiącami marynarzy i żołnierzy na pokładach – wpłynęła do portu w Tulonie. Nie był to jednak akt agresji wobec francuskiego króla. Turecka flota, dowodzona przez straszliwego Barbarossę, udawała się na zimowe leże po wielce udanej kampanii, jaką w sojuszu z siłami Franciszka I prowadziła przeciw Karolowi V. Król Francji nie pierwszy raz korzystał z tureckiej pomocy przeciw hiszpańskiemu Habsburgowi. W roku 1536 oba państwa zawarły „bezbożny sojusz”, obiecując sobie militarne i dyplomatyczne wsparcie. Francja zyskała w ten sposób sojusznika w walce z Hiszpanią, a Wysoka Porta wbijała klin pomiędzy chrześcijańskie królestwa, osłabiając Karola V, jedynego władcę, mogącego skutecznie przeciwstawić się tureckim podbojom.

Dla wygody tureckiej floty z Tulonu przegnano, pod groźbą kary śmierci, niemal wszystkich mieszkańców, katedrę zamieniono w meczet, a w samym mieście zorganizowano targ niewolników, gdzie handlowano tysiącami chrześcijańskich jeńców, schwytanych na wybrzeżach Italii i w zdobytej przez Turków Nicei. Jednak większą grozę niż Turcy na ulicach Tulonu i ich galery w porcie budził sam Barbarossa – osmański admirał, wicekról Algieru, zwycięzca niezliczonych bitew, okrutny nieprzyjaciel krzyża, bez wątpienia najstraszniejszy i najbardziej skuteczny pirat w dziejach świata.

Barbarossów dwóch

Uściślijmy na wstępie jedną rzecz – historyczny pirat Barbarossa to jeden byt złożony z dwóch braci, Arudża i Hizira, nawiasem mówiąc niemających w sobie nawet kropli tureckiej krwi. Ich ojciec, najprawdopodobniej były janczar o imieniu Jakub, otrzymał w nagrodę za służbę w armii kawałek ziemi w Mitylenie na wyspie Lesbos, zdobytej przez Turków w 1462 roku. Z jego małżeństwa z miejscową Greczynką, wdową po ortodoksyjnym księdzu (być może ofiarą represji po podbiciu Lesbos) przyszło na świat sześcioro dzieci, w tym czterech synów. Jakub trudnił się garncarstwem, wysyłając własnym stateczkiem ceramikę nawet do Konstantynopola.

Kapitanem tej niewielkiej jednostki został Arudż, najstarszy z braci (urodzony około 1470 r.), wyróżniający się siłą i odwagą, korzystający też z nadarzających się okazji do popełniania niewielkich aktów piractwa. Jedna z takich wypraw zakończyła się spotkaniem z wielką galerą Joannitów, panujących w tym czasie niepodzielnie na wschodnich wodach Morza Śródziemnego. Arudż, ranny w czasie walki (Izaak, drugi z braci, zginął), został przykuty do wiosła. W niewoli spędził przynajmniej rok, wykupiony, lub jak chce bardziej romantyczna wersja tej historii, uwolniony z joannickiej twierdzy św. Piotra przez młodszego brata Hizira.

Arudż, poza nieprzejednaną nienawiścią do chrześcijan, wyniósł z niewoli wyobrażenie o tym, jak powinna wyglądać wojna na morzu – rycerze Zakonu św. Jana, nie wiedząc co czynią, dawali mu jej pierwsze lekcje. Po uwolnieniu Arudż i Hizir próbowali rozpocząć karierę piracką na dobrze znanych sobie wodach. Ryzyko jednak było zbyt duże – powtórne spotkanie z Joannitami mogło skończyć się dla braci tragicznie. Podjęli więc śmiałą i słuszną decyzję, by wyruszyć na zachód. Gdzieś pomiędzy 1500 a 1504 rokiem, mając zaledwie dwie słabe galeoty, zawinęli do portu w Tunisie. Miejscowy sułtan w zamian za udział w zyskach zezwolił im stworzyć tam bazę operacyjną dla pirackiej działalności.

Po raz pierwszy o Barbarossie świat usłyszał w 1504 roku, kiedy Arudż u wybrzeża Elby zaatakował dwie uzbrojone papieskie galery. Był to czyn świadczący o niesłychanej wręcz odwadze – galeota, zwana też pół-galerą, to mały stateczek wiosłowo-żaglowy, słabo uzbrojony, z załogą liczącą kilkudziesięciu (50-60) ludzi. W otwartej walce z wojenną galerą, pełniącą wówczas rolę ciężkiego krążownika, nie miała najmniejszych szans – salwa z dział ustawionych na przednim pomoście zmiotłaby galeotę z fal, a ustawieni na burcie arkebuzerzy bez trudu wybiliby ogniem próbującą abordażu załogę. Arudż nie miał jednak zamiaru wdawać się w otwartą walkę. Wykorzystując jako osłonę skalistą wysepkę, zaatakował znienacka, nie dając czasu załodze pierwszej galery nawet na podpalenie lontów. Abordaż był tak szybki i brutalny, że papiescy żołnierze, mający wciąż przewagę liczebną, niemal natychmiast skapitulowali. Niebawem piraci Arudża powtórzyli cały manewr wobec drugiej galery, z podobnym skutkiem. Mieszkańcy Tunisu oniemieli, widząc wprowadzane do portu La Goletta dwa wielkie okręty. A to był dopiero początek.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj