Niemcy w Namibii: zapomniane ludobójstwo

Krwawy raj
Gdyby prokuratorzy w Norymberdze sięgnęli odrobinę głębiej w historię rodziny Hermanna Göringa, doszukaliby się – daleko, na południu Afryki – obozów śmierci i rasistowskiego ludobójstwa na długo przed dojściem Hitlera do władzy w Niemczech.
Pomnik żołnierza Schutztruppe, niemieckiej armii kolonialnej, i fort w Windhoek, stolicy Namibii
Mark Simon/The New York Times

Pomnik żołnierza Schutztruppe, niemieckiej armii kolonialnej, i fort w Windhoek, stolicy Namibii

Gepard, najszybsze zwierzę lądowe, przyspiesza do 100 km na godzinę prędzej niż porsche, ale szybko się tym tempem męczy. Najłatwiej na wolności spotkać go można w Namibii, dokąd z Europy rejsowymi liniami, bez międzylądowania, można dotrzeć tylko z dwóch miast: Monachium i Frankfurtu. Berlińczyk w samolocie linii Condor leci odwiedzić brata, który przeniósł się do dawnej Deutsch-Südwestafrika ponad pół wieku temu i dziś wiedzie żywot zamożnego emeryta. To któreś z rzędu odwiedziny.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną