Przepowiednie Timothy'ego Snydera: czy wielkie zło powróci?

Nasza znękana część Europy
Snydera interesują zarówno ofiary hitlerowskiego i stalinowskiego ludobójstwa, jak i sprawcy.
Żołnierze Einsatzgruppen zabijający żydowską rodzinę na Ukrainie, 1942 r.
Wikipedia

Żołnierze Einsatzgruppen zabijający żydowską rodzinę na Ukrainie, 1942 r.

Kaźń Żydów na Łotwie z udziałem policji niemieckiej i pomocniczych oddziałów policji łotewskiej
Archiv Gerstenberg/BEW

Kaźń Żydów na Łotwie z udziałem policji niemieckiej i pomocniczych oddziałów policji łotewskiej

Mobilna komora gazowa na podwoziu samochodu ciężarowego, używana w obozie zagłady w Chełmnie.
Wikipedia

Mobilna komora gazowa na podwoziu samochodu ciężarowego, używana w obozie zagłady w Chełmnie.

Timothy Snyder w swej najnowszej książce „Czarna ziemia. Holokaust jako ostrzeżenie”, obawia się, że w dzisiejszym świecie mogą wrócić odruchy z lat 30., kiedy powojenne frustracje, depresja ekonomiczna i totalitarne ideologie otworzyły drogę do ludobójstwa na „skrwawionych polach” Europy Środkowo-Wschodniej.

Jak wiadomo, w pewnych rejonach geograficznych uznaje się Żydów za powszechne zagrożenie. „Podobny los może spotkać muzułmanów, gejów lub inne grupy, które można skojarzyć ze zmianami w skali ogólnoświatowej. Zmiana klimatu jako problem lokalny może poskutkować lokalnymi konfliktami, natomiast jako kryzys globalny może stworzyć zapotrzebowanie na globalne ofiary” – pisze Snyder.

Zmiany klimatyczne w Afryce i wyścig do afrykańskich surowców łatwo mogą być zapalnikiem kolejnych czystek etnicznych, jak to w latach 90. miało już miejsce w Rwandzie, Somali czy w saharyjskim Sahelu. Afryka może także stać się areną globalnej rywalizacji ideologicznej z Chinami, których przywódcy mogą dojść do wniosku, że nie są w stanie wyżywić swojej ludności i potrzebują nowego Lebensraumu – nie dla chińskiego osadnictwa, lecz dla importu żywności. Już „podczas związanej z klimatem wojny domowej, która wybuchła w 2003 roku w Sudanie, władze Chin dowiodły, że są skłonne wspierać masowych morderców, gdy wydaje się to korzystne dla ich inwestycji”. Na szczęście – dodaje Snyder – chińscy przywódcy nie opierają się, jak Hitler, rozwiązaniom naukowym sprzecznym z ideologią, finansują badania nad technologiami ekologicznymi mogącymi złagodzić zmiany klimatyczne i obawy o żywność i wodę.

Gorzej z Rosją. Jej władze opierają swój budżet na eksporcie surowców przyspieszających efekt cieplarniany. Być może też dlatego w Rosji silniejsze niż w Chinach są nastroje katastroficzne i większa pokusa znajdowania kozła ofiarnego. Równocześnie w 2013 r. ruszyło nowe rosyjskie przedsięwzięcie kolonialne. Aneksję Krymu i „hybrydową wojnę” na wschodniej Ukrainie rosyjscy propagandyści uzasadniali podobnie jak Hitler i Mołotow rozbiór Polski w 1939 r. Ukraińcy to gatunek niższy od Rosjan. A Ukraina to podtrzymywany przez Unię i USA sztuczny twór bez własnej historii, kultury i języka. Ta oparta na wojnie etnicznej doktryna przygotowuje grunt pod destrukcję państwa będącego celem agresji, a jego obywateli sprowadza do bytów etnicznych, których interesy są określane za granicą.

W Europie Wschodniej druga wojna światowa może przekształcić się z przestrogi w pouczający precedens, obawia się Snyder. „W 1939 roku Stalin zawarł sojusz z Hitlerem, czyli ówczesną europejską skrajną prawicą, sądząc, że w ten sposób doprowadzi Europę do samozniszczenia. Wyobrażał sobie przy tym, że Niemcy i ich zachodni sąsiedzi zaczną walczyć ze sobą, wzajemnie się unicestwiając. Putin wydaje się dokonywać podobnej kalkulacji. Tak jak celem sojuszu z Hitlerem w 1939 roku miało być zwrócenie najbardziej radykalnej siły na kontynencie przeciw samej Europie, tak rosyjskie wsparcie dla europejskiej skrajnej prawicy ma sparaliżować oraz rozbić najbardziej pokojowy i dostatni organizm początku XXI wieku, czyli Unię Europejską. W 2014 i 2015 roku Putin zrehabilitował pakt Ribbentrop-Mołotow – porozumienie między nazistowskimi Niemcami a Związkiem Radzieckim, które wywołało II wojnę światową i stworzyło część warunków do zaistnienia Holokaustu”.

Ale i Ameryka nie jest według Snydera po słonecznej stronie przyszłości. „Niezrozumienie relacji między władzą państwową a masowym mordem legło u podstaw powszechnego na początku XXI wieku amerykańskiego mitu o Holokauście, zgodnie z którym Stany Zjednoczone ratowały ludzi przed ludobójstwem dokonywanym przez aroganckie państwa. Zgodnie z tym rozumowaniem zniszczenie państwa niosło ratunek, a nie zagrożenie. Stany Zjednoczone przyczyniły się oczywiście do zniszczenia reżimów niemieckiego i japońskiego w 1945 roku, ale też zaangażowały się w odbudowę struktur państwowych. Jednym z błędów inwazji na Irak w 2003 roku było przekonanie, że zmiana reżimu musi mieć charakter twórczy. Zgodnie z tą teorią zniszczenie państwa oraz jego elity rządzącej miało przynieść wolność i sprawiedliwość. W rzeczywistości zdarzenia, do których doszło w wyniku nielegalnej amerykańskiej inwazji na suwerenne państwo, potwierdziły jedną z przeoczonych lekcji II wojny światowej”.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną