Moralność szpiega

Stawka silniejsza niż Strong
Filmowa opowieść o Kuklińskim buduje wzniosłe wyobrażenia o naszej historii. Tymczasem działalność szpiegów i tajnych służb zawsze była moralnie dwuznaczna.
Jerzy Pawłowski, słynny szermierz i oficer LWP, tajny agent CIA.
Werner/PAP

Jerzy Pawłowski, słynny szermierz i oficer LWP, tajny agent CIA.

„Jack Strong” nie jest, niestety, ani filmem o obywatelu Kuklińskim, ani filmem o pułkowniku Wallenrodzie, a jedynie balsamem na polską duszę tak wymęczoną przez trudne dzieje. Jest też prezentem dla Amerykanów, szarpanych dziś przez rosyjskie podsłuchy i bohaterskich zdrajców we własnych szeregach. Żyjemy w czasach nachalnej reklamy i mało przejrzystych wyborów i zasług. W PRL klajstrowały mózgi czerwone transparenty z hasłami o wiecznej przyjaźni z ZSRR i zapewnieniami, że partia z narodem, naród z partią. A teraz krzykliwy PR, że wystarczy pójść do kina, by zobaczyć, jak dzielny Polak samotnie rzuca wyzwanie azjatyckiemu imperium – i wygrywa.

Pasikowski chwyta tematy gorące, ale kłopot z doprecyzowaniem głębszych sensów niekiedy przesłania łopatologią. Tak było w „Pokłosiu”, gdy ukrzyżował swego bohatera na drzwiach stodoły. I tak jest w „Jacku Strongu”, gdzie moralną dwuznaczność zdrady oficera sztabowego przesłania zapewnieniem Zbigniewa Brzezińskiego, że ich człowiek w Sztabie Generalnym LWP dobrze się przysłużył Polsce. Z filmowego punktu widzenia to jedynie słowa – Brzeziński jest w tej sprawie stroną tak samo jak Jaruzelski. Ich opinie o Kuklińskim nie rozwiązują żadnej z wątpliwości, z jakimi widz – po latach zawziętych debat wokół sprawy Kuklińskiego – wchodzi w 2014 r.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną