Historia

Księgi skarg noworocznych

Co wpisywano do noworocznych ksiąg w Belwederze

Belweder, 1981 r. Pierwszy z prawej biskup Tadeusz Majewski z Polskiego Kościoła Katolickiego Belweder, 1981 r. Pierwszy z prawej biskup Tadeusz Majewski z Polskiego Kościoła Katolickiego Narodowe Archiwum Cyfrowe
Wpisy do noworocznych ksiąg, wykładanych w czasach PRL w Belwederze, są świadectwem ówczesnych politycznych rytuałów, ale także barometrem nastrojów i społecznych problemów epoki. Niektórych nie rozwiązano do dziś.
Archiwum Akt Nowych w Warszawie
Wpisy obywateli z 1961 r.Archiwum Akt Nowych w Warszawie Wpisy obywateli z 1961 r.
Wpisy obywateli z 1983 r.Archiwum Akt Nowych w Warszawie Wpisy obywateli z 1983 r.

W powojennej Polsce, w dniu Nowego Roku, w Sali Pompejańskiej Belwederu wykładano księgi, w których życzenia dla prezydenta, a później Rady Państwa, wpisywali przedstawiciele władz, partii, Kościołów, organizacji, związków twórców, ambasadorowie i zwykli obywatele. Księgi życzeń nadsyłały też władze powiatowe i wojewódzkie.

Ceremonia życzeń noworocznych miała przedwojenny rodowód. Składano je Naczelnikowi Józefowi Piłsudskiemu, a później prezydentom Stanisławowi Wojciechowskiemu i Ignacemu Mościckiemu. Zamordowany w czwartym dniu po wyborze prezydent Gabriel Narutowicz Nowego Roku nie doczekał. Mościcki gości przyjmował w Zamku Królewskim, a karty wstępu na tę uroczystość wydawała jego Kancelaria Cywilna.

Komunistyczne władze ze składania życzeń nie zrezygnowały. Lektor Polskiej Kroniki Filmowej w jej wydaniu nr 2/1947 mówił: „Jak każe tradycja, w dniu 1 stycznia pałac belwederski gościł przedstawicieli narodu polskiego i państw zaprzyjaźnionych, którzy składali życzenia noworoczne prezydentowi Bierutowi. W imieniu rządu składał życzenia premier. Wieś reprezentowali przedstawiciele Samopomocy Chłopskiej Spółdzielczości z prezesem Januszem na czele. Generał Spychalski przemawiał w imieniu wojska i generalicji. Przybyli także przedstawiciele wszystkich państw akredytowani przy rządzie polskim. Życzenia w ich imieniu składał dziekan korpusu dyplomatycznego ambasador Lebiediew. Zjawili się także przedstawiciele nauki polskiej, duchowieństwa i młodzieży”. W PKF nr 2/1949 lektor wymieniał już inne najważniejsze osoby: premiera Józefa Cyrankiewicza (w 1947 r. premierem był Edward Osóbka-Morawski), wicepremiera Antoniego Korzyckiego (ludowca) i marszałka Michała Żymierskiego. Życzenia składali „delegaci świata teatralnego, dyrektor Szyfman i zawsze młody Ludwik Solski”.

Wśród „przedstawicieli duchowieństwa” byli biskupi i zwierzchnicy Kościołów: prawosławnego, starokatolickiego, ewangelickiego, metodystycznego itd. Katoliccy biskupi głowie komunistycznego państwa hołdów i życzeń nie składali. W Belwederze stawiał się jedynie Dziekan Generalny WP, któremu podlegało duszpasterstwo wojskowe. Życzenia od duchownych katolickich trafiały niekiedy okrężną drogą. Zachowała się przesłana do Belwederu „Księga Pamiątkowa” życzeń dla Prezydenta KRN i Rządu złożonych na ręce wojewody lubelskiego 1 stycznia 1947 r. Wśród wpisów od wojewódzkich notabli jest i taki: „Ks. Dr Krynicki – Księża i Katedra Lubelska”. Biskupem lubelskim był wtedy Stefan Wyszyński, a proboszczem katedry – ks. Stanisław Krynicki. Bp Wyszyński we wrześniu 1947 r. ks. Krynickiego przeniósł do parafii w Końskowoli, a ten niebawem został tajnym informatorem UB o pseudonimie Bagiński.

Z córką primabaleriną

Najważniejsze osoby w państwie 1 stycznia 1950 r. życzenia składały na ręce i do ucha Bieruta. W księdze składały tylko podpisy. Dłuższe życzenia „Pierwszemu Obywatelowi”, „Kochanemu Prezydentowi Polski” czy „Twórcy Demokratycznej Polski Ludowej” do księgi wpisali m.in.: delegaci z Państwowego Zakładu Higieny, Kościoła Chrystusowego, Ligi Morskiej, PZU, Ligi do Walki z Rasizmem, Centralnego Komitetu Żydów w Polsce, Naczelnej Rady Zrzeszenia Kupiectwa i oficerowie z Plutonu Honorowego. Na 22 kartach księgi znajdziemy wpisy przodownicy pracy Heleny Puławskiej, uczennicy z Białegostoku Danieli Biernockiej, prof. Oskara Langego i małorolnego Michała Słowikowskiego. „Sto lat życia” Bierutowi życzyła „Marya Krzyszkowska (z córką primabaleriną Teatru Nowego)”. Teatr Wielki, w którym primabalerina miała odnieść największe sukcesy, jeszcze był w odbudowie. Podobnie jak Filharmonia Narodowa, ale jej dyrektor Wiktor Kościński już zapewniał prezydenta, że będzie to „przybytek socjalistycznej kultury muzycznej”.

Delegacja ze Szpitala Zakaźnego nr 7 z warszawskiej Woli życzyła prezydentowi „długich lat życia w zdrowiu i doprowadzenie klasy Robotniczej Polskiej i Polskiej Służby Zdrowia, jeszcze na etapie swego życia do socjalizmu”. Bierut zmarł 6 lat później w Moskwie...

J.R. (w cytowanych wpisach dotyczących osobistych spraw obywateli pomijam ich nazwiska i adresy – M.H.) z Legionowa, student Wydziału Elektrycznego, w 1950 r. zobowiązał się, że politechnikę ukończy w trzy lata. Ale miał i prośbę „o zastosowanie w stosunku do mojego ojca przysługującego Wam ob. Prezydencie prawa łaski. Ojciec mój został skazany wyrokiem sądu Okręgowego na 3 l. więzienia. Sąd odwoławczy zmniejszył tę karę do lat 2. Ojciec mój jest byłym maszynistą kolejowym ma obecnie 51 lat. Jeszcze raz składam tą drogą życzenia jak najszybszego wybudowania u Nas socjalizmu śladem bratniego Związku Radzieckiego pod Waszym kierownictwem”.

Bieruta prezydentem nazywano dożywotnio, choć urząd ów zniesiono już w 1947 r. mocą Małej Konstytucji, powołując kolegialną Radę Państwa. Bierut był jej pierwszym przewodniczącym, a gospodarzem Belwederu przestał być w 1952 r., kiedy nowym przewodniczącym RP (na trzy kadencje, aż do śmierci w 1964 r.) został Aleksander Zawadzki. Po nim nastąpili: Edward Ochab, Marian Spychalski, Józef Cyrankiewicz, Henryk Jabłoński i Wojciech Jaruzelski.

Księgi noworoczne z lat 1951–54 gdzieś się zapodziały, a z lat 1955–57 zachowało się tylko 10 kart. Porządku z księgami zaczęto pilnować od 1958 r. i w archiwalnej teczce jest nawet zestawienie instytucji i gości składających życzenia. Belweder odwiedziło wtedy 167 osób, w tym 65 zwykłych obywateli. Na kartach znajdziemy wpis dziecięcą ręką: „Mały Januszek życzy Panu Gomułce wesołego No. Roku” i od obywatelki K.K. z ul. Żytniej, przypominającej kierownictwu partii, „aby w dalszym ciągu realizowało chlubny Październik”. Obywatel zafascynowany wystrzeleniem na orbitę ziemską Sputnika-1 i Sputnika-2 z psem Łajką wpisał do księgi życzenia „sukcesów w dziedzinie lotów międzyplanetarnych. Niech Bóg błogosławi Polskiej Astronautyce, tak jak Niepodległość naszej Ojczyzny otaczał blaskiem Potęgi i Chwały”.

Z prośbą o jakiś kąt

Przyziemne zupełnie życzenia mieli Roman W. i Irena K. Życzyli Rządowi, „aby Nasza Ojczyzna była naprawdę Tą, która przynosi wielu ludziom szczęście. Naszym osobistym życzeniem byłoby, by w 1958 Roku otrzymać lokal, w którym można byłoby zamieszkać, gdyż w tym właśnie roku pobieramy się”. Z czasem życzeń mieszkaniowych jest coraz więcej. Irena B. i Kazimiera G. z ul. Wroniej postulują, aby rodzinom przekwaterowywanym z domów przeznaczonych do rozbiórki nie przydzielać mieszkań ze wspólną kuchnią i łazienką. Stefan P. z ul. Marszałkowskiej prosi o jakiś kąt, uważa, że jego „sytuacja jest podobna do tej, w jakiej byli Żydzi przed zagładą w czasie okupacji hitlerowskiej”.

Anna K., 13-letnia uczennica, w 1966 r. napisała: „chcę się uczyć dobrze, ale nie mam gdzie. Pokój ma 10 m kw., a w nim 4 osoby. Ja, 67-letnia babcia, mama chora na serce i tatuś ciężko chory na gruźlicę. W pokoju są 3 łóżka, stół, krzesło, na którym od najmłodszych lat spędzam czas w domu. Proszę gorąco, aby Rada Państwa wysłuchała mojej prośby i przyczyniła się do tego, abym wreszcie miała swój wymarzony własny kąt”. Pielęgniarki z warszawskich szpitali, zameldowane na pobyt czasowy, proszą o stały meldunek, bez którego nie mogą się ubiegać o mieszkanie w Warszawie. Ewa S. w 1981 r. pisze: „Mieszkam u swoich rodziców w jednym pokoju z kuchnią, a mąż musi osobno u swoich, w warunkach niewiele odbiegających. Nie możemy mieć dzieci, bo nie ma gdzie się z nimi podziać. Bardzo prosimy o pomoc”. W księgach są też podziękowania za otrzymane mieszkania.

W 1971 r. przedstawiciele Rady Osiedla Rakowiec w Warszawie prosili Józefa Cyrankiewicza o „zainteresowanie sprawą wydania zezwolenia na budowę kościoła przy ul. Dickensa 5, o co starają się już od 1957 r.”. O zezwolenie „na budowę nowego Kościoła w naszej dzielnicy” starała się też „grupa osób wierzących z Parafii św. Jana Kantego w Warszawie”. W księgach nie brakuje i modlitewnych życzeń: „Życzę ażeby Pani Jasnogórska chroniła nas oraz natchnęła kierownictwo mądrością i rozwagą w celu ochrony niepodległości, praworządności i sprawiedliwości społecznej” czy: „Życzymy Polsce Opieki M.B. Jasnogórskiej”.

O światło, telefon, koncert

„W imieniu społeczeństwa ze wsi Rzepiennik Marciszewski pow. Tarnów prosimy o elektryczność” – te słowa wpisała do księgi w 1963 r. nauczycielka Zofia Stefańska. Rok później wybrano Komitet Elektryfikacji Wsi i doprowadzono prąd do szkoły, która wtedy – co można przeczytać w jej współczesnej internetowej kronice – dostała radioodbiornik Malwa i telewizor Szafir.

Reglamentowanym dobrem były telefony. Nie pomagała nawet brzytwa trzymana przy gardle władzy. „Jestem od 10 lat osobistym fryzjerem w Radzie Państwa – wpisał się w 1970 r. mistrz Szczepan Chojnowski – jednocześnie obsługuję wszystkie delegacje zagraniczne przybyłe na zaproszenie naszego Rządu (…). Mam jedyną prośbę do Rady Państwa – proszę o pomoc w założeniu telefonu w moim zakładzie fryzjerskim, gdyż świadczę również usługi dla pracowników Ambasad”. W 1971 r. wpisał się też Zygmunt F., były palacz Kancelarii Rady Państwa: „byłem tym, który zapobiegł awarii w łazience Prezydenta P.R.L. i uległem częściowemu poparzeniu, ponieważ wszelkie czynności wykonywałem pod ciśnieniem. Obecnie jestem chory i przechodzę na emeryturę, wobec powyższego proszę Przewodniczącego i serdecznie dziękuję z góry za jakieś odznaczenie”.

Autorka tekstów piosenek i akordeonistka, była żona Jerzego Koszutskiego, twórcy męskiego kwartetu Chór Juranda, swą krzywdę opisała w księdze z 1978 r.: „Jako wkład w przyjaźń polsko-radziecką zadeklarowałam w »Pagarcie« w czynie społecznym wyjazd z ekipą estradową do Związku Radzieckiego jako solistka akordeonu, z muzyką polską i radziecką na motywach ludowych i popularnych. »Pagart« odpisał mi jednak, że mój profil programowy odbiega od planowanych tam obecnie wyjazdów (…). Ludzie radzieccy kochają akordeon”.

O paszportowy akt łaski

W księgach jest dużo próśb o uchylenie odmownych decyzji paszportowych. Zdzisław i Aleksandra B. w 1967 r.: „Od 9 lat staramy się o paszporty. Pragniemy połączyć się na stałe z naszą rodziną we Francji (…). Władze terenowe, a przede wszystkim Służba Bezp. w Świdnicy nie mają żadnych zastrzeżeń do naszej rodziny. Prosimy Najwyższe Władze PRL o okazanie naszej licznej 6-ścioosobowej rodzinie aktu łaski i wspaniałomyślności przez udzielenie nam paszportów”. Janina i Andrzej L. w 1969 r. przyjechali z Nowego Targu: „Dla mojej rodziny pragniemy uzyskać zezwolenie na wyjazd do brata w USA w celu objęcia spadku domu, który otrzymaliśmy od zmarłej kuzynki chcąc sprawy uregulować, pozostając w całości Polakami z krwi i kości”.

Alina M. z Warszawy w 1971 r. zamieszcza wpis: „B. proszę nowe władze o pomoc w ważnej dla mnie sprawie. Sprawą tą jest uzyskanie paszportu do USA. Jest to jedyna moja szansa wyjścia za mąż i ułożenia sobie życia. Jestem samotną panną w starszym wieku. Rodziców straciłam w czasie wojny. Zapraszający chce mnie poślubić i zapewnić b. dobre warunki utrzymania”. Pani Sylwia w 1983 r. pisała: „Mam tylko jedną prośbę, abym mogła wyjechać do taty, który jest w USA”, a Maryna Chmura w 1989 r.: „Pragnę doczekać zwykłego i spokojnego życia w tym kraju, żebym nigdy nie chciała go opuścić”.

W Belwederze stawiali się prezesi i wiceprezesi ZLP: Jerzy Iwaszkiewicz, Jerzy Putrament, Czesław Centkiewicz, Artur Międzyrzecki, Halina Auderska i Wojciech Żukrowski. W księgi wpisywali się członkowie zarządów ZASP i Stowarzyszenia Autorów ZAiKS (m.in.: Stanisław R. Dobrowolski i Jerzy Jurandot). Z noworocznymi życzeniami zjawiali się kolejni prezesi PAN i rektorzy UW, a także władze Związku Bojowników o Wolność i Demokrację, meldując „gotowość w służbie Partii i Rządu” (1960 r.) i „wierność Polsce Ludowej” (1964 r.). Weterani powstania wielkopolskiego w 1986 r., w imieniu swoim i powstańców śląskich, prosili Radę Państwa i rząd o pomoc w uzyskaniu zgody na poszerzenie na Powązkach „naszej kwatery C-7 o czwarty szereg, tak aby wszyscy żyjący jeszcze weterani pochowani być mogli na tej zaszczytnej wspólnej kwaterze”.

O ozdrowienie i oddłużenie ojczyzny

Bramę Belwederu w Nowy Rok przekraczały też osoby niezrównoważone, różnego pokroju fantaści i uzdrowiciele ustroju. W księdze z 1960 r. uwagę przyciąga wpis obwiedziony czerwoną kredką. „Szary obywatel – Władysław M.” życzył najwyższym władzom, „aby bieżący rok był rokiem triumfu sprawiedliwości i praworządności”. Przedstawił się jako ofiara prześladowań. Kiedy w NIK ujawnił nieprawidłowości w zakładach im. Nowotki, to na cztery miesiące pozbawiono go wolności. Obok tego wpisu do księgi wklejono „notatkę służbową” urzędnika Kancelarii RP z informacją, że Władysław M. od lat jest pacjentem poradni zdrowia psychicznego. Po zaostrzeniu się choroby w 1959 r. otrzymał wypowiedzenie, które po interwencji Biura Listów i Zażaleń cofnięto. Za zgodą rodziny umieszczono go w Tworkach. „Jako chronik nie rokujący nadziei powrotu do zdrowia został zwolniony ze szpitala i obecnie czynione są starania przeniesienia go na rentę”. „Szary obywatel” wpisał się też w 1961 r.: Radę Państwa prosił o dokument potrzebny do „wyjścia z obywatelstwa polskiego” i „otrzymania obywatelstwa radzieckiego”.

„Swoje życzenia i swoje racje, które również są racjami i życzeniami szerokich rzesz ludzi pracy, pragnę osobiście przedstawić na audiencji Tow. Ochabowi i Tow. Wł. Gomułce, o której wyznaczenie proszę”. To wpis z 1966 r. płk. Zdzisława Ciesiołkiewicza, autora m.in. książki „Inwazja upiorów 1944–1970. O wkładzie szowinistów żydowskich do historii współczesnej Polski”. Ciesiołkiewicz w okresie późniejszym był współzałożycielem, ideologiem i działaczem Zjednoczenia Patriotycznego Grunwald. Z Wojciechem Jaruzelskim i premierem Mieczysławem Rakowskim chciał się spotkać obywatel S. z Piaseczna. Deklarował: „Dam pieniądze potrzebne Ojczyźnie (…) na zapłacenie zadłużenia”.

O prawo i sprawiedliwość

Za niektórymi wpisami kryją się wielkie dramaty. Maria K. z Góry Kalwarii w 1965 r. prosi: „o rozpatrzenie mojej sprawy zabójstwa 25-letniego syna 6 sierpnia 63 r. w Czersku”. Podaje nazwisko zabójcy. Eugeniusz K. do Belwederu przyjechał z gminy Narewka, by w księdze wpisać: „Sobie życzę, aby prawo chciało znaleźć morderców mego syna J.K. który został zamordowany w 1985 r., bo prokuratura w Hajnówce sprawę umorzyła”.

Spraw sądowych i skarbowych jest sporo. W 1970 r. Krystyna J. spod Grójca sprawiedliwości szukała u marszałka Spychalskiego: „Posiadam Męża Nałogowego Alkoholika który oskarżył mnie że posiadam spadek po moim Ojcu Piotrze M., który zmarł w roku 1967. Pozostawił mnie i dla moich dzieci 940 par pantofli. Z oskarżenia mego męża (…) zabrali mi ten towar 14 grudnia 1968 r. Towar został zniszczony (...). Mnie natomiast (…) Inspektor Wołowik wymierzył 220 tys. złotych. Obecnie zarabiam 1500 zł, mam dwoje dzieci na utrzymaniu mąż mój alimentów nic nie chce płacić”.

Danuta A. przedstawiła się jako „rówieśniczka Polski Ludowej”. Życzyła jej dalszego dynamicznego rozwoju i uznania na arenie międzynarodowej, a sobie – ułaskawienia męża skazanego na 7 lat za paserstwo. „Drogi i przystojny Ojcze narodu polskiego – pisał w 1978 r. Stanisław K. – Proszę cię bardzo Byś mógł ułaskawić syna mojego Mieczysława K. który przebywa w areszcie w Radomiu ze złamaną nogą i któremu grozi trwale kalectwo”. Jerzy J. z ul. Czarnomorskiej ubolewał, że mu „chałupkę 40 mkw z pustaków” na rekreacyjnej działce uznano za samowolę budowlaną.

Towarzysze! Dajcie odpocząć!

„W nowym 1971 roku my młodzież zrzeszona w Związku Młodzieży Socjalistycznej zapewniamy Radę Państwa i Was towarzyszu Przewodniczący, że jak dotąd nie zabraknie nas nigdzie, gdzie będzie potrzebny żar naszych serc, umysłów i rąk” – deklarowali działacze ZMS Andrzej Majkowski i Janusz Kubasiewicz. Dekadę później w podobnym stylu wpisywał się Jerzy Jaskiernia, nowy lider socjalistycznej młodzieży, a później działacz PRON.

„Niech żyje Edward Chrobry, który kocha Ojczyznę po Królewsku. Troszczy się i zapobiega jak ojciec. Niech żyją Gierkowianie, prawdziwi Polacy” – pisała w 1972 r. Anna S. Hołd Gierkowi w 1976 r. oddała też Maria J. z Grochowa: „Uczyńmy wszystko, wraz z medycyną/aby Nasz Drogi Towarzysz Edward Gierek był długowieczny/, bo ile kilometrów przejść trzeba/zanim spotkamy człowieka/lecz ileż pokoleń przechodzi/nim Ziemia wyda Wielkiego Wodza”.

Były wpisy z politycznymi aluzjami, jak w 1962 r.: „Tow. Zawadzkiemu najlepszego nowego roku, żeby pamiętał, że jest w siedzibie Marsz. Piłsudskiego”. W 1981 r. był już postulat, aby w Belwederze przywrócić „Muzeum Józefa Piłsudskiego, Wskrzesiciela Polski i Zwycięskiego Wodza”. W 1970 r. do księgi wpisano fragment pieśni „Warszawianka 1831” nawiązujący do rzezi Pragi w 1794 r., dokonanej przez Rosjan: „Wstań Kościuszko, Ugodź w serca, Co litością mamić śmią! Znałże litość ów morderca, Który Pragę zalał krwią!?”. Dalej były życzenia: „W roku 1970 i wszystkich następnych dużo, dużo polskości” oraz „Jak najmniej wody”. „Zgoda i dobrobyt niech nam zawsze gości! Takie są życzenia od Solidarności!” – to w 1981 r. wpisała związkowa delegacja z Politechniki Śląskiej.

W 1982 r. – w roku stanu wojennego – księgi w Belwederze w ogóle nie wyłożono. Rok później pojawiły się wpisy nawiązujące do tych wydarzeń: „Dziękuję Ci Rado Państwa i wyrażam wdzięczność, żeś w minionym roku uwolniła nas od terroru strajkowego”, a także podziękowanie dla gen. Jaruzelskiego „za uratowanie kraju od wojny domowej”. Nieczytelny zygzak jest pod wpisem: „Życzę braciom Polakom sukcesów w budowie socjalizmu oraz prawdziwej a nie fałszywej przyjaźni z ZSRR. Rozczarowany w Polsce i Polakami Rosjanin”.

W 1984 r. rencistka Jadwiga O. podzieliła się refleksją: „Boże, czy już nigdy nie będziemy umieli sami sobą rządzić”, a K.S. wpisał: „Oby idea solidarności żyła wśród nas, bo jest wyrazem polskości”. Obywatel Berbecki prosi jeszcze o przekazanie życzeń „Tow. Sekretarzowi Generalnemu KPZR J. Andropowowi”, ale w tej samej księdze mamy już wpis: „Towarzysze! Społeczeństwo jest zmęczone. Dajcie odpocząć!”.

Belweder odwiedza i Janusz Korwin-Mikke: „Na Nowy Rok 1985 życzę zarówno Narodowi, jak i Rządowi Polskiemu, by zamiast socjalistycznej poezji mówić zaczął kapitalistyczną prozą – a rządzącym, by zdali sobie z tego sprawę i do wykazanego już rozsądku w polityce dawali rozsądek w ekonomii”. W 1988 r. wpisał: „życzę nareszcie Narodowi, by w roku tym można już było nie tylko czynem, ale i słowem wkroczyć w erę panowania najbardziej postępowego ustroju – Kapitalizmu!”. Wtedy był już koordynatorem stowarzyszenia Ruch Polityki Realnej, z którego w 1990 r. wykluła się Unia Polityki Realnej.

Nowych politycznych wiatrów długo nie czuli działacze PRON, OPZZ oraz „Prokurator Generalny i Kolektyw prokuratury”, Prokurator Józef Żyta (powoływany i odwoływany przez Radę Państwa) do końca PRL deklarował działania na rzecz umacniania socjalistycznej praworządności w duchu uchwał kierowniczej partii.

W ostatniej księdze, wyłożonej 1 stycznia 1989 r., członek PZPR Maria K.-Sz. życzyła „Przedstawicielom Rządu i Przedstawicielom Opozycji, aby konferencja »okrągłego stołu« przyniosła wiele pozytywnych działań i pobudziła ludzi do dalszej pracy dla naszej kochanej Ojczyzny Polski Socjalistycznej”. Jakiś obywatel napisał: „Panie Wojtku, Nareszcie pan jest Sobą”. Wpis ze słowami o „linii Socjalistycznej odnowy” i „Socjalistycznej Polsce” umieściły jeszcze władze Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego. Osiem miesięcy później ZSL zerwie sojusz z PZPR i zawiąże koalicję z Obywatelskim Klubem Parlamentarnym. Wyjątkowo szybko ziściły się życzenia z wpisu Danuty Wasilewskiej i F.B.: „W nowym Roku 1989 życzymy społeczności akademickiej legalizacji Niezależnego Zrzeszenia Studentów i NSZZ »Solidarności«”.

Księgi w Belwederze nie wystawiono 1 stycznia 1990 r., kiedy prezydentem był Wojciech Jaruzelski, jak i później – za prezydentury Lecha Wałęsy. Kancelaria Prezydenta noworoczną ceremonię z księgami uznała za sztuczną i niepotrzebną. Ale nadal księgi życzeń noworocznych, tyle że dla lokalnych władz, wykładane są m.in. w Łodzi i Włodawie.

Polityka 51-52.2014 (2989) z dnia 16.12.2014; Historia; s. 90
Oryginalny tytuł tekstu: "Księgi skarg noworocznych"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Ciemne strony zakupowego szaleństwa

Choć w te święta oszczędzać jeszcze nie będziemy, moda na zakupowe szaleństwa powoli się kończy. Na drodze rozpasanej konsumpcji stają coraz głośniej wyrażane obawy o przyszłość. Zarówno naszych portfeli, jak i naszej planety.

Cezary Kowanda
03.12.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną