Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Historia

Długie trwanie

Długie trwanie. Wybitny historyk Witold Kula oczami swojego syna

Prof. Witold Kula z żoną prof. Niną Assorodobraj-Kulą Prof. Witold Kula z żoną prof. Niną Assorodobraj-Kulą Marek Holzman repr. Tadeusz Późniak
O prof. Witoldzie Kuli, klasyku polskiej historii gospodarczej, pisze jego syn, również wybitny historyk. To tekst nie tylko dla historyków.
Marcin Kula (ur. 1943), historyk i socjolog, emerytowany profesor UWTadeusz Późniak/Polityka Marcin Kula (ur. 1943), historyk i socjolog, emerytowany profesor UW

W wypadku mówienia o własnym Ojcu łatwo wpaść w bezsensowną hagiografię. Nie ułatwia sprawy okoliczność, że w wypadku osób funkcjonujących w okresie PRL ocena dawnego ustroju często interferuje w sądy o ludziach. Wiele dawno dokonywanych wyborów wydaje się dziś niezrozumiałych. Praca w ramach systemu (nawet jak w wypadku Ojca bez przynależności do PZPR) zamiast pójścia do lasu w świetle dzisiejszej polityki historycznej wygląda na przestępstwo. Marksizm zdaje się co najmniej pomyłką. Najczęściej nie dostrzega się, że podstawowe zło tkwiło nie w nim samym jako w jednej ze szkół historiograficznych, ale w czynieniu zeń prawdy monopolistycznej – i to przez ustrój, który używał go przede wszystkim jako szyldu. Bohaterowie drugiego rzutu nie cenią rewizjonistów i dysydentów jako wciąż pozostających w ramach systemu. Pogarszające się opinie SB o człowieku (jak w wypadku Ojca) zdają im się pewno małym piwem, a utrzymanie poziomu naukowego czymś naturalnym. Moje pozytywne wypowiedzi o części zjawisk historiografii PRL bywały już uznawane za jej obronę, może też stać się tak z wypowiedzią o Ojcu.

Spróbuję jednak coś powiedzieć. Maturę zdawałem w 1960 r. W 1959 r., gdy stało się jasne, że wybieram się na studia historyczne, Ojciec był w Paryżu. Przysłał mi stamtąd kilka listów zatytułowanych „Uwagi w sprawie dziedziczenia zawodu”. Nieraz myślałem nad tym, czy trafnie przewidział w nich, jak jego pozycja jako historyka wpłynie na moją drogę. Myślę, że Ojciec przewidział trafnie różne sprawy środowiskowe – zarówno pewne oczywiste wygody płynące z dziedziczenia zawodu, jak trudności, z jakimi się zetknę. W świetle mojego doświadczenia dziedziczenie roli naukowca jest trudniejsze od dziedziczenia – jak sobie wyobrażam – apteki lub kancelarii prawnej.

Polityka 41.2016 (3080) z dnia 04.10.2016; Historia; s. 68
Oryginalny tytuł tekstu: "Długie trwanie"
Reklama