Historia

Cel: Warszawa

Armia Czerwona wobec powstania warszawskiego

Propagandowe zdjęcie pokazujące spotkanie ludności Lublina z żołnierzami radzieckimi, lipiec 1944 r. Propagandowe zdjęcie pokazujące spotkanie ludności Lublina z żołnierzami radzieckimi, lipiec 1944 r. Alexander Kapustyanskiy / EAST NEWS
Odtajnione dokumenty Armii Czerwonej wskazują, że choć Moskwa nie zamierzała pomagać Armii Krajowej podczas powstania warszawskiego, to gdyby nie bardzo silny opór Niemców, Sowieci weszliby jednak do miasta.
Gen, Wasyl Czujkow, dowódca 8. Armii Gwardii (z papierosem) w pobliżu przeprawy przez WisłęAlexander Kapustyanskiy/EAST NEWS Gen, Wasyl Czujkow, dowódca 8. Armii Gwardii (z papierosem) w pobliżu przeprawy przez Wisłę
Radzieccy żołnierze podczas forsowania WisłyTASS/Getty Images Radzieccy żołnierze podczas forsowania Wisły
Oddział Armii Czerwonej uczestniczący w walce w okolicach prawobrzeżnej WarszawyTASS/Getty Images Oddział Armii Czerwonej uczestniczący w walce w okolicach prawobrzeżnej Warszawy

Okupowana polska stolica była latem 1944 r. ważnym celem dla Armii Czerwonej. Jednakże dla dowodzącego nacierającym na tym kierunku 1. Frontem Białoruskim (grupa armii) marszałka Konstantego Rokossowskiego z wojskowego punktu widzenia ważniejsze niż opanowanie samej Warszawy było zniszczenie stojących naprzeciw wojsk niemieckich oraz uniemożliwienie im zbudowania silnej i trwałej obrony w oparciu o dwie wielkie rzeki – Wisłę i Narew. Oba te czynniki w wielkim stopniu zaważyły na sowieckim planowaniu.

Sowieci zaczęli zbliżać się do Warszawy na początku trzeciej dekady lipca 1944 r. z Lubelszczyzny, gdy rozerwali niemiecki front na Bugu na południe od Brześcia. Zasadniczym problemem Rokossowskiego było jednak to, że walcząca na osi Białystok–Brześć i cofająca się na zachód niemiecka 2. Armia gen. Waltera Weissa nie została zniszczona ani nawet pobita.

Najpierw Lublin

Podejmowane w lipcu próby jej okrążenia pod Brześciem nie powiodły się także dlatego, iż z rozkazu samego Stalina 21 lipca zmieniono plany operacyjne, główne siły uderzeniowe Rokossowskiego kierując na Lublin. Stalin chciał jak najszybciej zdobyć duże miasto leżące na ziemiach rdzennie polskich, gdyż potrzebne było mu ono do osadzenia w nim Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego – kosztem polskiego rządu na uchodźstwie w Londynie. Niektórzy przedstawiciele rządu RP, z premierem Stanisławem Mikołajczykiem na czele – właśnie wybierającym się do Moskwy na negocjacje – mogli co najwyżej wejść w skład nowego rządu tworzonego przez ludzi z PKWN.

Zmiana osi natarcia części sił 1. Frontu Białoruskiego wymusiła na Rokossowskim korektę planów. Po zdobyciu Lublina idąca w awangardzie jego wojsk 2. Armia Pancerna już 25 lipca otrzymała rozkaz natarcia wzdłuż wschodniego brzegu Wisły przez Dęblin w kierunku Warszawy i jej zdobycia. W pierwszej kolejności Pragi, a przy odrobinie szczęścia – gdyby w ręce czerwonoarmistów wpadły też mosty – całego miasta. Jednak przebieg wypadków wojennych pokrzyżował plany sowieckiego marszałka. Do 1 sierpnia niepobita niemiecka 2. Armia wycofała się na nowe pozycje obronne na linii Knyszyn–Ciechanowiec–Sokołów Podlaski, na których czasowo zatrzymała prawe skrzydło wojsk Rokossowskiego. Dzięki temu Niemcy mogli wycofać na tyły kilka swych dywizji pancernych i rzucić je wprost pod Warszawę, gdzie na przełomie lipca i sierpnia zatrzymały one natarcie sowieckiej 2. Armii Pancernej, pod Wołominem zadając jej ciężkie straty.

Idące na Warszawę wojska Rokossowskiego otrzymały też kolejny cios od Stalina. Sowiecki dyktator, jak i generałowie z tzw. Stawki, czyli Kwatery Głównej Naczelnego Dowództwa Armii Czerwonej, pewni rychłego załamania się oporu niemieckiego w całej Polsce, 28 i 29 lipca wydali zupełnie nieprzystające do frontowej sytuacji dyrektywy nr 220162 oraz nr 220166, w których nakazywali nacierać na Warszawę armiom prawego skrzydła frontu – czyli tym, które nie zdołały zniszczyć Niemców pod Brześciem i wciąż, niepobitych, miały ich przed sobą. Natomiast wojskom, które mogły relatywnie szybko zdobyć przynajmniej Pragę oraz pomóc znajdującej się w ciężkiej sytuacji 2. Armii Pancernej – zwłaszcza 8. Armii Gwardii gen. Wasyla Czujkowa – nakazano jak najszybciej sforsować Wisłę w rejonie Warki, na południe od polskiej stolicy. Moskwa zupełnie jeszcze lekceważyła fakt, że znajdująca się na wschód od Warszawy 2. Armia gen. Weissa nie jest pobita, snując już plany uderzeń na Kraków, Łódź i Toruń, co wymagało jak najszybszego forsowania Wisły i Narwi.

Uchwycić przyczółki

W efekcie powyższych zdarzeń, gdy 1 sierpnia w Warszawie wybuchło powstanie, na miasto nie nacierały żadne wojska sowieckie, a inicjatywa na przedpolach leżała w rękach Niemców. Ofensywa 1. Frontu Białoruskiego na wschód od Warszawy została właśnie zatrzymana przez twardy opór wojsk niemieckich, zaś na południe od miasta armie Rokossowskiego uwikłały się w przewlekłe walki o zdobycie przyczółków na Wiśle. Front chwilowo stanął, co jednak wynikało wyłącznie z błędów sowieckiego dowództwa i wzrostu oporu Niemców, a nie miało jeszcze nic wspólnego z polityką. Sowieci – po podciągnięciu zaopatrzenia i ciężkiej artylerii, a także lotnisk polowych dla swego lotnictwa – zamierzali nacierać dalej.

Rokossowski uznał teraz, że kluczowe jest pobicie wreszcie niemieckiej 2. Armii, która tylko na południowym brzegu Bugu, pod Stanisławowem, Węgrowem i Sokołowem Podlaskim – czyli na wschód od Warszawy – miała aż 10 dywizji lub brygad. Bez tego nie dawało się wykonać zasadniczych założeń dyrektywy nr 220162 – „uchwycić przyczółek na zachodnim brzegu Narwi w rejonie Pułtuska i Serocka”. Atak na wojska gen. Weissa na południe od Wyszkowa miał być powiązany z realizacją innego założenia dyrektywy nr 220162 – zajęcia warszawskiej Pragi. Rokossowski, wraz z przybyłym do jego kwatery przedstawicielem Stawki, marszałkiem Grigorijem Żukowem, opracowali w pierwszych dniach sierpnia plan dalszej ofensywy, przedstawiając go 8 sierpnia do akceptacji Stalinowi. Tzw. operacja warszawska zakładała, że w pierwszej kolejności, poczynając od 10 sierpnia, wojska 1. Frontu Białoruskiego pobiją na wschód od Warszawy niemiecką 2. Armię, dzięki czemu dotrą do ujścia Narwi i Bugu, zdobywając przyczółki pod Pułtuskiem i Serockiem. W tym czasie nad Wisłą rozbiją też opór niemieckiej 9. Armii i zajmą Warkę i Radom. W efekcie tych poczynań 25 sierpnia wojska sowieckie mogłyby przystąpić do operacji okrążenia lewobrzeżnej Warszawy manewrem spod Warki i Nowego Dworu Mazowieckiego. Prawobrzeżna Warszawa miała zostać zajęta wcześniej. W planie Rokossowskiego i Żukowa do polskiej stolicy od południa – przez Warkę, Górę Kalwarię i Piaseczno – wkroczyć miała, podległa politycznie PKWN, 1. Armia Wojska Polskiego.

Londyn prosi, Moskwa odmawia

To, co stało się później, do dziś pozostaje tematem kontrowersji. Faktycznie na poziomie deklaratywnym sowiecki dyktator – po niepowodzeniach rozmów z Mikołajczykiem 3 i 9 sierpnia – wobec braku uznania przez rządy Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych Ameryki PKWN jako jedynego legalnego rządu polskiego, gwałtownie zaostrzył ton swych listów i wypowiedzi. Widać to doskonale w korespondencji z Winstonem Churchillem, w której brytyjski premier prosił o wsparcie dla powstania (już od 3 sierpnia brytyjska misja wojskowa w Moskwie monitowała Kreml o jak najszybszą pomoc dla Polaków w Warszawie), a także w rozmowach z brytyjskim ambasadorem Archibaldem Kerrem, domagającym się tego samego. Gdy Mikołajczyk przebywał w Moskwie, Stalin werbalnie obiecywał pomóc powstańcom, choć zaznaczał – zresztą zgodnie z prawdą – że wymaga to podciągnięcia sił własnych i przełamania oporu bardzo silnego zgrupowania wojsk niemieckich, w tym kilku dywizji pancernych. Jednak wobec fiaska uznania PKWN nastąpiła zasadnicza zmiana.

Już 13 sierpnia ogłoszono przez radio oświadczenie sowieckiej agencji informacyjnej TASS, że „odpowiedzialność za wydarzenia w Warszawie spada wyłącznie na polskie koła emigracyjne w Londynie”. 15 sierpnia ambasadorowie USA i Wielkiej Brytanii otrzymali także odmowną odpowiedź na ich prośbę sprzed dwóch dni, aby umożliwić alianckim bombowcom loty z pomocą dla Warszawy z wykorzystaniem sowieckich baz lotniczych. Andriej Wyszyński, zastępca ludowego komisarza spraw zagranicznych, stwierdził: „Nie chodzi tu bowiem o to, żeby przeszkodzić Amerykanom czy komukolwiek innemu w podobnych próbach. Chodzi o ocenę wydarzeń warszawskich, które mają charakter awantury, co określa nasz stosunek do kwestii zrzutów broni w Warszawie”. Stalin zaś w liście do Churchilla także nazwał powstanie „awanturą”, od której sowieckie dowództwo „postanowiło się odciąć”.

Stalin nie zrobił nic?

Czy zatem oficjalne deklaracje sowieckie nie są najlepszym dowodem na bierność władz sowieckich? Odpowiedź na to pytanie, w świetle odtajnionych w ostatnich latach archiwaliów Armii Czerwonej – w tym rozkazów i dyrektyw operacyjnych, nie jest bynajmniej jednoznaczna. I rzuca na całą sprawę nowe światło.

Oto bowiem gdy w Moskwie trwały polityczne targi, a w Warszawie wojska hitlerowskie dokonywały ludobójczych mordów, 10 sierpnia 1944 r., zgodnie z planem marszałków Rokossowskiego i Żukowa, o godz. 6 rano rozpoczęła się realizacja tzw. operacji warszawskiej. Dywizje sowieckiej 47. Armii, stojącej najbliżej Warszawy, otrzymały rozkaz opanowania m.in. Stanisławowa, Wołomina i Radzymina jeszcze tego dnia, co miało być nie tylko wstępem do uderzenia na Wyszków, ale też warszawską Pragę z kierunku północno-wschodniego. Stalin nie zatrzymał swych wojsk, ale wprost przeciwnie, nakazał im walczyć dalej tak, jakby powstania w Warszawie w ogóle nie było. Najpierw pobić stojące na wprost wojska niemieckie. Potem przekroczyć szerokim frontem Wisłę i Narew. Wreszcie zająć miasto. Warszawa miała zostać zdobyta w wyniku serii operacji zaczepnych wedle planu operacji obu sowieckich marszałków.

Tyle tylko, że rozpoczęte 10 sierpnia natarcie, w zamyśle mające w kilka dni zniszczyć na południe od Bugu 2. Armię przeciwnika i umożliwić nie tylko pomyślne forsowanie Bugu i Narwi, ale też szturm Pragi, okazało się spektakularną klapą. Wojska niemieckie zatrzymały ofensywę po pięciu dniach krwawych walk niemal na pozycjach wyjściowych. Front nie został przełamany. Choć dowództwo 47. Armii otrzymało od Rokossowskiego serię rozkazów nakazujących wprost opanowanie warszawskiej Pragi, a nawet mówiących o zabezpieczeniu forsowania Wisły w samej Warszawie i jej okolicach – dywizje sowieckie nie były w stanie nawet zdobyć Rembertowa, Wołomina i Tłuszcza. 18 sierpnia, po zawężeniu pasów natarcia, Rokossowski uderzył ponownie, pod Tłuszczem rozrywając front niemiecki. Dowództwo niemieckiej 9. Armii, która odpowiadała za ten odcinek, aby ratować własne pozycje, wycofało m.in. z Warszawy – gdzie dotąd walczyły z powstańcami – dodatkowe siły, rzucając je w rejon włamania. Rozpoczęła się mordercza, trwająca przeszło dwa tygodnie, bitwa, której efektem było zdobycie przez Armię Czerwoną m.in. Radzymina 30 sierpnia i Wołomina 6 września. Czyli trzy–cztery tygodnie po terminie, jaki pierwotnie wyznaczył Rokossowski.

Jeszcze gorzej przebiegały walki nad Wisłą – Radomia w ogóle nie udało się zdobyć, a ściągnięta pod Warkę 1. Armia Wojska Polskiego, specjalnie po to, by stąd uderzyć na Warszawę, nie miała nawet możliwości przejść do zaplanowanego natarcia. Gdy sierpień się skończył, Rokossowski wciąż był daleki od realizacji swych planów, przy czym jego armie w jeden miesiąc straciły ok. 120 tys. żołnierzy, z czego blisko 30 tys. zabitych i zaginionych oraz 80 tys. rannych.

W tym samym czasie, gdy Stalin publicznie mówił o „odcięciu się od awantury warszawskiej”, jego marszałek wprost wydawał rozkazy nakazujące zdobycie warszawskiej Pragi, i to w ciągu kilku najbliższych dni; przekraczającym Wisłę pod Magnuszewem żołnierzom 1. Armii Wojska Polskiego odczytywano zaś odezwę, że celem ich natarcia będzie stolica. Sprzeczność jest tu tylko pozorna. Stalin rzeczywiście zabronił pomagać Armii Krajowej w Warszawie, a nawet kazał zwalczać wszelkie próby takiej pomocy. Dlatego sowieckie samoloty nie zapuszczały się nad Warszawę, dając Luftwaffe wolną rękę w nalotach. Z punktu widzenia sowieckiego tyrana najlepszym politycznie rozwiązaniem był upadek miejskiej insurekcji, zanim do miasta wkroczą jego wojska. Niemniej wojska sowieckie miały – zgodnie z wyraźnymi rozkazami – zdobyć Warszawę latem 1944 r., niezależnie od tego, czy toczyło się w niej polskie powstanie czy też nie. Nie było mowy o żadnym staniu z bronią u nogi ani biernym przyglądaniu się wydarzeniom zza Wisły.

Gdyby nie twardy opór wojsk niemieckich, które w bitwach pod Okuniewem, Wołominem czy Głowaczowem złamały impet natarć Armii Czerwonej, Sowieci niechybnie weszliby w sierpniu do Warszawy, z miejsca rozbrajając Armię Krajową, a w przypadku oporu – pacyfikując siłą. Olbrzymie straty, jakie w sierpniu 1944 r. poniosły armie Rokossowskiego, dowodzą sowieckiej determinacji i zawziętości niemieckiego oporu. Gdy zatem Stalin w sierpniu 1944 r. publicznie odżegnywał się od „awantury warszawskiej”, w takim samym stopniu określał swój wrogi stosunek do AK co maskował niepowodzenia własnych wojsk, które nie mogły – mimo usilnych szturmów – przez wiele dni rozbić sił przeciwnika. Gdy wreszcie po miesiącu walk zdobyto Radzymin, Wyszków i Wołomin, Rokossowski kontynuował swój plan, teraz wreszcie mogąc zebrać większe siły do uderzenia wprost na warszawską Pragę. Kolejny szturm – tym razem uwieńczony sukcesem – zaczął się 10 września. Powstrzymało to dowództwo AK przed kapitulacją i przedłużyło powstanie w Warszawie prawie o kolejny miesiąc.

Polityka 37.2017 (3127) z dnia 12.09.2017; Historia; s. 50
Oryginalny tytuł tekstu: "Cel: Warszawa"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dr Joanna Wardzała o pokoleniu 20-latków odrzucających konsumpcyjny styl życia rodziców

Rozmowa z dr Joanną Wardzałą, socjolożką i badaczką zachowań konsumpcyjnych, o tym, dlaczego dzisiaj młodzi ludzie nie chcą kupować i gromadzić dóbr.

Joanna Podgórska
12.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną