Znani Mulaci: Dumas i Puszkin

Kolory chwały
Alex Dumas – ojciec autora „Hrabiego Monte Christo” – był niezrównanym żołnierzem i generałem wojsk Napoleona. Mimo to nie przyznano mu Legii Honorowej. Dlaczego? Bo był czarnoskóry.
Gen. Alex (Thomas) Dumas - XIX-wieczny portret pędzla Oliviera Pichata.
Archiwum

Gen. Alex (Thomas) Dumas - XIX-wieczny portret pędzla Oliviera Pichata.

Aleksander Dumas, słynny pisarz (syn generała), na fotografii z 1859 r.
adoc-photos/Corbis

Aleksander Dumas, słynny pisarz (syn generała), na fotografii z 1859 r.

Ibrahim Pietrowicz Hannibal, pradziad Aleksandra Puszkina, obraz z epoki.
Archiwum

Ibrahim Pietrowicz Hannibal, pradziad Aleksandra Puszkina, obraz z epoki.

Gen. Władysław Jabłonowski - „polski murzynek”, rycina z epoki.
Archiwum

Gen. Władysław Jabłonowski - „polski murzynek”, rycina z epoki.

Z fotografii (po prawej) spogląda na nas postawny mężczyzna o ciemnej karnacji i fryzurze afro. Te rysy to u Aleksandra Dumasa (autora „Hrabiego Monte Christo”; literatem był także jego syn, noszący to samo imię), najpopularniejszego francuskiego pisarza powieści przygodowych XIX w., spuścizna po przodkach. Był on bowiem wnukiem arystokraty Alexandra Antoina Davy de la Pailleterie i jego czarnej niewolnicy. Zrodzony z ich związku Thomas Alexandre awansował w czasie rewolucji na generała, ale gdy zmieniły się warunki polityczne, został odsunięty od służby i popadł w zapomnienie. Dla autora „Hrabiego Monte Christo” ojciec na zawsze pozostał bohaterem tragicznym – silnym i prawym jak d’Artagnan, ale też okrutnie potraktowanym przez ludzi, jak wplątany w spisek i uwięziony w twierdzy hrabia Monte Christo. Bezpośrednie nawiązania do życia generała najlepiej widać w wydanej w 1843 r. powieści „Georges”. Jej głównym bohaterem jest Mulat, który przyjeżdża z kolonii do Paryża uczyć się fechtunku, ale już jako mistrz szpady wraca na wyspę, by wyrównać dawne krzywdy i stanąć na czele powstania niewolników. Baśń o tym, że czarny szlachcic francuski może być bardziej utalentowany i szlachetniejszy niż biali plantatorzy, miała szczęśliwe zakończenie. Losy kolorowych Francuzów, żyjących pod koniec XVIII w. – już nie.

Jak bardzo życie ojca Aleksandra Dumasa nadawało się na kanwę literackich opowieści, wynika z ukazującej się właśnie w Polsce jego biografii „Czarny hrabia” Toma Reissa. W nagrodzonej Pulitzerem książce losy czarnoskórego generała pokazane są na tle przemian polityczno-społecznych końca XVIII w., a autor tłumaczy, dlaczego kolorowi Francuzi z kolonii, którzy przez jakiś czas byli traktowani jak równi białym, zostali zmuszeni do „powrotu na należne im miejsce”. Choć Honoriusz Balzac otwarcie nazywał autora „Trzech muszkieterów” czarnuchem, to kilkadziesiąt lat wcześniej Paryż zachwycał się muskularną posturą i ciemną karnacją jego ojca.

Murzynek na salonach

Czarnoskórzy służący pojawiali się na dworach królewskich już w średniowieczu, ale moda na posiadanie własnego „Murzynka” wybuchła w czasach nasilającego się kolonializmu. Przez wieki uważano, że Afrykańczyk może być tylko niewolnikiem. Człowieka zaczęli w nim dostrzegać myśliciele oświeceniowi, którzy stworzyli mit żyjącego w zgodzie z naturą dobrego dzikusa. W Polsce w obronie czarnych niewolników wypowiadali się Julian Ursyn Niemcewicz, Stanisław Staszic, Ignacy Krasicki, a Tadeusz Kościuszko przeznaczył na ich uwolnienie i poprawę losu część swojego majątku. W XVIII w. zdarzało się, że niektórzy czarnoskórzy robili dworskie kariery, np. pradziad Aleksandra Puszkina, syn wodza afrykańskiego. Ibrahim – jako zakładnik – trafił do Stambułu, a potem do Moskwy, gdy Piotr Wielki, wzorem zachodnich władców, zapragnął mieć na dworze swojego „Murzynka”. Chłopiec, zwany Abisyńczykiem, okazał się inteligentny i stał się ulubieńcem cara. Wysłany do szkoły kadetów we Francji, sprawdził się jako kapitan artylerii w wojsku Ludwika XIV. W uznaniu zasług, po jego powrocie do Rosji, car nadał mu tytuł szlachecki i ziemie pod Pskowem, gdzie urodził się dziad Puszkina od strony matki, Osip.

W tym czasie do Paryża zaczęły napływać kolorowe dzieci narodzone ze związków białych z czarnymi niewolnicami. Usynowionych chłopców najczęściej wysyłano do szkół wojskowych. Tak było z urodzonym na Gwadelupie Józefem Bou­logne, zwanym kawalerem Saint-George, wirtuozem skrzypiec, ale też najlepszym fechmistrzem Francji. Jego maniery, uroda, zdolności sportowe i muzyczne sprawiły, że przekonał do siebie Ludwika XV i został członkiem gwardii królewskiej, reżyserem opery paryskiej oraz wolnomularzem.

Ciemnoskórych lokajów i muzyków można było spotkać także na dworach polskich królów i arystokratów (w XVII w. Aleksander Dynis, służący biskupa krakowskiego, ożenił się z Polką i został starostą wsi Koziegłowy), ale najbardziej znanym Polakiem o afrykańskich rysach był urodzony w Gdańsku w 1769 r. generał brygady wojsk polskich i francuskich Władysław Jabłonowski. Jego matką była Maria ­Delaine, ojcem Konstanty Jabłonowski. Choć przypuszcza się, że chłopiec był owocem związku arystokratki z czarnoskórym lokajem, Jabłonowski traktował go jak syna i dbał o jego edukację. Władysław, podobnie jak kawaler Saint-George czy pradziad Puszkina, skończył francuską szkołę wojskową. Jego kolegą ze szkolnej ławy był sam Napoleon Bonaparte, który ponoć wyśmiewał kolor skóry Władysława. Po powrocie do Polski Jabłonowski walczył w powstaniu kościuszkowskim. W Legionach Dąbrowskiego został generałem brygady i dowodził Legią Naddunajską. W 1802 r. wyjechał na własne życzenie na Haiti, by tłumić powstanie czarnych niewolników, gdzie zapadł na żółtą febrę i zmarł.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną