Historia

Dżentelmen i pijak

Wojna secesyjna: arystokrata Lee kontra łachmyta Grant

Generał Robert Edward Lee, dowódca konfederatów. Generał Robert Edward Lee, dowódca konfederatów. Corbis
150 lat temu skończyła się wojna secesyjna. Armiami stron dowodzili generałowie Robert Edward Lee i Ulisses Grant. Reprezentowali dwie bardzo odmienne wersje sukcesu z amerykańskiego snu.
MS/Polityka

Dwóch mężczyzn stojących naprzeciw siebie w ciasnym pokoju sądu okręgowego w mieścinie Appomattox w Wirginii wyglądało skrajnie odmiennie. Gen. Robert Edward Lee, dowódca wojsk Konfederacji (zbuntowanych stanów Południa), był ubrany w szary mundur galowy ze złotą szarfą, paradną szablą i ostrogami. Dowódca armii Unii (United States, Państwa Zjednoczone, oficjalna nazwa kraju, który w 1776 r. utworzyło 13 byłych kolonii brytyjskich) gen.

Polityka 16.2015 (3005) z dnia 14.04.2015; Historia; s. 62
Oryginalny tytuł tekstu: "Dżentelmen i pijak"
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Polska ma ludzi na sumieniu. A ja? Co z moim sumieniem?

Taktyka stanu wyjątkowego i bezwzględnych pushbacków nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Łukaszenka nadal prowadzi swój sabotaż, a nawet go nasila. Polska ma ludzi na sumieniu. A ja? Co z moim sumieniem?

Renata Lis
23.09.2021