Dla ocalałych Żydów to miejsce było jak cud

Tajemnica Hotelu Polskiego
To był paradoks. W okupowanej Warszawie deklaracja „jestem Żydem” oznaczała wyrok śmierci. Ale w bramie Hotelu Polskiego stawała się przepustką do wolności. Tak się przynajmniej wydawało.
Hotel Polski przy ul. Długiej 29, 1941 r. W 1943 r. internowano tu Żydów, którym udało się zdobyć zagraniczne paszporty.
AN

Hotel Polski przy ul. Długiej 29, 1941 r. W 1943 r. internowano tu Żydów, którym udało się zdobyć zagraniczne paszporty.

Wszystko zaczęło się od historii miłosnej. Eli Sternbuch, przedstawiciel znanej ortodoksyjnej rodziny szwajcarskich Żydów, bez pamięci zakochał się w pięknej i wykształconej warszawskiej Żydówce Gucie Eizenzweig. Wkrótce po tym, jak się poznali, wybuchła druga wojna. Eli nie zapomniał o Gucie. Przysyłał jej do getta paczki i cały czas myślał, jak ją stamtąd wydostać. W końcu wpadł na pomysł, by załatwić ukochanej paszport. To dawało pewne przywileje. Żydzi, obywatele obcych państw, nie musieli nosić opasek z gwiazdą Dawida, nie podlegali przymusowej pracy i mogli opuszczać teren getta bez specjalnych przepustek.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną