Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Historia

Archiwum śmierci

Tajemnice zbiorów Archiwum Emanuela Ringelbluma

Getto warszawskie wiosną 1941 r. Transport mężczyzn do obozu pracy. Getto warszawskie wiosną 1941 r. Transport mężczyzn do obozu pracy. Galerie Bilderwelt / Getty Images
Butelka wyrzucona z tonącego okrętu – tak historycy określają Archiwum Emanuela Ringelbluma.

Dodatek powstał we współpracy z Żydowskim Instytutem Historycznym im. Emanuela Ringelbluma.

***

Zamknięta w getcie warszawskim w czasie drugiej wojny światowej inteligencja żydowska podjęła taką działalność naukową, jaka była jej dostępna – badanie i dokumentowanie życia odciętego od świata miejsca. Żydowscy lekarze, którzy nie byli już w stanie pomagać umierającym pacjentom, zajęli się badaniami nad chorobą głodową. A Emanuel Ringelblum, historyk, działacz społeczny i publicysta, powołał zespół złożony z ekonomistów, pedagogów, prawników, znawców folkloru, kultury i literatury, by archiwizował i opracowywał wszelkie ślady z życia zamkniętego miasta. Spotkali się w październiku 1940 r. w mieszkaniu Ringelbluma. Przyjęli nazwę Oneg Szabat (hebr. Radość Soboty), bo właśnie w soboty odbywały się ich konspiracyjne spotkania; w budynku, w którym dziś mieści się siedziba Żydowskiego Instytutu Historycznego – wówczas na samym obrzeżu getta przy ul. Tłomackie 3/5.

Opór intelektualny

W pewnym sensie Emanuel Ringelblum zajął się tym, czym zajmował się niemal od zawsze – dokumentowaniem dziejów Żydów jako części polskiej historii. Gdy odmówiono mu przyjęcia na medycynę z powodu numerus clausus, ukończył Wydział Filozoficzny Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie przeszedł solidną szkołę badań mediewistycznych. Jego rozprawa doktorska miała tytuł: „Żydzi w Warszawie. Od czasów najdawniejszych do ostatniego wygnania w r. 1527”.

Jak napisał socjolog i dyrektor ŻIH Paweł Śpiewak w eseju „Śmierć ma wiele imion” – dla członków Oneg Szabat ta praca była rodzajem oporu, ale innym niż walka zbrojna. To było nieposłuszeństwo intelektualne. „Ringelblum chciał powiedzieć, że opór daje poczucie sensu, bo wyrywa ich z życia na co dzień, życia, które sprowadzało się do troski o przeżycie.

Polityka 45.2017 (3135) z dnia 07.11.2017; 70 lat ŻIH; s. 60
Oryginalny tytuł tekstu: "Archiwum śmierci"
Reklama