Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Historia

Czary mary za dolary

Życie codzienne w ostatniej dekadzie PRL

Warszawa, Praga – kolejka do Pewexu. Warszawa, Praga – kolejka do Pewexu. Aleksander Jałosiński / Forum
Poniższy tekst jest fragmentem książki „80-te. Jak naprawdę żyliśmy w ostatniej dekadzie PRL” autorstwa naszej redakcyjnej koleżanki. Wydana przez Czerwone i Czarne, książka będzie dostępna na rynku od 3 października.
Bon towarowy PKO o wartości 2 centów.Zenon Zyburtowicz/EAST NEWS Bon towarowy PKO o wartości 2 centów.

W socjalistycznej Polsce fetyszem był dolar i niemiecka marka. Oczywiście zachodnioniemiecka. Wszystkie ważne transakcje przeprowadzane były w twardej, wymienialnej walucie. Dolarami trzeba było zapłacić nie tylko przy zakupie mieszkania czy samochodu, ale nawet za wynajęcie mieszkania. Na kolumnach ogłoszeniowych „Życia Warszawy” komunikowano się z potencjalnymi zainteresowanymi językiem zawoalowanym, ale zrozumiałym dla każdego. Swoistą nowomową. Anonse brzmiały: „powracającemu sprzedam” albo „powracającemu wynajmę” i znaczyło to, że rozliczamy się w dolarach. Legalnie mogły je posiadać osoby powracające z zagranicy. Nie chodziło więc o to, żeby przyszły lokator rzeczywiście z zagranicy wracał, ale żeby miał właściwe pieniądze. Takie zjawisko, gdy kraj ma własną walutę, ale ludzie nie darzą jej zaufaniem i wolą posługiwać się obcą, bardziej pewną, ekonomiści nazywają dolaryzacją gospodarki. Nasza gospodarka realna i życie prywatne obywateli w ostatnich latach PRL były zdolaryzowane całkowicie.

Niezależni od rozumu

Oficjalnie jednak Polska prowadziła politykę pieniężną całkowicie niezależnie. Niezależnie nie tylko od sytuacji na światowych rynkach finansowych, ale także od kondycji naszej gospodarki, o wynikach eksportu nie wspominając. Niezależnie od rozumu.

O kursie polskiego złotego do amerykańskiego dolara decydował Narodowy Bank Polski pod czujnym okiem kierownictwa partii i rządu. Jakie kryteria decydowały o jego wysokości? Może chodziło o to, żeby za granicą złoty prezentował się lepiej? Udawał, że jest mocniejszy, niż był w rzeczywistości? Może ówczesnym politykom wydawało się, że kurs nie ma żadnego znaczenia, skoro złoty i tak jest niewymienialny? Więc mogą go sobie ustalić na takim poziomie, jak zechcą.

Polityka 39.2018 (3179) z dnia 25.09.2018; Historia; s. 64
Oryginalny tytuł tekstu: "Czary mary za dolary"
Reklama