Czym była PRL – niedokończona debata

Dawniej 22 lipca
22 lipca PRL obchodziła jako święto państwowe, bo tego dnia, w 1944 r., wydano osławiony Manifest Lipcowy, uznany akt założycielski nowej Polski. Właśnie mija 70 lat od początku Polski Ludowej, niedawno też obchodziliśmy 25-lecie jej końca. To szmat czasu. Ale im dalej, tym gorzej radzimy sobie z tą częścią naszej historii.
Obchody 22 lipca 1966 r. w Warszawie. Na trybunie honorowej I sekretarz PZPR Władysław Gomułka przyjmuje świąteczne uściski.
Leszek Łożyński/Reporter

Obchody 22 lipca 1966 r. w Warszawie. Na trybunie honorowej I sekretarz PZPR Władysław Gomułka przyjmuje świąteczne uściski.

Polska Rzeczpospolita Ludowa odeszła; można powiedzieć, że każdego roku po 1989 odchodzi coraz bardziej bezpowrotnie w przeszłość. Ale jednocześnie PRL jest silnie obecna we współczesnej polityce historycznej, jest bez przerwy przywoływana i rozliczana. Ostatnio choćby z okazji śmierci generała Wojciecha Jaruzelskiego.

Zdawałoby się, że 25 lat po likwidacji PRL komfort dyskutowania, rozprawiania i rozmawiania o tamtej Polsce powinien się zwiększać, a jej znajomość powinna być coraz szersza i głębsza, także bardziej subtelna i zniuansowana. Niestety, tak się nie dzieje. Ta rozmowa – jak wiele innych – została zerwana wraz z narastaniem wojny polsko-polskiej, zastąpiona próbą narzucenia jedynie słusznej – i dość karykaturalnej – interpretacji.

Olbrzymią negatywną rolę odgrywa tu Instytut Pamięci Narodowej, ta szczególna instytucja do uprawiania historii, która od lat wpisuje się bardzo aktywnie w konstruowanie stereotypów. Rzecz w tym, że mimo wielu wartościowych publikacji Instytutu, to, co IPN wystawia do swojej witryny, poprzez konferencje, wystawy, całą działalność propagandową i publiczną, poprzez aktywność swojego prezesa, który wchodzi w rolę czynnego gracza politycznego (choćby w sprawie miejsca i ceremoniału pochówku generała Jaruzelskiego), wydatnie przykłada się do wykoślawionego i zideologizowanego obrazu PRL.

Jego znakami są wszelkie akcje i publikacje skoncentrowane przede wszystkim na zbrodniach stalinowskich, na kulcie żołnierzy wyklętych, których prezentuje się nadzwyczaj jednowymiarowo (przypomnijmy publikacje dotyczące rotmistrza Pileckiego). Tak intensywnie, że dla przeciętnego odbiorcy Polska Ludowa przez cały okres swojego istnienia i trwania ma postać wyłącznie stalinowską, z tych wczesnych lat 50., a więc zbrodniczą, straszną. Według dominującej dziś narracji. Ten stalinowski rys miał towarzyszyć PRL już do końca, właściwie nigdy nie zanikł, bo był istotą tamtego systemu.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj