Jak wyglądało zacieranie śladów po zbrodni w Charkowie

Ostatni strzał – 12 maja
Część polskich jeńców wojennych, rozstrzelanych przez NKWD w 1940 r., pochowano w okolicach Charkowa. W 1969 r. władze sowieckie odkryły tam ślady zbrodni i starannie je zatarły.
Otwarty w czerwcu 2000 r. Cmentarz Ofiar Totalitaryzmu w Charkowie, stworzony według projektu polskich rzeźbiarzy Zdzisława Pidka i Andrzeja Sołygi
Jan Kucharzyk/EAST NEWS

Otwarty w czerwcu 2000 r. Cmentarz Ofiar Totalitaryzmu w Charkowie, stworzony według projektu polskich rzeźbiarzy Zdzisława Pidka i Andrzeja Sołygi

Prace ekshumacyjne na terenie Piatichatek, lipiec 1991 r.
Laski Diffusion/EAST NEWS

Prace ekshumacyjne na terenie Piatichatek, lipiec 1991 r.

Do szarego gmachu Komitetu ds. Bezpieczeństwa Publicznego Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, w centrum Kijowa, 5 czerwca 1969 r. kurier dostarczył przesyłkę oznaczoną klauzulą „Ściśle tajne”. Specjalna adnotacja „Korespondencji nie otwierać” oznaczała, że może to zrobić osobiście jedynie generał-pułkownik Witalij Nikitczenko, przewodniczący KGB USRR. „2 lipca – informował kierownik Charkowskiego KGB generał-major Piotr Feszczenko – osoba upoważniona [tajny informator] »Zeleński« zawiadomiła, że w lesie koło wsi Piatichatki (północna okolica Charkowa) został otwarty przez nieznane osoby masowy grób. Na miejscu okazało się, że w lesie, w odległości blisko 100 metrów od szosy Charków–Biełgorod na obszarze o promieniu około 50 metrów jest wiele zapadlin gruntu... Jedna z zapadlin jest rozkopana do głębokości 1 metra, gdzie widać kości i czaszki ludzi. Niektóre kości są rozrzucone w pobliżu otwartego dołu. Tamże znajdują się pozostałości butów produkcji zagranicznej”.

Świadectwa katów

Odnaleziony grób okazał się całkowitą niespodzianką dla KGB. Mogły w nim być ofiary zarówno NKWD, jak i gestapo – w Charkowie i okolicach w czasie drugiej wojny światowej i przed nią egzekucje przeprowadzali zarówno kaci stalinowscy, jak i hitlerowscy. Jednak buty „produkcji zagranicznej” wskazywały, że zabici byli obywatelami innego państwa.

Grób odkryli przypadkowo uczniowie V i VI klasy mieszkający we wsi Piatichatki – Dmitrij Stiopin, Sergiej Pieszkow i Wiktor Krugłych. Wystraszeni wizytą śledczych z KGB natychmiast oddali ukradzione z grobu przedmioty: obrączkę z inicjałami A.K., złote korony zębów i guziki z wizerunkiem polskiego godła. Ewidentny polski ślad tragedii, który jednak należało jeszcze sprawdzić.

Grupa śledcza odnalazła charkowskiego emeryta Nikołaja Golicyna, który w młodości pracował w miejscowym NKWD jako kierowca ciężarówki. Po obejrzeniu odkrytego grobu „wyjaśnił, że w kwietniu–maju 1940 r. z jego udziałem wykonano decyzję o rozstrzelaniu (...) oficerów i generałów Polski burżuazyjnej, którzy właśnie są pochowani w dołach w lesie w pobliżu wsi Piatichatki”.

KGB, nie polegając tylko na świadectwie jednej osoby, przepytało w różnych miastach ZSRR – Kijowie, Połtawie i Charkowie – byłych kierowników charkowskiego zarządu NKWD. Między innymi kierownika działu Piotra Safonowa, jego zastępcę Pawła Tichonowa i komendanta Timofieja Kuprija, którzy bezpośrednio brali udział w rozstrzeliwaniu wiosną 1940 r. Potwierdzili, że w Piatichatkach rzeczywiście pogrzebani są oficerowie przedwojennego wojska polskiego. Jednak świadectwa katów zostały utajnione w teczkach KGB.

„Rozpatrzeć w trybie szczególnym”

Decyzja o rozstrzelaniu Polaków, którzy dostali się do niewoli jesienią 1939 r., zapadła 5 marca 1940 r. W tym dniu ludowy komisarz spraw wewnętrznych ZSRR Ławrentij Beria skierował do Stalina czterostronicową notatkę nr 794/B z klauzulą „Ściśle tajne”. Informował w niej, że „w obozach dla jeńców wojennych NKWD ZSRR i w więzieniach obwodu zachodniego Ukrainy i Białorusi” przetrzymuje się wielu oficerów polskich. „Wszyscy oni są zaprzysięgłymi wrogami władzy radzieckiej, przepełnionymi nienawiścią do ustroju radzieckiego. (…) Każdy z nich tylko czeka na uwolnienie, by móc aktywnie włączyć się do walki przeciw władzy radzieckiej”. W obozach NKWD, uściślił Beria, przebywa 14 736 jeńców. Oficerów wyższych, łącznie z generałami – 295, majorów i kapitanów – 2080, poruczników, podporuczników i chorążych – 6049.

Dalsze postępowanie wobec polskich jeńców Beria zaproponował „rozpatrzeć w trybie szczególnym”, „bez zawołania aresztowanych i bez przedstawienia zarzutów”, a także „bez decyzji o zamknięciu śledztwa i wniesienia aktu oskarżenia”. Szef NKWD zaproponował „najwyższy wymiar kary – rozstrzelanie”. Tego samego dnia Biuro Polityczne propozycję Berii zatwierdziło. Jednomyślnie.

Z obozu starobielskiego w obwodzie ługańskim Polacy zostali przetransportowani do Charkowa. Począwszy od 5 kwietnia, przybywali na stację kolejową Charków-Sortirowocznaja; po 79 osób w wagonie. Z dworca wożono ich ciężarówkami do obwodowego urzędu NKWD przy ul. Dzierżyńskiego. Tam ich rozstrzeliwano późnym wieczorem i w nocy. Czynności nadzorował przedstawiciel NKWD z Moskwy, kapitan bezpieczeństwa państwowego Iwan Biezrukow. Ostatni strzał padł 12 maja.

Jak dezinformować ludność

KGB zbadał odcinek w okolicach Piatichatek, gdzie odkryto grób. Jak się okazało, nie był on jedyny. „Teren obiektu specjalnego wynosi 7490 m kw. – powiadomił Kijów gen. Feszczenko. – Odkryto na nim 112 miejsc pochówku różnych wymiarów – od 4 do 60 m kw. każdy, w których pochowano około 13 tys. trupów. Obszar wszystkich miejsc pochowania wynosi 1041 m”.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną