1918: czy wiemy, co świętujemy?

Prześniona niepodległość
Dzieje 1918 roku zasługują, by wreszcie oddzielić mit od rzeczywistości. Dlatego trzeba opowiedzieć jego historię od nowa.
Strzelcy Legionów Polskich w Częstochowie, lato 1914 r.
BEW

Strzelcy Legionów Polskich w Częstochowie, lato 1914 r.

Uroczysty wjazd II Brygady Legionów do Warszawy, 1 grudnia 1916 r.
BEW

Uroczysty wjazd II Brygady Legionów do Warszawy, 1 grudnia 1916 r.

Ignacy Daszyński
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Ignacy Daszyński

Wincenty Witos
Reprodukcja: Aleksander Jałosiński/Forum

Wincenty Witos

Roman Dmowski
AN

Roman Dmowski

Manifest Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej, ogłoszony 11 listopada 1918 r. w Lublinie.
Reprodukcja: Marek Skorupski/Forum

Manifest Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej, ogłoszony 11 listopada 1918 r. w Lublinie.

Autorem znaku rocznicy jest Andrzej Pągowski.
Andrzej Pągowski

Autorem znaku rocznicy jest Andrzej Pągowski.

audio

AudioPolityka Tomasz Targański - Prześniona niepodległość

W 2018 r. będziemy świętować 100-lecie odzyskania niepodległości. Czy rzeczywiście wiemy jednak, co świętujemy? Przywrócenie Polski na mapę i uznanie jej państwowości przez innych? Tak, ale co faktycznie działo się wówczas na Kresach, Śląsku, Pomorzu, w Małopolsce i Wielkopolsce, słowem wszędzie, gdzie mieszkali ludzie używający języka polskiego bądź za Polaków się uważający?

11 listopada 1918 r. przeszedł do historii, ponieważ tego dnia w wagonie kolejowym w podparyskim Compiègne cesarskie Niemcy poprosiły o pokój, co kładło kres pierwszej wojnie światowej. W Polsce jednak nie zaszły żadne przełomowe wydarzenia. Józef Piłsudski przejął jedynie zwierzchnictwo nad polskim wojskiem, a zrobił to z poręki Rady Regencyjnej, utożsamianej powszechnie z niemieckim okupantem. Co więcej, władza Komendanta była czysto symboliczna, ponieważ regularna armia polska miała dopiero powstać.

Święto 11 listopada i zbudowany wokół niego mit założycielski (włącznie z „cudownym” uwolnieniem Piłsudskiego z twierdzy magdeburskiej i „triumfalnym” przyjazdem do Warszawy) w całości zawdzięczamy propagandzie sanacyjnej, szczególnie nasilonej po zamachu majowym w 1926 r. To wtedy powiązano odrodzenie się wolnej Polski bezpośrednio z osobą twórcy i dowódcy Legionów. W ten sposób zepchnięto na drugi plan osiągnięcia innych ojców Niepodległej: Ignacego Daszyńskiego z Rządem Ludowym w Lublinie, Wincentego Witosa z Polską Komisją Likwidacyjną na czele oraz Romana Dmowskiego.

Historia bardziej ludowa

Jako Polacy zawsze łatwo i chętnie poddawaliśmy się czarowi sielankowej wizji szczęśliwego szlacheckiego dworku – tam też chcemy widzieć locus swojej polskości. Dominuje również u nas typowo szlachecko-folwarczny, jak chce prof. Andrzej Leder, porządek symboliczny. Być może dlatego tak łatwo weszliśmy w tę opowieść o Piłsudskim, szlachcicu i romantyku, dla którego Polska była – jak pisał Kajetan Morawski – „jakimś wielkim Zułowem czy Pikieliszkami, że chodził po niej gderząc i dziwacząc, i kijem sękatym poganiał lub przepędzał ekonomów i parobków”, i który jako jedyny znał drogę ku wolności i zaprowadził nas do niej siłą swojej woli.

Wiele wspólnego ma z tym również dominująca dziś wizja historii 1918 r. i lat późniejszych. Utkano ją z bitew i dyplomatycznych rozgrywek, w centrum zainteresowania stawiając dokonania wielkich jednostek (Piłsudski), przedmiotem największego podziwu czyniąc heroizm żołnierza polskiego (Bitwa Warszawska, Orlęta Lwowskie). Tak zbudowana narracja koncentruje się na scenariuszach kształtowania granic nowego państwa. Fenomen państwowotwórczy przesłonił z kolei rolę pracowników fabrycznych, chłopów, kobiet, Żydów w tamtych wydarzeniach, a 1918 r. padał ofiarą symbolicznego zawłaszczenia.

Rzeczywista, ludowa historia tamtych lat musi rozsadzić polityczno-militarne ramy historii narodowej. Na fali ogólnego wzmożenia w odległych zakątkach kraju ujawniały się przecież różne wizje Polski. Dziś łatwo o tym zapomnieć, ale odzyskanie niepodległości miało miejsce ledwie 13 lat po rewolucji 1905 r., która – jak dowiódł niedawno Wiktor Marzec w książce „Rebelia i reakcja” – miała fundamentalny wpływ na rodzenie się tożsamości klasowej wśród najniższych grup społeczeństwa polskiego.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną