Historia

Tajna rola Roli

Gen. Rola-Żymierski – informator czy dezinformator

Marszałek na wczasach w okolicach Sopotu, 1946 r. Marszałek na wczasach w okolicach Sopotu, 1946 r. Jerzy Szczeciński / EAST NEWS
Generał Michał Rola-Żymierski był informatorem sowieckich służb wywiadowczych. Ale niewykluczone, że był też ich dezinformatorem.
Gen. Czesław Kiszczak, szef MSW, obok marszałka Roli-Żymierskiego, Warszawa 1981 r.Wojciech Łaski/EAST NEWS Gen. Czesław Kiszczak, szef MSW, obok marszałka Roli-Żymierskiego, Warszawa 1981 r.

Gdy w latach 50. Michał Żymierski, pierwszy minister obrony narodowej powojennej Polski, został aresztowany w związku z rozgrywką o władzę w komunistycznej partii, jednym z podstawowych zarzutów przeciwko niemu miała być jego współpraca w okresie międzywojennym z wywiadami zachodnimi. W trakcie śledztwa szybko okazało się, że Żymierski faktycznie współpracował wówczas z obcym wywiadem, był to jednak wywiad sowiecki. Zdziwienie śledczych było bardzo duże.

Na początku 1954 r. z powodu powtarzających się zeznań komunistycznego marszałka o działalności na rzecz Sowietów, szef Głównego Zarządu Informacji WP, oczywiście po konsultacjach z przedstawicielami najwyższych władz, skierował w tej sprawie pytanie do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Moskwie. Odpowiedź była następująca: „Żymierski Michał był pozyskany do współpracy z wywiadem radzieckim w 1932 r. W tym okresie podawał on wywiadowi radzieckiemu dane: o byłej armii polskiej i jej uzbrojeniu, o transakcjach byłego polskiego Ministerstwa Spraw Wojskowych we Francji, o stosunkach francusko-polskich i o pracy wywiadu byłego II Oddziału polskiego Sztabu Generalnego we Francji. Dane te otrzymywał Żymierski najwięcej w kołach byłej polskiej ambasady i polskiej emigracji we Francji. W związku z zaistniałymi podejrzeniami o dezinformację łączność z Żymierskim została w 1937 r. przerwana. W 1942 r. łączność z nim została wznowiona i do 1945 r. Żymierski wykonywał poszczególne polecenia”.

Szczegóły tej współpracy można odtworzyć na podstawie zeznań braci Żymierskich składanych przed oficerami GZI w latach 50. Mówili oni o tym dosyć chętnie.

Żymierski, legionowy oficer (ps. Rola, Morski), bohater bitwy pod Laskami z czasów pierwszej wojny światowej, a potem generał wojska II Rzeczpospolitej i zastępca szefa Administracji Armii, w 1927 r. został przez sąd zdegradowany i skazany na pięć lat więzienia. Udowodniono mu świadome doprowadzenie do dużych strat, które poniósł Skarb Państwa przy realizacji kontraktu na produkcję i zakup masek gazowych dla wojska, a także przyjęcie łapówek. Żymierskiemu na pewno nie pomogło opowiedzenie się w czasie przewrotu Józefa Piłsudskiego w maju 1926 r. po stronie rządowej. Wyrok skazujący musiał być dla niego wielkim ciosem psychicznym i moralnym. Był też degradacją towarzyską i społeczną. Zapewne uznał, że został skrzywdzony przez marszałka Piłsudskiego, swojego dowódcę z Legionów, oraz stwierdził, że nie musi już czuć się lojalny wobec polskiego państwa. W latach 50. mówił śledczym GZI, że w więzieniu zmienił radykalnie swoje poglądy polityczne i nawiązał kontakt z członkami Komunistycznej Partii Polski.

Cenny agent

Ale były zastępca szefa Administracji Armii WP nie został zwykłym członkiem KPP. Żymierski z powodu pełnionych wcześniej ważnych funkcji w wojsku, a także jako posiadający jeszcze niedawno szerokie kontakty wśród przedstawicieli władzy, był bardzo cennym nabytkiem dla komunistów. Niedługo po wyjściu z więzienia zaproponowano mu wyjazd do Gdańska, gdzie spotkał się ze Stanisławem Mertensem i Wincentym Iliniczem, pracownikami tajnych służb sowieckich. Tutaj oświadczono mu, że przed wstąpieniem do KPP musi odbyć staż i podjąć współpracę z sowieckim wywiadem. Żymierski się zgodził.

Ta metoda werbunku mieściła się w normach postępowania tajnych służb z Moskwy. Brytyjczyk Kim Philby, sławny agent sowieckiego wywiadu, wspominał w swojej autobiografii, że gdy powiedział Arnoldowi Deutschowi o chęci wstąpienia do partii komunistycznej, ten zwerbowany wcześniej przez Sowietów wiedeński psycholog powiedział mu, że „może zrobić więcej gdzie indziej”. Deutsch tłumaczył Philby’emu: „Gdybym wstąpił do partii, byłbym jednym z wielu, ale z moimi możliwościami i zdolnościami miałem kwalifikacje do takiej służby, do której wybiera się nielicznych”. Jawny komunista „nigdy nie mógłby dotrzeć do prawdy”, natomiast „ktoś robiący wrażenie burżuja wśród burżujów mógłby to osiągnąć”. Philby zdawał sobie sprawę, że jest przez niego werbowany na szpiega, i zdecydował się przyjąć tę propozycję. „Potem – jak pisze jego biograf – chętnie powtarzał »człowiek nie zastanawia się dwa razy nad ofertą zatrudnienia w elitarnej służbie«”.

Prawdopodobnie Mertens i Ilinicz zastosowali wobec Żymierskiego podobną argumentację. Zapewne ważne były także pobudki finansowe. Zdegradowany generał znalazł się w trudnej sytuacji materialnej, jego poziom życia musiał się zmienić. Józef Światło, szef X Departamentu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, który do czasu swojej ucieczki na Zachód nadzorował śledztwo przeciwko Żymierskiemu w latach 50., potem w audycjach Radia Wolna Europa mówił wręcz o chciwości tego ostatniego: „Na pieniądze był łasy. Choć nie brał ich chętnie, jak mówił, woli drobne podarunki, w postaci drogich pereł i brylantów, bo takie drobnostki wzmacniają przyjaźń”.

Po pierwszym spotkaniu z sowieckimi agentami Żymierski wystarał się w Warszawie o paszport i jesienią 1931 r. wyjechał do Francji. Po drodze zatrzymał się jednak w Berlinie, gdzie po raz kolejny spotkał się z Mertensem i Iliniczem. Tutaj podpisał deklarację o współpracy, przeszedł niezbędne przeszkolenie oraz sporządził raport na temat sytuacji polityczno-wojskowej w kraju.

W latach 50. zeznawał: „W tym okresie ja opisałem szeroko stosunki panujące w Polsce, w szczególności w armii i rządzie, charakteryzując Piłsudskiego i najbliższe jego otoczenie”. Pod koniec pobytu w Berlinie pojawił się Franciszek Makowski, pseudonim Jerzy, który – jak podaje historyk Andrzej Pepłoński – był kierownikiem sekcji polskiej sowieckiego Głównego Zarządu Wywiadowczego (GRU). W 1936 r., po Makowskim, kontakty z Żymierskim przejął niejaki Zawadzki, jednak wiosną 1937 r. współpraca z Moskwą została przerwana. Zarówno Makowski, jak i Zawadzki padli ofiarą stalinowskich czystek, w wyniku których zlikwidowano znaczną część oficerów prowadzących za granicą wywiad agenturalny.

Wróćmy jednak do 1931 r. i przyjazdu Żymierskiego do Paryża. Zabrał ze sobą rodzinę, a w stolicy Francji namówił do pracy dla Sowietów także dwóch swoich braci – starszego Jana i przede wszystkim młodszego Stanisława. Byli oni jego łącznikami z funkcjonariuszami wywiadu. Stanisław w trakcie procesu w latach 50. zeznawał: „Od tej pory do września 1932 r. spotykałem się z Jerzym [Franciszkiem Makowskim – J.P.] na terenie Paryża około dziesięciu razy. Spotkania te za każdym razem odbywały się w innym punkcie, np. w metro, w parku itd. Na każdym spotkaniu umawialiśmy się na następne. Podczas wszystkich tych spotkań Jerzy instruował mnie, jak wypełniać swoje obowiązki w ramach współpracy z wywiadem radzieckim i jak postępować, aby zachować pełną konspirację”.

Konspiracja we Francji

Michał Żymierski szybko zbliżył się do czołowych postaci polskiego emigracyjnego Paryża. Spotykał się on m.in. z dziennikarzami – Hieronimem Kohnem, nazywanym Hieronimką, Stefanem Aubackiem oraz Hermanem Liebermanem, byłym posłem PPS, więźniem twierdzy brzeskiej. Wszyscy oni byli zagorzałymi antypiłsudczykami, dla nich zdegradowany generał był zapewne niewinną ofiarą politycznych działań ówczesnych rządów w Warszawie. Żymierski oczywiście wykorzystywał tę sytuację i skwapliwie przekazywał swoim mocodawcom w Moskwie informacje o nastrojach wśród politycznej emigracji. Miał też m.in. inspirować Liebermana „w kierunku utworzenia rządu emigracyjnego w Paryżu” skierowanego przeciwko sanacji. W stolicy Francji często też bywał były premier gen. Władysław Sikorski, który urastał do roli najważniejszego opozycjonisty, a także inni politycy – Karol Popiel i Izydor Modelski, dawni znajomi Żymierskiego z działalności niepodległościowej i z wojska II RP.

Brat zdegradowanego generała Stanisław, zeznając w latach 50. i myląc zapewne daty, mówił, że Michał Żymierski uczestniczył w rozmowach na temat utworzenia Frontu Morges, politycznego porozumienia działaczy stronnictw przeciwnych władzy w Warszawie: „W tym właśnie czasie (1932 r.) organizowano tak zwany Front Morges [Front Morges powstał w 1936 r. – J.P.]. [...] Naturalnie nikt z tych osób absolutnie nic nie wiedział o Michale Żymierskim i mojej współpracy z wywiadem radzieckim. Natomiast wywiad radziecki w osobie Jerzego był przez Michała Żymierskiego informowany o Froncie Morges i ludziach, którzy go tworzą”.

Na początku 1933 r. Żymierski otrzymał z Moskwy polecenie powrotu do kraju. Dzięki dawnym znajomościom został zatrudniony w agencji prasowej Centralna Propaganda Czytelnictwa, co było przykrywką dla działalności wywiadowczej. W Warszawie nadal spotykał się z członkami opozycji antypiłsudczykowskiej, a także z niektórymi swoimi dawnymi przyjaciółmi z ruchu niepodległościowego i Legionów. Do stolicy Polski powrócił także Stanisław Żymierski, który wciąż był łącznikiem pomiędzy swoim bratem a Makowskim. Stanisław zeznawał: „Mniej więcej co dwa miesiące otrzymywałem od niego materiały, które przekazywałem Jerzemu pod wskazany adres w Gdańsku-Wrzeszczu. O każdym z tych spotkań, kilka dni wcześniej zawiadamiał mnie Michał Żymierski. Spotkania te zawsze odbywały się w niedzielę, wobec tego w sobotę otrzymywałem od Żymierskiego Michała materiały, z tym, że niektóre ważniejsze informacje przekazywał mi ustnie i w tym samym dniu wyjeżdżałem pociągiem do Gdańska. Tam zawsze o godz. 9-tej rano w kawiarni przy dużym placu (nazwy nie pamiętam) spotykałem się z Jerzym, który jak sam mi mówił – na spotkania te przybywał z Berlina – najczęściej samolotem. O ile sobie przypominam materiały i informacje, które przekazywałem Jerzemu, dotyczyły zagadnień polityczno-wojskowych”. Stanisław dodawał, że „w jednym wypadku (...) dotyczyły budowanych we Francji łodzi podwodnych. Wiadomości te uzyskał Michał od swego kolegi (...) – dyrektora Banku Narodowego”. Stanisław Żymierski z reguły natychmiast po spotkaniu wracał pociągiem do Warszawy. Koszty podróży zwracał mu starszy brat. Ponadto Stanisław wysyłał paczki z książkami do Moskwy, w których zaszyfrowane były interesujące wywiad materiały.

Michałowi Żymierskiemu nie udało się w Warszawie wystarać o jakieś wyższe stanowisko w administracji rządowej, czym zapewne zainteresowani byli Sowieci, wobec tego w Moskwie stwierdzono, że będzie on bardziej potrzebny ponownie w stolicy Francji. Żymierski wyjechał do Paryża w 1934 r. Przyczyną opuszczenia Warszawy miało być także to, że zaczął się nim interesować II Oddział Sztabu Głównego Wojska Polskiego, czyli wywiad i kontrwywiad.

Między dwójką a GRU

Co wiedziała polska Dwójka i jaki miała stosunek do zdegradowanego generała? – to jedno z kluczowych pytań. W Paryżu funkcjonowały rozbudowane polskie placówki wywiadowcze zajmujące się m.in. ukraińską i rosyjską emigracją polityczną, międzynarodowym ruchem komunistycznym, aktywnością niemiecką, ale także dosyć intensywnie polską emigracją polityczną, przede wszystkim opozycją. Jeszcze w 1932 r. z Warszawy do placówki wywiadowczej do Paryża przesłano następujący komunikat: „Według uzyskanych informacji b. gen. Żymierski podczas odsiadywania kary rzekomo przystąpił do Komunistycznej Partii Polski i obecnie pozostaje na jej usługach na terenie Francji. Proszę o rozpracowanie tej sprawy”.

Niestety, nie mamy zbyt wielu dokumentów, które odpowiedziałyby nam na pytanie, czy udało się ją rozpracować w 1932 r., wiemy jednak, że w połowie lat 30. z Żymierskim kontaktowali się współpracownicy II Oddziału, literat Edward Ligocki oraz Wacław Cmela. Ten ostatni oficjalnie pełnił funkcję sekretarza w opiece społecznej dla polskiej emigracji i komendanta Strzelca w Paryżu, przede wszystkim jednak był agentem Dwójki.

W 1935 r. Cmela informował placówkę wywiadowczą, że „od pięciu tygodni jest w ciągłym kontakcie z b. generałem Michałem Żymierskim, u którego również bywa w domu przynajmniej raz w tygodniu”. Żymierski przekazywał Cmeli informacje na temat polskiego środowiska emigracyjnego. Tak było choćby w przypadku przyjazdu do stolicy Francji syna generała Józefa Hallera – Eryka.

W raportach wywiadowczych pisano: „Placówka własna donosi (...), że dokładną obserwacją otoczyła Eryka Hallera”. Przede wszystkim wiązało się to ze stałym kontaktem utrzymywanym przez Cmelę z Żymierskim. W roku następnym znów na podstawie rozmów ze zdegradowanym generałem raportowano do Warszawy: „Żymierski z Erykiem Hallerem zetknął się i po postawieniu kilku kieliszków koniaku, z czarną kawą, dowiedział się, jaki był wynik wspomnianych konferencji odbytych między [Ignacym] Paderewskim, Władysławem Sikorskim, Wincentym Witosem, Liebermanem, o czym meldowałem”.

W związku z przekazywanymi przez Żymierskiego informacjami o podobnym charakterze szef polskiej placówki wywiadowczej w ataszacie pisał: „Od siebie dodaję, że mimo przejść i kary, jaką odniósł Żymierski, nie przestał się on czuć Polakiem. Jestem przekonany, iż na żadne konszachty z nikim nie pójdzie” i jednocześnie umieścił go wśród „informatorów ideowych”, czyli niepobierających wynagrodzenia. Także za namową attaché wojskowego przedłużono zdegradowanemu generałowi prawo pobytu w stolicy Francji. Czyżby władze zainteresowane były tym, aby Żymierski pozostawał w Paryżu, ponieważ stanowił dla polskiego wywiadu cenne źródło informacji? W takim razie dla kogo pracował Żymierski – dla Sowietów czy Polaków?

W swoich zeznaniach w latach 50. mówił, że kontaktował się z polskim attaché wojskowym w Paryżu oraz pracownikami polskiego wywiadu we Francji na wyraźne polecenie Makowskiego. Być może także polscy agenci Dwójki wiedząc, że zdegradowany generał utrzymuje jakieś kontakty z sowieckim wywiadem, przekazywali mu tzw. materiały inspiracyjne, które miały dezinformować agentów wrogiego państwa?

Wiele tutaj wątpliwości, brakuje też dokumentów z lat kolejnych. Wiemy jednak, że w 1938 r. doszło do ostrego konfliktu pomiędzy Cmelą a Żymierskim. W tle była transakcja handlowa na dostawy broni dla republikańskiej Hiszpanii, którą razem mieli przeprowadzić. Do transakcji ostatecznie nie doszło, a obaj zarzucali sobie oszustwa finansowe. Cmela wówczas pisał do Warszawy, że zdegradowany generał utrzymuje kontakty z wywiadem niemieckim i francuskim, przede wszystkim jednak, że „akcje Żymierskiego można spokojnie określić jako akcje prowokatora, będącego ściśle związanym z Komunistyczną Partią Polski”. Czy powyższe kategoryczne stwierdzenia wynikały tylko z rozczarowania związanego z nieudaną transakcją handlową? To chyba mało prawdopodobne. Wydaje się, że polska Dwójka miała poważne informacje o działalności Żymierskiego dla komunistów, w domyśle także dla Sowietów. Zapewne nie znała szczegółów jego zaangażowania, było to jednak na tyle dużo, że uważała byłego zastępcę szefa Administracji Armii za osobę niewiarygodną, wobec której należało zachować daleko idącą ostrożność.

Najwyższe stanowiska

Po zerwaniu przez wywiad sowiecki kontaktu Żymierski znalazł się w trudnej sytuacji finansowej i wraz z rodziną zdecydował się powrócić do Warszawy. Tutaj w lutym 1939 r. skierował list do marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza, w którym pisał: „W duszy mej i sumieniu czuję się zawsze żołnierzem Józefa Piłsudskiego”. Dodawał, że jeśli jakieś błędy miał popełnić, to wynikały one z niezrozumienia rozkazów czy planów Piłsudskiego „nie była to zdrada dla kariery czy dla innych idei”. Na koniec prosił Śmigłego o „dopuszczenie do rewizji procesu”, aby mógł stanąć „do pracy o lepsze Jutro dla mego kraju i mojej rodziny”. Żymierski nie otrzymał żadnej odpowiedzi na swoje pismo. Wydaje się, że nie bez wpływu na to były informacje, jakie posiadał II Oddział Sztabu Głównego WP.

Konsekwencje związane z członkostwem w KPP i podjęciem działalności dla sowieckiego wywiadu miały wpływ na dalsze losy Żymierskiego. W czasie drugiej wojny światowej Moskwa odnowiła z nim kontakt i skierowała do współpracy z Polską Partią Robotniczą oraz jej zbrojnym ramieniem Gwardią Ludową/Armią Ludową. W lipcu 1944 r., po utworzeniu PKWN, Rola-Żymierski objął resort obrony narodowej i stanął na czele tzw. ludowego Wojska Polskiego, zależnego od polskich komunistów i Moskwy. W ten sposób dosłużył się najwyższych stanowisk w nowej armii i państwie.

Autor, dr historii, pracuje w Archiwum Historii Mówionej prowadzonym przez Dom Spotkań z Historią i Ośrodek Karta, wydał książkę „Generał Stefan Mossor (1896–1957). Biografia wojskowa”, przygotowuje biografię Michała Roli-Żymierskiego. Artykuł powstał w dużej mierze na podstawie materiałów zgromadzonych przez prof. Jerzego Poksińskiego.

Polityka 49.2014 (2987) z dnia 02.12.2014; Historia; s. 65
Oryginalny tytuł tekstu: "Tajna rola Roli"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Rynek

Jak PGNiG dosala Zatokę Pucką

Dlaczego mieszkańcom nadmorskiego Kosakowa przeszkadza, że morze jest słone?

Ryszarda Socha
12.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną