Jak wyglądały losy Władysława Gomułki w latach 50.

Wiesław, gdzieś ty był?
Kiedy w grudniu 1954 r., po przeszło trzech latach izolacji, Władysław Gomułka odzyskał wolność, wciąż był politycznym banitą. Nikt jeszcze nie mógł się spodziewać, że niebawem ponownie stanie na czele partii i państwa.
Wiesław z żoną Zofią w Ciechocinku po zwolnieniu z więzienia
Artur Starewicz/EAST NEWS

Wiesław z żoną Zofią w Ciechocinku po zwolnieniu z więzienia

Władysław Gomułka w latach 60.
Karol Szczeciński/EAST NEWS

Władysław Gomułka w latach 60.

Władysław Gomułka (po lewej Bolesław Bierut) na ogólnopolskich dożynkach w Opolu w 1946 r.
Jerzy Baranowski/PAP

Władysław Gomułka (po lewej Bolesław Bierut) na ogólnopolskich dożynkach w Opolu w 1946 r.

Gomułka odgruzowujący Warszawę w czynie społecznym
Karol Szczeciński/EAST NEWS

Gomułka odgruzowujący Warszawę w czynie społecznym

Władysław Gomułka witany na wiecu w 1956 r.
Zdzisław Olubczyński/Forum

Władysław Gomułka witany na wiecu w 1956 r.

W chwili uwolnienia Wiesława (okupacyjny pseudonim Gomułki) władzę w Polsce sprawowała ta sama ekipa – na czele z Bolesławem Bierutem, Jakubem Bermanem i Hilarym Mincem – która w 1948 r. odsunęła go od steru rządów, oskarżając o tzw. odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne, a trzy lata później zadecydowała o jego uwięzieniu. Pojawiły się już jednak pierwsze symptomy odwilży. Po słynnych rewelacjach ppłk. Józefa Światły (zbiegłego na Zachód funkcjonariusza bezpieki) w Radiu Wolna Europa na początku grudnia 1954 r. zlikwidowano Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego wraz z jego Departamentem X. To właśnie jego pracownicy „opiekowali się” więzionym Gomułką, przesłuchiwali go i zbierali materiały, które miały posłużyć do wytoczenia mu procesu.

Co prawda rozprawa z byłym szefem Polskiej Partii Robotniczej nigdy nie przeniosła się na salę sądową, ale mógł czuć się zagrożony. Jeszcze przed jego uwięzieniem w innych krajach bloku wschodniego po pokazowych procesach stracono oskarżanych o spiski i zdradę prominentnych komunistów, m.in. Trajczo Kostowa w Bułgarii i László Rajka na Węgrzech. Jako więzień miewał momenty załamania, popadał w rozstrój nerwowy, płakał, odmawiał posiłków, ale konsekwentnie przekonywał o swojej niewinności. „Chcecie mnie zrobić zdrajcą – mówił śledczemu podczas jednego z przesłuchań – który już w okresie okupacji zdradził i zdradzał później. Kto im w to uwierzy – nikt – wszyscy mnie znają i pracę moją znają”.

Niepewność co do własnej przyszłości i długotrwała izolacja, choć był przetrzymywany w warunkach, o jakich inni więźniowie polityczni tego okresu mogliby tylko marzyć, negatywnie wpłynęły na kondycję zdrowotną Gomułki. Na początku października 1954 r. został przewieziony na dłuższe badania do centralnego szpitala MBP przy ul. Wołoskiej w Warszawie. Podczas hospitalizacji pilnowali go strażnicy. Jak się wydaje, jego uwolnienie było jednak już wówczas przesądzone. Swoją opinię na ten temat wyraził w rozmowie z Bierutem pod koniec września tego samego roku sam Nikita Chruszczow. Jeśli wierzyć wspomnieniom sowieckiego przywódcy, miał on zapytać, dlaczego Gomułka jest więziony? „Jeżeli się głębiej zastanowić – z rozbrajającą szczerością odpowiedział Bierut – to i sam nie wiem, za co siedzi”. Wniosek genseka był prosty: „Jeżeli uważacie, że sami tego nie wiecie, to uwolnijcie”. W tej sytuacji podjęcie formalnej decyzji co do uwolnienia byłego sekretarza generalnego PPR było już tylko kwestią czasu.

13 grudnia 1954 r. w szpitalu przy Wołoskiej pojawił się szef nowo utworzonego w miejsce MBP Komitetu ds. Bezpieczeństwa Publicznego Władysław Dworakowski. Z polecenia władz PZPR zakomunikował on Gomułce, że od tej chwili jest wolny. Stan zdrowia byłego już więźnia nie pozwolił mu od razu opuścić resortowej placówki. Przebywał w niej jeszcze, z przerwą na Boże Narodzenie, aż do sylwestra. Tego dnia wrócił do domu i odebrał przykrą wiadomość o śmierci matki. Na początku stycznia 1955 r. był na jej pogrzebie w Krośnie. Szef miejscowego UB odnotował w raporcie, że uroczystość miała charakter religijny, a syn zmarłej rozmawiał z księdzem. Funkcjonariusze aparatu bezpieczeństwa w istocie wciąż inwigilowali Gomułkę, mimo że przez kolejnych kilkanaście miesięcy nie okazywał on zainteresowania powrotem do polityki.

1955 r. był dla Gomułki przede wszystkim czasem skupienia na własnych sprawach zdrowotnych. Od 7 stycznia przez blisko dwa tygodnie znów przebywał w szpitalu, wiele miesięcy spędził w sanatoriach w Ciechocinku i Świeradowie-Zdroju. Wraz z żoną wprowadził się do trzypokojowego mieszkania w nowo wybudowanym dwupiętrowym domu na Saskiej Kępie, co w warunkach PRL było standardem dość wysokim i na swój sposób świadczyło o uprzywilejowanej pozycji. Z czasem zaczęli go tam odwiedzać dawni bliscy współpracownicy, m.in. Zenon Kliszko i Ignacy Loga-Sowiński, którzy wraz z nim mieli wkrótce powrócić na najwyższe funkcje partyjno-państwowe. Według Logi-Sowińskiego „Wiesław liczył się z faktem, że powróci do życia politycznego i na to się decydował. Miał sporo czasu, aby się do tego odpowiednio przygotować i mieć przemyślany program działania. Czas pracował na jego korzyść”.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną