Jak wyglądało życie przedwojennych senatorów po 1945

Popychadła losu
Inauguracyjne posiedzenie senatu III kadencji, 9 grudnia 1930 r. Na fot. m.in. senator Hanna Hubicka i marszałek senatu Władysław Raczkiewicz.
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Inauguracyjne posiedzenie senatu III kadencji, 9 grudnia 1930 r. Na fot. m.in. senator Hanna Hubicka i marszałek senatu Władysław Raczkiewicz.

Marszałek senatu II kadencji Julian Szymański z przedstawicielami klubów parlamentarnych, 1930 r.
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Marszałek senatu II kadencji Julian Szymański z przedstawicielami klubów parlamentarnych, 1930 r.

Emigrantem został płk Adam Koc, organizator i pierwszy szef Obozu Zjednoczenia Narodowego, założyciel „Gazety Polskiej”, były prezes Banku Polskiego. We wrześniu 1939 r. współorganizował ewakuację złota Banku Polskiego. Jesienią 1940 r. wyjechał do USA z misją zabezpieczenia polskich wierzytelności bankowych, z której niebawem, wskutek nacisków z Londynu, został wyłączony. Po wojnie pracował jako hotelowy kucharz i kelner. W Peru zamieszkał Jerzy Potocki, żonaty z Peruwianką, brat ostatniego łańcuckiego ordynata oraz ambasador RP w Ankarze i Waszyngtonie. W angielskiej ziemi spoczął Jerzy Iwanowski, były minister przemysłu i handlu oraz pracy i opieki społecznej, podpułkownik saperów w PSZ na Zachodzie, po wojnie robotnik, kierownik farmy i pracownik Radia Wolna Europa, oraz Karol Niezabytowski, ziemianin, w gimnazjum w jednej klasie z Józefem i Bronisławem Piłsudskimi, a po przewrocie majowym minister rolnictwa w trzech rządach (zmarł w ubóstwie w domu opieki Antokol).

Dole i niedole

W Polsce wielu senatorów, pozbawionych majątku i dawnych stanowisk, a często z zakazem wykonywania uprawianego zawodu, udało się na wewnętrzną emigrację. Część utrzymywała się z wyprzedaży resztek majątku i z tłumaczeń, jak Ignacy Miciński, pochowany w zbiorowej mogile pensjonariuszy domu pomocy społecznej. Ziemianina i przemysłowca Wacława Szuyskiego po wojnie utrzymywała żona, organistka w kościele w Podkowie Leśnej. Tam też Stefan Barcikowski, przed wojną prezes giełdy towarowo-zbożowej, prowadził kolekturę loterii pieniężnej.

Do bliskich współpracowników marszałka Piłsudskiego należał Kazimierz Świtalski. Był m.in. marszałkiem sejmu, jednym z organizatorów zamachu majowego, szefem pierwszego rządu pułkowników. Po powrocie z obozu jenieckiego zamieszkał z żoną Janiną (była sekretarką prezydentowej Michaliny Mościckiej) w jednym pokoju w Zalesiu Dolnym. Piłsudczycy na emigracji namawiali go do wyjazdu na Zachód, ale odmówił. W 1948 r. został aresztowany i po prawie sześciu latach spędzonych w celi, na podstawie dekretu o faszyzacji kraju, skazany na osiem lat więzienia. W 1956 r. darowano mu resztę wyroku. Zmarł w 1962 r., po tym jak wpadł pod tramwaj. Do końca życia współpracował z londyńskim instytutem, dokumentując dokonania Piłsudskiego.

Leon Janta Połczyński, ziemianin spod Tucholi, minister rolnictwa w pięciu rządach (jego sekretarzem był Jerzy Giedroyc), z dużymi zasługami w rozwoju eksportu bekonu i jaj do Wielkiej Brytanii (wyhodowano specjalną rasę białą świń, a jaja selekcjonowano według rozmiarów, by pasowały do angielskich kieliszków), kiedy pozbawiono go własnych włości, jako pracownik zarządu Państwowych Nieruchomości Rolnych organizował wystawy rolnicze. W 1948 r. został kustoszem spalonego zamku w Brzegu, w którym urządził Muzeum Śląskich Piastów. We wspomnieniach Janta Połczyński napisał: „Życie moje aktywne trwało do roku 1939, od tego czasu już jestem biernym popychadłem losu”.

Kilkunastu senatorów polityczną karierę kontynuowało w PRL. Kilku wywodzących się z przedwojennych lewicowych i ludowych partii zostało posłami do Krajowej Rady Narodowej i Sejmu Ustawodawczego, a także członkami PZPR, SD i ZSL. Najwyżej wspiął się senator Tadeusz Michejda, który został posłem Stronnictwa Pracy, potem Demokratycznego, i ministrem zdrowia w rządzie Józefa Cyrankiewicza. Dorota Kłuszyńska, socjalistka i działaczka społeczna, została członkiem KC PZPR i przewodniczącą Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Spod jej pióra wyszły broszury „Co Polska Ludowa dała kobietom”, „Jak szlachta rozpijała chłopów” i „Wódka jest wrogiem rodziny”. Stanisław Kelles-Krauz, lekarz i socjalista, został polskim ambasadorem w Danii. Pisał też bajki dla dzieci.

Kilku senatorów ekonomistów i bankowców, nawet byłych ministrów, w pierwszych powojennych latach zatrudniono jako dyrektorów i rządowych doradców. Senatorzy rolnicy dalej gospodarowali na swoim, a paru z Kresów objęło gospodarstwa na Ziemiach Odzyskanych. Nie brakowało pracy dla lekarzy. Pediatra prof. Mieczysław Michałowicz, lekarz córek marszałka Piłsudskiego i rektor UW, po wojnie kierował kliniką, był posłem do KRN i Sejmu, a także prezesem Stronnictwa Demokratycznego i Naczelnej Rady Lekarskiej. Prof. Teofil Zalewski, otolaryngolog z lwowskiego UJK, tamtejszą klinikę otolaryngologii odtworzył we Wrocławiu. Alojzy Pawelec organizował Zespół Sanatoriów Przeciwgruźliczych w Sokołowsku. Władysław Stryjeński kierował jedną z pierwszych poradni zdrowia psychicznego. Prawdopodobnie z uwagi na polityczną przeszłość w 1951 r. nie dostał jednak zgody na objęcie Katedry Psychiatrii w szczecińskiej AM.

Szykany w postaci odmowy wpisu na listę bądź późniejszego z niej skreślenia dotknęły niektórych adwokatów i notariuszy, m.in. Juliana Siennickiego, przedwojennego wiceministra sprawiedliwości, i Walerego Romana, byłego wojewodę poleskiego. Do zajęcia przez Polskę Zaolzia Leon Wolf był rzecznikiem mieszkających tam Polaków, obywatelem Czechosłowacji i dwukrotnie posłem do tamtejszego Zgromadzenia Narodowego. W 1938 r. został polskim starostą we Frysztacie i senatorem RP. Po wojnie był notariuszem w Bielsku-Białej, z przerwą w latach 1950–51, kiedy został aresztowany i skazany za „antypaństwową” działalność.

W bierutowskich latach z listy adwokatów skreślono i zakazem publikacji prac naukowych objęto prof. Alfreda Ohanowicza z Uniwersytetu Poznańskiego. W stan spoczynku przeniesiono prof. Stanisława Kasznicę, prawnika i byłego rektora UP, ojca ostatniego komendanta głównego NSZ (także Stanisława), rozstrzelanego w mokotowskim więzieniu. Senator Witold Kamieniecki, badacz dziejów Litwy, negocjator traktatu ryskiego oraz orędownik federacji Polski z Litwą i Białorusią, od 1948 r. nie mógł pracować na UW nawet jako docent prywatny (bez wynagrodzenia). Aby się utrzymać, w swoim dworze w Barchowie nad Liwcem przez kilka sezonów przyjmował gości.

Zarazem senatorska i rządowa przeszłość (minister wyznań religijnych i oświecenia publicznego w sanacyjnym rządzie) nie była przeszkodą w dalszej karierze prof. Wojciecha Świętosławskiego, uważanego za najwybitniejszego polskiego fizykochemika. Po wojnie wykładał na PW i UW, kierował Instytutem Chemii Fizycznej PAN i dwukrotnie był kandydatem do Nagrody Nobla. Karierę artystyczną kontynuował prof. Wojciech Jastrzębowski, legionista, znakomity grafik, architekt wnętrz i były rektor warszawskiej ASP. W II RP wygrywał konkursy m.in.: na projekty mebli, plakatów, nagrobków, obiegowych monet i odznaczeń. Według jego pomysłów wykonano urnę na serce Marszałka, wyposażano reprezentacyjne gmachy i nasze transatlantyki. Po wojnie projektował wnętrza kościołów, monety, herby (Wrocławia), odznaki (m.in. Przodownika Pracy), medale (Za Długoletnie Pożycie Małżeńskie) i ordery (Sztandar Pracy i Budowniczych Polski Ludowej). Na emeryturę odszedł jako „rencista z tytułu szczególnych zasług dla PRL”. Pracę w charakterze dyrektora szkoły i nauczyciela kontynuował senator Henryk Jędrusik, ojciec aktorki i piosenkarki Kaliny Jędrusik.

Do księcia Janusza Radziwiłła, dyplomaty i nieformalnego przywódcy polskich konserwatystów, przed wojną należało 41 tys. ha ziemi i kilka pałaców (m.in. w Ołyce, Nieborowie i w Warszawie przy Bielańskiej). W 1945 r. senator z żoną i synem został aresztowany przez NKWD i do września 1947 r. był w łagrze nr 27 w Krasnogorsku pod Moskwą w grupie 16 polskich arystokratów (tam zmarła jego żona Anna). Wskutek zmiany granic i reformy rolnej utracił posiadłości i pałace (w warszawskim urządzono Muzeum Lenina, dziś Niepodległości). W zamian dostał dwupokojowe mieszkanie. Po uwolnieniu wycofał się z życia politycznego. Jeden z jego synów został mężem Caroline Lee Bouvier, młodszej siostry Jacqueline Kennedy, żony prezydenta USA.

Kazimierz Fudakowski, właściciel dóbr i pałacu w Krasnobrodzie, wiceprezes Międzynarodowej Konfederacji Rolniczej, prezes Związku Izb i Organizacji Rolniczych, prezes Zrzeszenia Właścicieli Lasów, po utracie majątku utrzymywał się z tłumaczeń z języków niemieckiego i francuskiego oraz współpracował z wyższą szkołą rolniczą w Poznaniu. Ziemianin i dyplomata Edward Morawski został oskarżony o szpiegostwo na rzecz Francji i skazany na osiem lat więzienia. Trafił do celi w Rawiczu, a potem do pracy w kamieniołomie. Kilkunastu senatorów ziemian, pozbawionych własnych majątków i dworów, znalazło pracę w uspołecznionym rolnictwie, w zakładach hodowli roślin i w przemyśle rolno-spożywczym (w gorzelniach, młynach i cukrowniach). Jako „obszarnicy” akurat na tym się znali. Senator Eryk Kurnatowski przed wojną był właścicielem najlepszej stadniny koni wyścigowych (według sum zdobytych nagród). Po jej upaństwowieniu dalej hodował własne konie, które z sukcesami biegały na służewieckim torze (do 1950 r., kiedy zdecydowano, że ścigać mogą się wyłącznie konie ze stadnin państwowych). Ziemianin Zdzisław Wierzbicki założył w Warszawie firmę transportową i sam powoził platformą do przewozu dużych ładunków. Aleksander Semkowicz, introligator i kolekcjoner mickiewiczianów, stworzył warszawskie Muzeum Adama Mickiewicza, które z czasem przekształciło się w Muzeum Literatury.

Znaczący przedwojenni publicyści i wydawcy starali się zejść z oczu nowej władzy. Literat i wydawca Konrad Olchowicz pracował jako szeregowy redaktor w PWN, a Stanisław Kozicki, pisarz i publicysta ruchu narodowego, kiedy się zorientował, że jest inwigilowany przez UB, przeniósł się z Krakowa do Polanicy-Zdroju. Tam pisał „Historię Ligi Narodowej”, tłumaczył obcych autorów i współpracował z prasą PAX. Swoją posługę dalej pełnili senatorowie księża, aczkolwiek niektórych dotknęły represje. O ile nie do ruszenia był kardynał Adam Sapieha, zwany Księciem Niezłomnym, o tyle na parę lat władze poza diecezję katowicką zesłały jej ordynariusza bp. Stanisława Adamskiego i przez trzy lata w celi bez wyroku trzymały ks. Romana Zelka, proboszcza kieleckiej katedry.

Generałowe i kurierki

W senacie w każdej kadencji zasiadało od trzech do sześciu kobiet, zazwyczaj z dużym własnym dorobkiem w służbie dla Polski, w działalności niepodległościowej, a potem na polu społecznym. Ich losy były podobne do losów senatorów. Wanda Norwid-Neugebauer, wiceprzewodnicząca stowarzyszenia Rodzina Wojskowa (jej drugim mężem był generał i minister robót publicznych), wiceprzewodnicząca Rady Narodowej Polek, zmarła na emigracji w Kanadzie. Maria Bartlowa, działaczka społeczna i wdowa po zamordowanym przez Niemców premierze Kazimierzu Bartlu, po wojnie pracowała w szkole muzycznej w Krakowie. Była też radną. Zofia Berbecka, żona gen. broni WP, działaczka stowarzyszenia Rodzina Wojskowa i Polskiego Białego Krzyża w Gliwicach, uczyła języka rosyjskiego i kierowała zespołem nauczania tego języka w woj. katowickim. Była też dyrektorką szkoły i opiekunką koła Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Władysławie Macieszynie pośmiertnie Krzyż Komandorski z Gwiazdą OOP nadał dopiero prezydent Lech Kaczyński. Była kurierką w Legionach, żoną pułkownika WP – lekarza Piłsudskiego, agentką wywiadu AK. Aresztowało ją gestapo, ale Niemcy nie zdążyli wykonać wydanego na nią wyroku śmierci. Po wojnie, pozbawiona mieszkania w tzw. generalskim domu przy ul. Szucha 16, żyła w biedzie, mieszkając kątem u innych.

Ostatnim żyjącym z przedwojennych senatorów był Krzysztof Radziwiłł, nazywany Czerwonym Księciem z uwagi na powojenną współpracę z władzami. Po powrocie z obozu w Mauthausen mówił, że „miejsce dla każdego patrioty polskiego jest w kraju. Nieobecność jest równoznaczna z dezercją”. Został m.in. dyrektorem protokołu dyplomatycznego MSZ i posłem SD do Sejmu Ustawodawczego. Później pracował jako redaktor i tłumacz (niekiedy we współpracy z innymi), m.in. „Dzielnego rybaka Waniuszy” i „Baśni z 1001 nocy”. Zmarł w 1986 r., a trzy lata później jego córka Anna Radziwiłł została senatorem I kadencji III RP. Rodzina Radziwiłłów stała się pomostem między przedwojennym a obecnym Senatem RP.

Poza nielicznymi wyjątkami przedwojenni senatorzy pozostali wierni słowom roty senatorskiej przysięgi, by „w pracy na rzecz dobra Państwa nie ustawać, a troskę o jego godność, zwartość i moc za pierwsze mieć przykazanie”. Poznając ich losy z opublikowanych dziś biografii czy pamiętników, możemy się przekonać, że ci potępiani przez lata tzw. przedstawiciele reakcji i klasowi wrogowie, jak tylko mogli i gdzie tylko mogli, starali się przysłużyć Polsce.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną